Legia Warszawa
vs Termalica
Czas do meczu
Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2017-08-28 11:13:00
Newsletter

Trybuna Legionisty: Piknikowo

Autor: Dominik Bożek
Nie wiem jak Wy, ale ja poczułem ulgę po meczu z Zagłębiem. To uczucie przypominało mi emocje związane z wyjściem z pracy w piątek przed długim weekendem. W końcu odpoczniemy. Nie piłkarze, My - kibice.

Może to się wydać dziwne i nawet śmieszne, bo my przecież nie biegamy na boisku, nie musimy stawać do wywiadów po meczu, nie jesteśmy na świeczniku jako jednostki, nie jesteśmy rozliczani za pojedyncze zagrania. Ale musimy patrzeć na to co się dzieje w naszym klubie. Znaczy się, nie musimy, ale patrzymy. Patrzymy, bo to nasz klub. Klub, z którym jesteśmy związani od dziecka. Nasza dziecięca pasja.

 

Nie jesteśmy, aż tak bardzo związani z piłkarzami, bo oni przychodzą i odchodzą. Są lepsi czy gorsi. Lepsi w końcu kiedyś odejdą, gorsi też. Taka jest kolej rzeczy i jest to naturalne. Żyjemy w świecie kapitalizmu, gdzie piłkarze nie mają przywiązania do barw klubowych i traktuje się ich jako najemników. Nie mam nic przeciwko najemnikom, jeżeli dobrze wykonują swoje obowiązki. Teraz mamy do czynienia z najemnikami, którzy cechują się niezbyt wysokim zaangażowaniem. I właśnie od tych najemników czas odpocząć. Nie od klubu. Od Legii nie da się odpocząć, jeżeli to dla Ciebie styl życia, a dla wielu jest. Napisy na murach, które są autorstwa dzieci z podstawówki lub chłopaków z WFS'u, karta miejska z logiem Legii, bilbordy reklamowe, ubrania, tatuaże - to wszystko sprawia, że o Legii nie możemy zapomnieć i tym bardziej nie możemy od niej odpocząć. Od tych najemników już tak - czego dowodem jest doping na meczu z Zagłębiem.

 

Ostatni protest kibiców to też ciekawy temat. Zero wsparcia, trochę szydery, przyjeżdża lider i Legia wygrywa ten mecz pewnie 2:1 tracąc bramkę z karnego w doliczonym czasie gry. Można było zostać świadkiem jak VAR jest odbierany na stadionie. Karny był ewidentny i to całościowo jest dobre dla piłki, że takie zdarzenia mogą być wychwytywane. Mi przez głowę przeszła jedna myśl: co by było gdyby VAR był tydzień temu w Płocku. Tam też Łukasz Broź zagrał ręką. Nie chcę robić z niego kozła ofiarnego, bo w tym meczu zaliczył spektakularną interwencję wybijając głową piłkę z linii bramkowej. Chcę tylko zwrócić uwagę na to, że przy tym całym bałaganie, Legia i tak ma trochę szczęścia.

 

To jest nieprawdopodobne i niezgodne z wszelkimi prawami logiki, że Legia zagrała tak pewnie z liderem nie mając żadnego wsparcia. To jest idealne podsumowanie tego co działo się ostatnio w naszej rodzimej lidze. Mimo VAR'u w meczu Śląska z Cracovią dopuszczono się kardynalnego błędu. I ten wielbłąd popełnił znany i lubiany sędzia Marciniak. Jagiellonia przegrała z ostatnim Piastem, a Legia mimo tego, że obecnie ma więcej problemów niż piłkarzy na utrzymaniu (właściwie każdy piłkarz na utrzymaniu to problem), zajmuje trzecie miejsce (!) tracąc punkt do lidera (!!). Przy czym, kolejny rok z rzędu, zaszła najdalej w europejskich pucharach spośród wszystkich polskich drużyn przegrywając z mistrzem Kazachstanu i mistrzem Mołdawii, kończąc swoje występy 24 sierpnia. Moi drodzy, teraz pytanie: czy to Legia ma tylko problem czy cała liga?

 

Muszę się przyznać, że to całkiem ciekawa odmiana oglądać mecz przy takiej atmosferze. Przypominało mi to trochę atmosferę jaka panuje na Santiago Bernabeu, gdzie zawodnicy też nie dostają za dużo wsparcia. Kolega, który obok mnie oglądał mecz zauważył, że w takich okolicznościach każdy błąd, każde złe zagranie 3 razy bardziej kole w oczy niż zwykle. W Madrycie pewnie też, tylko tam piłkarze popełniają rzadziej takie błędy. U nas to wyglądało dramatycznie. Zdarza się, że czasami na mecz idę z jakimś znajomym, który chodzi na mecze od święta, albo debiutuje na stadionie. Zawsze tacy delikwenci wychodzą usatysfakcjonowani. Nie dlatego, że zobaczyli boiskowych magów. Tylko dlatego, że Żyleta robiła całe show - co na piłkarzach też robi największe wrażenie. Teraz pytanie: czy opłaca się taki doping na dłuższą metę? Na pewno nie. Czy był on potrzebny w tym momencie? Z pewnością. Może poza tą szyderą, bo mimo wszystko powinno nam zależeć na tych trzech punktach.

 

Teraz czas na reprezentacje. Może nasi kadrowicze pogadają sobie z Lewandowskim o tym, jak oni ciężką harują i o tym, jak on sobie odpoczywa. To też znamienne, że piłkarze z ekstraklasy są powoływani dla atmosfery, a nie dlatego, że prezentują obecnie najlepszą formę. Chyba, że trener Nawałka chce sprawdzić jakiegoś młodego zdolnego na tle lepszych piłkarzy. Nie chcę pisać, że to złe, bo to się sprawdza, ale to też świadczy o poziomie naszej ligi. 

 

 

Twitter: @DominikBozek


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Możesz się zalogować się i komentować z użyciem swojego profilu

Treść
~Tomek
89.64.3..
2017-08-28 11:47:20
Co gniazdowy powiedział do Kuchego po meczu? Wywoływał go ze dwa razy przez mikrofon.
~A
37.47.1..
2017-08-28 16:26:16
"Kuchy, głowa do góry"

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 229
PLN
Cena 299
PLN
Cena 99
PLN