Legia Warszawa
vs Śląsk Wrocław
Czas do meczu
Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2017-12-04 10:15:00
Newsletter

Trybuna Legionisty: Nie, nie , nie… Nieciecza

Autor: Dominik Bożek
Legia Warszawa po raz pierwszy w historii jej potyczek w miejscowości Nieciecza zdobyła punkt. Co prawda, jej przeciwnikiem nie była tamtejsza Termalica, a Sandecja Nowy Sącz - beniaminek, którego stadion nie spełnia wymogów ekstraklasy. Brzmi zabawnie, nie sądzicie?

Strata punktów aż tak bardzo nie boli, bo wiem, że Górnik wraz z Koroną również będą się potykać. Kto wie, może to będzie się zdarzać częściej niż naszej drużynie? W każdym razie sezon jeszcze trochę potrwa i ten wynik absolutnie o niczym nie przesądza.

 

Najbardziej zastanawia mnie ta klątwa stadionu w Niecieczy. To nieprawdopodobne, że ilekroć tam pojedziemy, to zwykle kończymy tak samo. Oczywiście, wyjątkiem jest ostatni mecz, w którym wyszarpaliśmy punkt, ale przyznacie szczerze, że to nie jest satysfakcjonujące. 

 

Pisałem kiedyś, że być może to przez klimat tego obiektu, który może prowadzić do utraty koncentracji przez niektórych zawodników, ale teraz chciałbym to odłożyć na bok. Będąc w drużynie mistrza Polski świadomym tego, jak kończą się wojaże w Niecieczy, postawiłbym sobie za cel nie tylko wygranie na tym obiekcie, ale i zrobienie tego w spektakularnym stylu. Najlepiej z paroma bramkami zapasu. Tak, żeby już nie było gadania o jakiejś „klątwie”. Ludzie, to nie jest Santiago Bernabeu, czy Old Trafford. Ja wiem, że łatwo napisać - trudniej zrobić, i że nie wiem jak to jest, bo nie byłem nigdy zawodowym piłkarzem, ale na Boga: czy to naprawdę jest mission impossible?

 

Najbardziej smutne w tym wszystkim jest to, że trzeba szanować ten punkt, bo zadecydowała bramka Niezgody w końcówce. Napastnik zespołu ze stolicy był niewidoczny cały mecz i przyznam się, że chciałem jego zmiany. Na szczęście Romeo Jozak okazał się mądrzejszy i trzymał Polaka do ostatniej minuty, a ten odwdzięczył mu się golem z ramienia po doskonałym podaniu Pasquato. Oczywiście, mogliśmy to równie dobrze wygrać, bo na sam koniec zaliczyliśmy nawet słupek, ale to by było już za dużo szczęścia na raz.

 

Wbrew pozorom ten mecz o punkty paradoksalnie nie musi być najważniejszym meczem, jaki Legia zagrała w tamtym tygodniu, bowiem wtorkowy mecz w ramach Pucharu Polski najprawdopodobniej zadecydował o losie niektórych zawodników z pierwszego zespołu. Wątpię, aby do zimowego okienka transferowego tacy zawodnicy jak Nagy czy Chukwu dostali jakiekolwiek minuty. Pierwszy z nich zdaje się być graczem niegotowym mentalnie na poziom Legii, a drugi we wszystkich rozgrywkach w barwach stołecznego klubu strzelił tyle samo goli, co ja (dla ułatwienia rachunków, odsyłam do czwartego akapitu, w którym wspominam o moim piłkarskim „życiorysie”). Nie wiem, czy odejdą w tym okienku - bo ich wytransferowanie nie musi być takie proste - ale ja bym sobie tego życzył. Dostali wystarczająco dużo czasu, żeby przekonać do siebie trenera i kibiców.

 

A propos transferów: Michał Pazdan związał się kontraktem z firmą menadżerską prowadzoną przez Mariusza Piekarskiego. Na ile znamy byłego pomocnika Legii, to zdajemy sobie sprawę, że „umie transfery”. Nasz środkowy obrońca już od ostatniego Euro wyraźnie chce się sprawdzić gdzieś za granicą, ale pewne ograniczenia (wiek, wzrost) nie zachęcają potencjalnych nabywców na kupno tego gracza. Absolutnie nie chcę deprecjonować osiągnięć Pazdana w Legii, ale chciałbym tego transferu. Nie mogę mu zarzucić braku profesjonalizmy czy zaangażowania, ale nieraz dawał do zrozumienia, że chce posmakować poważniejszej piłki. W takim wypadku wypada tylko życzyć szczęścia i powodzenia przy szukaniu odpowiedniego klubu.

 

Twitter: @DominikBozek


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Możesz się zalogować się i komentować z użyciem swojego profilu

Treść
~andi
217.197..
2017-12-04 20:51:08
Ja z innej beczki. Boli mnie porażka z Koroną, bo można było ten mecz nie tylko nie przegrać, ale wygrać. Przegrana była skutkiem dwóch błędów w obronie (celowo nie piszę obrony), po których padły dwie bramki dla "scyzoryków". Nie chcę doszukiwać się i szukać usprawiedliwienia przegranej Legii w błędnych decyzjach sędziego. Bo byłoby to uproszczeniem sytuacji i zamazywałoby istotne i prawdziwe powody tej wpadki. Optymistycznym jest samokrytyka niektórych piłkarzy (Mączyński), którzy podzielają moją opinię. Jeśli tylko trener Jozak też tak to widzi, no to jesteśmy w domu.
Toudi
Toudi
Kapitan
2017-12-05 12:08:00
co oznacza brak Pazdana w obronie, widzieliśmy w meczu z Bytovią, Sandecją czy Koroną.budowę drużyny należy rozpocząć od obrony bo w tej chwili jej nie mamy. szkoda głupio traconych punktów.niektóre posunięcia są niezrozumiałe np sprzedaż Wieteski a przez to konieczność nerwowego zatrudnienia Astiza.
~K2
37.47.2..
2017-12-06 15:26:32
Regularnie chodzę na Legię mam karnet i nie wiem dlaczego tak trudno napisać prawdę. Na dziś Legia jest słaba i to nie liga się wyrównał tylko Legia zrobiła kroki w tył. Wielki Prezes obiecał złote góry a wychodzi coraz gorzej. Zakupienie piłkarze to w większości Dno a ci co się nadają i oddadzą serce dla Legii to około 5... A najgorsze jest to że światełka nie widać. Może i Legia w ci wierzę zdobędzie Mistrza ale z takimi piłkarzami to możemy zapomnieć o pucharach na lata. Miała być Wielka Legia Wielka Kasa a jest Mistrz Polski bez szans rozwoju. Tych lepszych młodych się wypożycza sprzedaje a przychodzą słabi kopacze. Bez drastycznych ruchów i serio oszukanych piłkarzy będziemy się co rok zapłać z resztą słabych zespołów. Sam trener nic nie zrobi. Trzeba mocnych transferów na miarę takich jakie były przez ostatnie 3 lata. Dość brania szrotów które sobie mentalnie i piłkarsko nie radzą. Czas by Prezes pokazał czy jego miłością jest (L)... i nie kiedyś a tu i teraz....

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 229
PLN
Cena 299
PLN
Cena 99
PLN