Legia Warszawa
vs Termalica
Czas do meczu
Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2017-08-18 18:00:00
Newsletter

Trybuna Legionisty: Koszmar minionego lata

Autor: Dawid Ziółkowski
Dla wielu kibiców Legii wczorajszy wieczór i noc były trudne. W ciągu kilku miesięcy zaliczyliśmy potężny regres i niestety to już nie jest teza, a fakt potwierdzony konkretnym przykładem - wczorajszym, nie boję się użyć tego określenia, frajerskim remisem z mistrzem Mołdawii (!!!). Tyle tylko, że my przeżywamy takie mecze każdego lata.

Na Twitterze przed meczem z Sheriffem jeden z kibiców napisał że „wygramy na luzie... 1:0”. Zażartowałem, że być może czeka nas powtórka ze spotkania przeciwko Botosani w lipcu 2015 roku, jeszcze za kadencji Henninga Berga i o zgrozo, nie pomyliłem się. Ciężko patrzyło się wtedy na miotających się po boisku Legionistów, przez całe spotkanie to było bicie głową w mur, a i Dusan Kuciak klika razy musiał się wykazać. Skromne, ale jednak zwycięstwo zapewnił nam wprowadzony z ławki, siedzący już na walizkach i gotowy na wyjazd do Mediolanu Ondrej Duda. Wczoraj nasza gra to była powtórką z rozrywki z tamtego lipcowego wieczora (tylko Dudy na ławce już nie ma). 

 

Rozegranie ciągnęło się momentami jak flaki z olejem, w wielu sytuacjach wyglądało to tak, że nogi mogą, ale głowa nie wie co dokładnie zrobić z piłką. Często brakowało pomysłu oraz komunikacji. Zdarzało się że dwóch Legionistów biegło w ten sam sektor boiska (kilkukrotnie na paru metrach kwadratowych po lewej stronie znajdowali się w jednym momencie Dominik Nagy, Adam Hlousek i Sebastian Szymański) bądź startowało do jednej piłki. Końcowy wynik 1:1 przywołał także niemiłe wspomnienia z walki o Ligę Mistrzów w sezonie 2014/2015. Saint Patrick's Athletic. Być może na pierwszy rzut oka ta nazwa wiele przeciętnemu kibicowi nie powie, ale zdarzyło nam się po katastrofalnej grze zremisować z tą właśnie drużyną, ówczesnym mistrzem Irlandii. Tyle tylko że wtedy to my ratowaliśmy remis w ostatnich minutach za sprawą Miro Radovicia, bo wcześniej gola zdobył niejaki Christy Fagan. Poprzedni sezon to męczarnia w rewanżu z Dundalk i również bramka w ostatniej akcji meczu autorstwa Michała Kucharczyka. Co roku to wszystko wraca do nas jak najgorszy koszmar. 

 

Odnosząc się jeszcze do meczu z Sheriffem - daleki jestem od krytykowania Jacka Magiery (sam przecież w tekście do „Trybuny Legionisty” wzywałem do spokoju i zaprzestania bezmyślnego „opluwania” „Magika” po tym jak odpadliśmy z Astaną), ale wydaje się że popełnił błąd zestawiają drużynę w taktyce 1-4-3-3, która nie zdała egzaminu. W wielu fragmentach środek pola praktycznie nie istniał, a w okolicach koła środowego była ogromna dziura. Fatalnie prezentował się Thibault Moulin, który notował stratę za stratą a obok nie było człowieka który mógłby go zaasekurować, stąd wysokie podchodzenie stoperów, czego pokłosiem była żółta kartka dla Pazdana. Grę próbował brać na siebie Krzysztof Mączyński, ale ciężko pracować za dwóch i nie da się być w kilku miejscach jednocześnie. 

 

Sebastian Szymański pokazał że zdecydowanie lepiej czuje się w środku niż na skrzydle, wielokrotnie zbiegał na pozycję „10”, a czasami niepotrzebnie wbiegał w miejsce podłączającego się do akcji ofensywnej Nagy'a, o czym już wcześniej wspomniałem. Stracie z mistrzem Mołdawii to kolejny już mecz w tym sezonie gdzie tracimy gola w głupi sposób w samej końcówce - tak było z Koroną, co kosztowało nas 2 punkty, tak było z Astaną na wyjeździe, gdzie bramka na 1:3 ostatecznie kosztowała nas awans do kolejnej rundy eliminacji. Tak też było wczoraj, kiedy po ciężkim meczu i mozolnie zdobytej bramce tracimy gola po stałym fragmencie gry, bardzo mocno komplikując sobie sytuację przed przyszłotygodniowym rewanżem. 

 

Jacek Magiera i zawodnicy jak mantrę powtarzają, że „tak doświadczona drużyna nie może tracić bramek w ten sposób”. Każdy w pełni się z tym zgodzi, tylko chyba już pora, żeby takie słowa przekuć w czyny i rzeczywiście być skoncentrowanym pełne 90 minut, prawda? Inaczej to będzie tylko czcze gadanie. Podobnie było w zeszłym sezonie, kiedy raz za razem traciliśmy gole po rzutach rożnych, wolnych czy autach. Również było dużo mówienia że tak nie może być, że trzeba coś zmienić. Teraz jest identycznie. 

 

Wspomniałem o meczach z Saint Patrick's oraz Botosani w kontekście wczorajszych męczarni i kompromitującego (tak, tak - nazywajmy rzeczy po imieniu) remisu z Sheriffem. Dlaczego? Ponieważ oprócz katastrofalnej gry i nieco lepszych bądź fatalnych wyników mają wspólny mianownik - w rewanżach Legia wygrała odpowiednio 5:0 i 3:0 awansując dalej. Czego sobie i czytelnikom przed rewanżem w Tyraspolu z całego serca życzę.

 

Dawid Ziółkowski

Twitter: @ZiolekDawid


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Możesz się zalogować się i komentować z użyciem swojego profilu

Treść

Więcej na temat

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 229
PLN
Cena 299
PLN
Cena 99
PLN