Legia Warszawa
vs Śląsk Wrocław
Czas do meczu
Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2017-12-01 11:00:00
Newsletter

Trybuna Legionisty: Marcin Szymczyk

Autor: Marcin Szymczyk
Zapraszamy na kolejny tekst Trybuny Legionisty. Tym razem redaktor naczelny Legia.Net, Marcin Szymczyk, pisze o liderach drużyny, Guliherme i Arkadiuszu Malarzu, o ich wkładzie w grę drużyny i niepewnej przyszłości.

W poprzednich sezonach Legia, mimo że odnosiła sukcesy, borykała się z problemem stabilizacji. Kluczowi piłkarze odchodzili z klubu, a nowi potrzebowali czasu na to, by zacząć odgrywać kluczowe role. Ile razy już w przeszłości słyszeliśmy takie hasła, jak to, że: „Drużyna nie ma liderów” albo „liderów wykreuje boisko”. W tym sezonie znów zaczęliśmy bez dwóch ważnych ogniw - Vadis Odjidja Ofoe odszedł do Grecji, zaś Miroslav Radović przeszedł operację i nie gra. Był to podstawowy problem trenera Jacka Magiery, któremu ostatecznie nie udało się załatać dziury po tych dwóch graczach. Trener Romeo Jozak jednak świadomie lub nie, pomógł wykreować się nowym liderom. 

 

Pierwszym został Arkadiusz Malarz, któremu powierzono opaskę kapitana. Drugim zaś Guilherme, który po powrocie po kontuzji stał się wiodącą postacią, która w pojedynkę ciągnęła grę zespołu. To w dużej mierze tym dwóm postaciom Legia zajmuje dziś drugą pozycję w tabeli, to oni mieli wydatny wkład w serię pięciu wygranych z rzędu. I dlatego gdy słyszę, że obaj mogą się pożegnać z klubem, to ogarnia mnie strach czy przerażenie. Otóż zarząd Legii musi zrobić wszystko, aby obu zatrzymać. Za dużo było ostatnio tych zmian, kolejnych liderów drużyna po prostu może nie wykreować na czas. 

 

Arkadiusz Malarz pokazał, że jest najbardziej odpowiednią osobą do noszenia opaski kapitana. To on wiele razy podrywał zespół do walki swoimi interwencjami, dawał dodatkowy zastrzyk pozytywnej energii kolegom. Jego fenomenalne interwencje w Kielcach, to już klasa światowa. Robinsonady i refleks, których mogą pozazdrościć najlepsi. I to wszystko w wieku 37 lat, przy problemach osobistych. Przyznam, że po tym jak trafił do Legii, nie patrzyłem na niego przyjaznym okiem. Zastąpił przecież Dusana Kuciaka, który był świetnym fachowcem i nietuzinkową postacią. A jednak z każdym dniem, z każdym meczem wzrastał mój szacunek do golkipera Legii, do którego w tym sezonie można się zwracać per Pan bramkarz. To świetny człowiek, o charakterze zwycięzcy. Gość, który się ze sobą nie pieści, tylko zaciska zęby i dalej robi swoje. To nieprawdopodobny profesjonalista i pracoholik, któremu po trzech dniach urlopu już zaczyna brakować piłki. Ostatnio się zastanawiałem jak bardzo głupio musi być tym wszystkim piłkarzom, którzy nie tak dawno wskazali na bramkarza Legii, jako na najbardziej przereklamowanego golkipera ekstraklasy? To nieprawdopodobne jak dalece może być posunięta zawiść czy niechęć do jakiegoś klubu. W każdym razie władze Legii nie powinny zwlekać z przedłużeniem umowy o rok i zadbać przy okazji o to, by taki człowiek na stałe był związany z klubem po zakończeniu kariery. Już sobie wyobrażam tych młodych adeptów bramkarskich wpatrzonych na treningach jak w obrazek w trenera Arkadiusza Malarza. 

 

Guilherme w ostatnich meczach był po prostu fenomenalny, choć statystyki na to nie wskazują. W Kielcach przy pierwszym golu miał asystę drugiego stopnia - przejął piłkę, popędził na pełnym gazie, minął Kosakiewicza i zagrał idealnie w tempo do Hamalainena. Później był rozgrywającym z prawdziwego zdarzenia, taką typową dziesiątką, która nie boi się zagrań niekonwencjonalnych krzyżakiem, która widzi lepiej ustawionego kolegę i potrafi do niego umiejętnie podać. Brazylijczyk w tym sezonie jest ofensywny serduchem zespołu, motorem napędowym i liderem w jednej osobie. To przy takich piłkarzach młodzi gracze jak Sebastian Szymański mają szansę się rozwijać, grać lepiej i czerpać pełnymi garściami od starszego kolegi. Szkoda, że wcześniej go nie doceniono i proponowano znacznie mniejsze pieniądze od oczekiwanych. Teraz jest już późno, ale wciąż mam nadzieję, że nie za późno. Jeśli Legia chce się rozwijać, zdobywać trofea i co roku nie wpadać w sportowy dołek, to takich graczy po prostu musi zatrzymywać. Osobiście bardzo bym chciał, aby do Gui wiosną na boisku dołączył zdrowy „Rado”. Taki duet przy pomocy wspomnianego Szymańskiego czy robiącego postępy Cristiana Pasquato, mógłby być zabójczy dla ekstraklasowych rywali i nie tylko. Czego sobie i wszystkim kibicom Legii życzę. 

 


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Możesz się zalogować się i komentować z użyciem swojego profilu

Treść

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 229
PLN
Cena 299
PLN
Cena 99
PLN