Legia Warszawa
vs Termalica
Czas do meczu
Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2017-10-24 16:45:00
Newsletter

Trybuna Legionisty: O wyższości Niezgody nad Sadiku

Autor: Dominik Bożek
Pewnie spora część z Was zareagowała podobnie na bramkę dla Legii wyskakując z foteli w powietrze. W czasie gdy Michał Kucharczyk posłał piłkę w pole karne, byłem przekonany, że z tej dobrej akcji nic nie będzie. Spotkało mnie jednak miłe zaskoczenie, po wykończeniu Niezgody.

Kiedy emocje opadły, u większości z Nas pewnie pojawił się pewien wniosek: „Gdyby zamiast Niezgody grał Sadiku, to nie byłoby gola”. Ja tak miałem. Moi znajomi też. Po przeczytaniu relacji z tego meczu na pewnym portalu, w którym także sformułowano tenże wniosek, utwierdziłem się tylko w tej tezie. Postanowiłem trochę „pogrzebać” w statystykach i chciałbym podzielić się odkryciem dosyć oczywistym. A mianowicie: Niezgoda daje więcej drużynie, niż Sadiku.

Wątpię, żeby ktoś z tym polemizował. Nie spotkałem się jeszcze ze zwolennikiem talentu Albańczyka, który by w ciemno na niego stawiał kosztem młodego Polaka. Celowo podałem ich pochodzenie, bo to chyba naturalne, że wolimy mieć w składzie młodego rodaka. Mam nadzieje, że nie zostanę przez to posądzony o nacjonalizm.

 

Wracając do statystyk: policzyłem minuty obydwóch napastników. Przez różne powody, takie jak kontuzja lub niezgłoszenie do rozgrywek eliminacyjnych europejskich pucharów, Niezgoda zaliczył ponad dwa razy mniej minut we wszystkich rozgrywkach (483 minut przy 1066 minutach Sadiku). Jako, że napastników rozlicza się głównie z goli sprawdziłem też tę istotną statystykę. Sadiku strzelił pięć goli, co daje średnio gola co 213 minut i 12 sekund. Jarosław Niezgoda zaliczył jedno trafienie mniej i z tym dorobkiem osiągnął wynik jednego gola na 120 minut i 45 sekund. W epoce Cristiano Ronaldo i Lionela Messiego, te statystyki mogą wywołać pusty śmiech. Pokazują one jednak przewagę po stronie Niezgody. 

Były napastnik Ruchu ma 22 lata, a jego bezpośredni konkurent do miejsca w składzie jest o cztery lata starszy. Wiem, że czasami nie warto patrzeć w metrykę i to może być złudne, dlatego nie jest to dla mnie jest czynnikiem przeważającym. Co innego jest warte uwagi.

 

Coś co mnie najbardziej przekonuje do Niezgody to momenty, w których strzela gole. Ważne momenty. Jego trafienia są tzw. gamechangerami. Albo inaczej: jego gole dają najzwyczajniej w świecie punkty. Tylko jeden z nich nam nic nie zapewnił, oprócz prowadzenia, po którym i tak straciliśmy dwa gole, ponosząc porażkę (mecz ze Śląskiem). Ciekawostką jest to, że wtedy piłkę dogrywał mu właśnie Sadiku. To był jeden z nielicznych meczów, w którym obaj zostali wystawieni w podstawowym składzie. Najczęściej gramy jednak z jednym napastnikiem i nic na razie nie wskazuje na to, żeby to miało się zmienić. 

Kiedy Sadiku pokonuje bramkarza drużyny przeciwnej robi to w momentach, w których dane spotkanie jest rozstrzygnięte (np. w Pucharze Polski). Jego gol z Astaną podłączył nas do respiratora, ale wszyscy wiemy jak to się skończyło. W jednym spotkaniu jego gol dał prowadzenie, którego później nie oddaliśmy. Było to spotkanie z ówczesnym liderem ekstraklasy - Zagłębiem Lubin. 

 

W ostatnim meczu Niezgoda po raz trzeci zapewnił nam pełną pulę. Zauważcie, że gra jak nam nie szła, tak dalej nie idzie. Zaczęliśmy za to punktować. Czasem, właśnie w takich momentach w sezonie potrzebny nam jest taki napastnik, jak Niezgoda, który pojawi się w odpowiednim miejscu i odpowiednim czasie. Sadiku miał dużo okazji, w których mógł się wykazać i pomóc drużynie (wystarczy wspomnieć kwalifikacje do europejskich pucharów). Niestety, z żadnej nie skorzystał. Czasem nie ze swojej winy, bo nie miał wsparcia u kolegów z drużyny. Często jednak irytuje on swoim zaangażowaniem, a raczej jego brakiem. Zmiana jaką dał w Krakowie była słaba, żeby nie napisać - skandaliczna.

 

Cieszy mnie, że trener Jozak stawia na naszego krajana. M. in. dzięki takim decyzjom mamy dziewięć punktów więcej. Niezgoda przejął ciężki numer po Nikolicu (gratulacje dla króla strzelców MLS). Miejmy nadzieje, że te dwa gole z rzędu zwiastują narodziny kolejnej klasowej jedenastki w historii naszego klubu.

 

A propos historii - wczoraj urodziny obchodziłby Kazimierz Deyna. Wspomnijmy go przy nadarzającej się okazji. Pamięć o tej legendzie jest dobrze pielęgnowana przez klub, w którym zaliczył najlepsze lata w karierze. Jednak nie zaszkodzi po raz kolejny wspomnieć o tym wybitnym graczu.

 

Twitter: @DominikBozek


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Możesz się zalogować się i komentować z użyciem swojego profilu

Treść
~SW
217.173..
2017-10-25 02:40:12
Dochodzenie do sytuacji to wielki plus, ale już ich wykańczanie jednak na minus (co uwidocznił mecz z Lechią). Kolejny spory minus to walka o długą piłkę, kiedy drużyna gra w obronie i wybija długą piłkę do napastnika. Tu Niezgoda nie jest w stanie nic ugrać, to nie ten profil napastnika. Zachowując proporcje, to napastnik w typie Nikolica, ale przydałby się jeszcze taki w typie Prijovica.
~legionistka
94.254...
2017-11-17 15:31:33
Moim zdankem bez względu na wszystko Niezgoda jest lepszy

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 229
PLN
Cena 299
PLN
Cena 99
PLN