Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2018-02-22 16:40:00
Newsletter

Trzy kluczowe tygodnie, trzy hity przy Ł3

Autor: Janusz Partyka Fot. Janusz Partyka, Mateusz Kostrzewa, Jacek Prondzynski
Runda zasadnicza LOTTO Ekstraklasy sezonu 2017/2018 wchodzi w decydującą fazę. Do rozegrania pozostało jeszcze siedem ligowych meczów - cztery z nich legioniści rozegrają na własnym boisku. Nie ma wątpliwości, że - choć za oknem temperatury minusowe - to właśnie Łazienkowska będzie w najbliższym czasie najgorętszym miejscem w stolicy. Nie może i Was tam zabraknąć!

Za nami dwie kolejki wiosennej serii rozgrywek LOTTO Ekstraklasy. Przed nami - w samej rundzie zasadniczej - siedem. W czołówce tabeli spory tłok. Grupa pościgowa nie odpuszcza, choć i jej zdarzają się wpadki. Mistrz Polski, Legia Warszawa, wciąż czuje na plecach oddech rywali, a ci podobnie jak ona solidnie punktują. Jagiellonia zdobyła w tym roku sześć „oczek” (Piast 2:0, Cracovia 1:0), Lech cztery (Arka 0:0, Pogoń 2:0), zaś Górnik trzy (Wisła Płock 2:4, Bruk-Bet Termalica 3:0). Po dwóch zwycięstwach Wojskowych - z Zagłębiem 3:2 i Śląskiem 4:1 - apetyty przy Łazienkowskiej są więc rozbudzone, a decydujące tygodnie właśnie przed nami.

„Za nami przygotowania, które pozwoliły mi wyciągnąć ciekawe wnioski. W USA mogliśmy się poczuć jak Real Madryt podczas tournee. Musimy skupiać się na futbolu, ale takie wyjazdy pomagają klubowi i musimy mieć tego świadomość. Pod względem sportowym w ciągu miesiąca będziemy w stanie wspiąć się na poziom, na którym chciałbym zobaczyć zespół” - powiedział trener Romeo Jozak podczas konferencji prasowej przed pierwszym meczem z Zagłębiem Lubin. Dobrą grę legionistów widzieliśmy już na Dolnym Śląsku, a słowa szkoleniowca o tym, że szczyt formy ma nadejść w kluczowym dla Legii momencie, dodatkowo napawają optymizmem. 

 

 

Jagiellonia, Lech i Wisła - to rywale, z którymi Wojskowi zmierzą w kolejnych meczach na własnym boisku. Do tego dojdą jeszcze wyjazdy do Krakowa (Cracovia) i Gdańska (Lechia) - szykuje się więc gorący, emocjonujący miesiąc, który można nam dać sporo odpowiedzi na kluczowe pytania. Potem przed Legią jeszcze potyczki przy Ł3 z Górnikiem Zabrze (w półfinale Pucharu Polski, w lidze już graliśmy) oraz Pogonią Szczecin. W meczu wyjazdowym zmierzymy się z kolei z Arką Gdynia. W międzyczasie złapiemy głębszy oddech w przerwie na mecze narodowych reprezentacji. Legia rozpoczęła rok systemem 4-3-3, który przy dużej wymianie pozycji i zaawansowanej technice użytkowej zawodników powinno siać spustoszenie w szeregach rywali. Takie jest założenie - wprowadzić niezbędny element zaskoczenia, grać wysokim pressingiem i szybko operować piłką. Bramkowa akcja z meczu ze Śląskiem, kiedy to legioniści wymienili dziewięć podań praktycznie z pierwszej piłki (z kluczowym zagraniem Eduardo) pokazuje, że drużyna Jozaka rozumie się coraz lepiej i ma spore możliwości w ofensywie. A nowi piłkarze - w osobach Remy'ego, Philippsa, Atolicia, Vesovicia czy Eduardo - niewątpliwie wnieśli do drużyny jakość, której jesienią w kluczowych momentach zwyczajnie brakowało.

„Cały tydzień pracowaliśmy nad taktyką na starcie ze Śląskiem i cieszę się, że zawodnicy zrealizowali wszystkie założenia. W czasie przerwy dyskutowaliśmy nad tym, co zmienić w naszej grze, by utrzymać przewagę. Nieco spowolniliśmy tempo gry, ale w dalszym ciągu kontrolowaliśmy przebieg meczu. W pierwszej połowie zrealizowaliśmy wszystkie założenia taktyczne. Są oczywiście pewne elementy w naszej grze, z których nie jesteśmy zadowoleni, ale o tym porozmawiamy w szatni. Wciąż mamy 14 meczów do końca ligi, ale widzę, że zawodnicy wcielają moje pomysły w życie. Zaczęliśmy mecz w ustawieniu 4-3-3 i w dalszym ciągu będziemy tak grać” - powiedział po meczu z wrocławianami Romeo Jozak.

 

 

Dziś Legia ma dwa punkty przewagi nad Jagiellonią, cztery nad Lechem i pięć nad Górnikiem. „Wolę uciekać przed rywalami niż ich gonić. Wiemy, że nie możemy się czuć komfortowo, bo przewaga nie jest duża. To jednak powoduje, że w każdym meczu musimy być skoncentrowani. Walczymy o cel numer jeden, czyli o mistrzostwo Polski” - powtarza jak mantrę szkoleniowiec Wojskowych. Jego drużyna odzyskuje radość z gry w piłkę, w zespole panuje dobra atmosfera, wszyscy ciągną wózek w jedną stronę. Legioniści odzyskali także skuteczność, która jesienią wyraźnie szwankowała. W dwóch pierwszych tegorocznych spotkaniach Wojskowi strzelili siedem goli, choć to właśnie o zdobywanie bramek kibice martwili się w przerwie zimowej najbardziej. Dobrą formą i skutecznością imponują Hamalainen i Niezgoda, zaś Antolić, Eduardo czy Mączyński sieją sporo zamieszania pod bramką rywali. Tylko dziewięciu uderzeń w światło bramki potrzebowali legioniści, by Zagłębiu i Śląskowi strzelić siedem goli.

 

5 ostatnich meczów Legii z Cracovią na wyjeździe (5-0-0, bramki 11:5): 2:1, 2:1, 3:1, 1:0, 3:1

 

ostatnich meczów Legii z Jagiellonią u siebie (2-1-2, bramki 7:7): 1:1, 4:0, 1:0, 1:3, 0:3

 

ostatnich meczów Legii z Lechem u siebie (3-0-2, bramki 6:4): 2:0, 2:1, 1:0, 0:1, 1:2

 

ostatnich meczów Legii z Lechią na wyjeździe (2-1-2, bramki 5:5): 2:1, 0:2, 3:1, 0:0, 0:1

 

ostatnich meczów Legii z Wisłą u siebie (2-3-0, bramki 6:4): 1:1, 1:0, 1:1, 1:0, 2:2

 

 

Jak widać w powyższym zestawieniu, z każdym z pięciu najbliższych rywali mamy pozytywny bilans. Imponuje szczególnie dorobek z ostatnich spotkań z Cracovią w Krakowie, skąd legioniści przywieźli komplet zwycięstw. Optymizmem napawają również trzy ostatnie wygrane spotkania z Lechem przy Łazienkowskiej. Krakowska Wisła z Warszawy wywiozła z ostatnich pięciu meczów trzy remisy (przy dwóch porażkach), ale najbardziej wyrównana wydaje się rywalizacja na własnym boisku z Jagiellonią (dwie wygrane, remis i dwie porażki). Ale i tu, podobnie jak w przypadku Lecha, komplet punktów rywale wywieźli z Ł3 już dosyć dawno. Jeśli jednak mistrzowie Polski zagrają tak, jak w dwóch ostatnich spotkaniach - z Zagłębiem i Śląskiem - powinniśmy być spokojni o końcowe wyniki.

„Z przyjemnością patrzyło się na występ Legii w piątkowym meczu ze Śląskiem. Pierwsza połowa była jak powiew ciepłego powietrza w środku zimy. Obejrzeliśmy kilka akcji na wysokim, europejskim poziomie – asysta Eduardo przy pierwszej bramce Kaspra Hamalainena, dośrodkowanie Brozia przy kolejnym trafieniu Fina. (...) Bohater piątkowego spotkania w Warszawie – wspomniany już Hamalainen – powiedział po spotkaniu, że to nie jest jeszcze 100 procent jego możliwości. Cenię tego piłkarza, jest jednym z najbardziej kreatywnych zawodników w obecnej ekipie lidera. Do niedawna pozostawał w cieniu innych: Vadisa, Radovicia, Guilherme. Teraz, kiedy jest jednym z nielicznych, którzy potrafią rozegrać piłkę, poczuł się pewnie. Wciąż jednak czekam na serię jego bardzo dobrych występów. Nie mogę też zrozumieć dlaczego przez te dwa lata, poza kilkoma epizodami, nie potrafił wyjść z cienia innych zawodników. Być może dlatego, że trener Romeo Jozak dąży do tego, aby ciężar gry rozłożony był na cały zespół, a nie jednostki. A Fin to klasyczny team player” - skomentował spotkanie Legii ze Śląskiem na łamach „Przeglądu Sportowego" dość krytyczny zazwyczaj w swoich osądach, były napastnik Wojskowych, Dariusz Dziekanowski.

 

 

Piłkarze Legii mocno liczą na wsparcie kibiców, którzy niosą legionistów swoim głośnym dopingiem i razem wygrywają ważne ligowe potyczki. „Szczęsny i Fabiański opowiadali mi o Legii. Zapewniali mnie, że to wielki klub, ze wspaniałymi kibicami, jednymi z najlepszych w Europie. To jeden z czynników, dla których tutaj przyszedłem. Fani Wojskowych potrafią zrobić 'piekło' na stadionie, a to bardzo pomaga w odnoszeniu wielkich zwycięstw” – powiedział chwilę po przyjeździe do stolicy podekscytowany Eduardo da Silva. „Wiem, że Legia ma całą armię kibiców i oni są naprawdę doskonali. Oglądałem wideo z nimi na youtube i muszę powiedzieć, że to było naprawdę niesamowite. Nie dziwi mnie to jednak. Legia jest wielkim klubem, mającym wielkie ambicje - do grania pod presją zdążyłem się już przyzwyczaić” - wtórował mu Domagoj Antolić.

 

 

Jedno jest pewne - w nadchodzącym miesiącu sportowych emocji przy Łazienkowskiej nie zabraknie. Legia zmierza do obranego celu, jakim jest mistrzostwo Polski, a my wesprzyjmy ją swoim dopingiem już w najbliższych spotkaniach - z Jagiellonią (27 lutego, godz. 20.30) oraz Lechem (4 marca, godz. 18.) - i wypełnijmy stadion Legii do ostatniego miejsca. Do zobaczenia przy Łazienkowskiej - tutaj na pewno będzie gorąco!

 


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 229
PLN
Cena 299
PLN
Cena 99
PLN