Legia Warszawa
vs Pogoń Szczecin
Czas do meczu
Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2018-02-17 17:00:00
Newsletter

Trybuna Legionisty: Na pewno nie najlepszy tekst

Autor: Dominik Bożek
Podobno krytyka jest najbardziej twórcza. Kiedy zbiera się mnóstwo negatywnej energii i rzuca się epitetami, w których czuć jad, wtedy powstają najlepsze dzieła. Cóż, w takim razie to nie będzie mój najlepszy tekst.

Wiem, że Śląsk zmaga się ze sporymi problemami nie tylko w swoich klubowych gabinetach, ale i na boisku. Wiem, że w tym meczu nie mogli zagrać Marcin Robak (kontuzja palca) i Arkadiusz Piech (kartki). Wiem, że co kolejkę mówi się, że Jan Urban walczy o posadę. I wiem, że Legia nie zagrała równie dobrej drugiej połowy, jak pierwszej, ale niech to nam nie przesłoni obrazu świetnego meczu w wykonaniu klubu z Łazienkowskiej 3.

 

Dawno nie widziałem tak dobrze grającej stołecznej drużyny. Kombinacyjna gra na jeden kontakt, asekuracja, wysoki pressing - to sprawiało, że ręce same składały się do oklasków. To wystarczyło, żeby w pierwszej połowie rozstrzygnąć mecz. Cieszy fakt, że świadkami tego widowiska było niecałe 24 tysiące ludzi, co nie musiało być takie oczywiste, jeżeli przypomnę sobie mecze z końca poprzedniego roku. W każdym razie, miło było wrócić na stadion - szczególnie, że naprawdę dobrze się oglądało to, co działo się na boisku.

 

Eduardo zamknął usta krytykom, przebiegając 12 kilometrów (!) i zaliczając przy tym genialną asystę i niemniej urokliwe kluczowe podanie przy trzecim golu. Antolić pokazał, że nie umie tylko przeszkadzać, ale i kreować. Remy, mimo paru strat, wydawał się nie do przejścia. Dawno nie sprowadzono tylu piłkarzy naraz, którzy od razu zrobiliby taką różnicę. A jest jeszcze Philipps, który zagrał gorzej, niż przed tygodniem, ale nadal dobrze, i Vesović, który zaliczył pierwsze oficjalne minuty z „eLką” na piersi.

 

Jeżeli do nowych twarzy dodamy „stare” - czyli Kaspera Hamalainena, który ustrzelił swojego pierwszego hat-tricka w karierze, Jarka Niezgodę, który jak zwykle musiał coś ukłuć, czy Michała Pazdana, który zagrał tak, jak nas do tego przyzwyczaił, czyli solidnie - dostaniemy ekipę, która powinna na spokojnie zdobyć dublet.

 

Cieszy powrót Miro Radovica na warszawską murawę. Kibice zgotowali mu gorące powitanie, ale niestety Serb nie był w stanie dać czegoś ekstra. Trzeba być jednak wyrozumiałym i wziąć poprawkę na fakt, że 34-latek wraca po 250 dniowej przerwie spowodowanej kontuzją. Fajnie, że Arek Malarz przekazał przez Philippsa opaskę wchodzącemu Radovicowi i kapitan mógł dumnie poklepać herb, przy okrzykach na jego cześć (ucieszyła mnie również decyzja Romeo Jozaka, który - mimo korzystnego wyniku - zrobił ofensywną zmianę).

 

Sporo było słodzenia, to teraz ponarzekam, tak po polsku. Legia w drugiej połowie dostała wolnego gdzieś w okolicach dwudziestego metra. Eduardo strzelił w mur. Już od dawna zachodzę w głowie, kiedy widziałem jakiś dobry bezpośredni strzał z rzutu wolnego w wykonaniu Legii. Ostatnio takim specjalistą był Danijel Ljuboja, a trochę czasu minęło od kiedy mogliśmy go podziwiać.

 

Teraz można wygodnie rozsiąść się w fotelu i wypatrywać następnej soboty, zamiast ligowych rywali, bo w meczu z drużyną ze Śląska Wojskowi z Warszawy pokazali, że tylko oni sami mogą sobie przeszkodzić w celach, które są do zrealizowania w tym sezonie. Wiadomo, że na pewno zdarzy się gorszy okres, ale z taką jakością nie powinien być problemem. 

 

Twitter: @DominikBozek


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Możesz się zalogować się i komentować z użyciem swojego profilu

Treść
~pekos
89.64.1..
2018-02-17 17:32:36
Tekst rzeczywiście nie najlepszy, szczególnie jeśli chodzi o ortografię.

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 89
PLN
Cena 114,50
PLN
Cena 119
PLN