Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2018-11-07 17:25:00
Newsletter

Vešović: Jesteśmy świadomi naszej siły

Autor: Kamil Majewski Fot. Mateusz Kostrzewa, Jacek Prondzynski, Janusz Partyka
- Nie tylko z Górnikiem zagraliśmy bardzo dobrze. Nasze poprzednie mecze również wyglądały przyzwoicie, często jednak brakowało najważniejszego – korzystnego rezultatu. Powoli jednak wdrażamy do naszej gry elementy, po których będzie można rozpoznać naszą drużynę. Nie brakuje nam agresywności, staramy się utrzymywać przy piłce, stwarzać akcje i oddawać strzały - twierdzi w rozmowie z Legia.com Marko Vešović.

Legia.com: Z meczu na mecz wyglądacie coraz lepiej. Potraficie przejąć kontrolę nad spotkaniem, zdominować rywala. Czy oprócz treningów zmieniła się również Wasza mentalność? 

Marko Vešović: - Myślę, że teraz po prostu jesteśmy świadomi naszej siły. Trenujemy bardzo ciężko, co przekłada się później na naszą postawę na boisku. Tak jak powiedziałeś, potrafimy zdominować rywala, przejąć kontrolę nad meczem, stanowimy jedność zarówno w defensywie, jak i w ofensywie. W każdym meczu kreujemy sobie wiele okazji i, co ważne, gole częściej padają właśnie po akcjach zespołowych, aniżeli po indywidualnych rajdach któregoś z zawodników. W każdym kolejnym meczu chcemy wchodzić na jeszcze wyższy poziom.

 

- Jak ważna dla zespołu jest pewność siebie? 

- To najważniejsza sprawa, nie tylko dla piłkarzy, ale dla przedstawicieli każdej dyscypliny. Będąc pewnym siebie łatwiej jest ci uwierzyć we własne możliwości. Myślę, że teraz widoczne jest to, że wychodząc na mecz jesteśmy bardzo pewni siebie. Osiągnięcie takiego stanu rzeczy jest jednak możliwe tylko dzięki ciężkiej pracy. Codziennie trenujemy nowe rzeczy, które później staramy się powtórzyć w trakcie meczu.

 

 

- Spodziewaliście się tak dobrego meczu z Górnikiem w waszym wykonaniu? 

- Myślę, że nie tylko z Górnikiem zagraliśmy bardzo dobrze. Nasze poprzednie mecze również wyglądały przyzwoicie, często jednak brakowało najważniejszego – korzystnego rezultatu. Powoli jednak wdrażamy do naszej gry elementy, po których będzie można rozpoznać naszą drużynę. Nie brakuje nam agresywności, staramy się utrzymywać przy piłce, stwarzać akcje i oddawać strzały. Tak było nawet w spotkaniach, których nie udało nam się wygrać. Z Wisłą Kraków zagraliśmy doskonałą pierwszą połowę, ale w drugiej nastąpiło 10-minutowe rozprężenie, które kosztowało nas utratę trzech bramek. Dobry mecz zagraliśmy również przeciwko Jagiellonii Białystok. Pechowo, przez brak koncentracji, straciliśmy bramkę w pierwszych sekundach, później jednak całkowicie przejęliśmy inicjatywę. Mecz z Górnikiem, przed naszą publicznością, był jednak wyjątkowy. Atmosfera na trybunach była fantastyczna, wielu kibiców oglądało mecz z wysokości trybun. Dla nas to bardzo ważne, gdy widzisz ludzi szczęśliwych z powodu zwycięstwa i stylu gry. W każdym meczu staramy się zademonstrować naszą moc, czasami jednak brakuje szczęścia.

 

- W ostatnich tygodniach przed własną publicznością często traciliście punkty. Zwycięstwo z Górnikiem oznacza, że przy Łazienkowskiej znów powstanie twierdza? 

- Udało nam się osiągnąć stabilizację. Wcześniej jeden mecz wygrywaliśmy, kolejny przegrywaliśmy, w naszych poczynaniach brakowało ciągłości. Tak jak powiedziałem wcześniej, staliśmy się pewni siebie i czujemy się jak prawdziwa drużyna.

 

 

- Jeden z Twoich byłych trenerów – Matjaz Kek stwierdził, że jesteś niczym żołnierz. Dla trenera Ricardo Sa Pinto to bardzo ważne, aby w jego zespole, w jego armii, również miał do dyspozycji żołnierzy. 

- To prawda, nasz trener chce mieć w składzie wojowników. Zarówno wyjściowa „11”, rezerwowi, a nawet zawodnicy oglądający mecz z trybun, wszyscy muszą cechować się walecznością. Dziś istotną rolę odgrywa nie tylko talent ale także, a może przede wszystkim, właśnie walka. Musi być to jednak walka mądra, z głową, nie tylko bieganie jak szalony. Istotne jest to, aby wytworzyć w sobie mentalność zwycięzcy i chcieć umierać za zespół.

 

- Po kontuzji z miejsca wywalczyłeś sobie miejsce w podstawowym składzie. Spodziewałeś się, że nastąpi to tak szybko? 

- Przez kontuzję wypadłem na dwa miesiące. Był to dla mnie trudny okres, bowiem miałem problemy z kolanem. Próbowałem wrócić już wcześniej, to się jednak nie udało. Nie spodziewałem się jednak, że gdy wyleczę swój uraz, wrócę tak szybko. W ekstraklasie nie jest łatwo z miejsca zacząć grać, musisz być gotowy w stu procentach. Przez te dwa miesiące pracowałem naprawdę ciężko, przeprowadzając codziennie jeden lub nawet dwa treningi. Podczas pierwszego meczu po kontuzji czułem się dobrze, teraz zatem mogę skupić się na dalszym podnoszeniu swoich umiejętności. Chciałbym podziękować za to trenerowi Piotrowi Zarębie, który pomagał mi w tych trudnych chwilach i mogłem liczyć na jego pomoc w każdym momencie, a także naszym fizjoterapeutom oraz sztabowi medycznemu.

 

 

- Jak ważne jest dla Ciebie to, że znalazłeś się w najlepszej „11” ostatniej kolejki ligowej? 

- To miłe uczucie. Jest to dla mnie sygnał, że ludzie doceniają moją postawę na boisku. Myślę jednak, że nawet gdy nie znajdowałem się w najlepszej „11” kolejki, również prezentowałem się dobrze. Jeśli nie zostaniesz wyróżniony w ten sposób, nie oznacza to, że grasz źle. Pracuję bardzo ciężko i chcę dawać Legii wszystko, co najlepsze.

 

- W piątek czeka Was mecz z Pogonią Szczecin, będącą ostatnio w bardzo dobrej dyspozycji. Czego spodziewacie się po tym starciu? 

- W ostatnich pięciu kolejkach Pogoń odniosła cztery zwycięstwa, co potwierdza, że jest obecnie w znakomitej formie. W ekstraklasie nie ma łatwych meczów. Musimy przystąpić do niego w stu procentach skoncentrowani i zaprezentować wszystkie nasze atuty. Jesteśmy doskonale przygotowani. Wiemy, że Pogoń będzie grała przed własną publicznością i zrobi wszystko, aby zwyciężyć. My jednak, podobnie jak nasz najbliższy rywal, również przeżywamy bardzo dobry okres i musimy udowodnić to w piątek. Patrzymy tylko na siebie. Jeśli zaprezentujemy futbol taki, jak w meczu z Górnikiem Zabrze, Jagiellonią Białystok czy w pierwszej połowie spotkania z Wisłą Kraków, rywal nie ma szans.

 

 

- Do końca roku zostało już niewiele spotkań do rozegrania. Jakie są wasze cele? 

- Naszym celem jest pozycja lidera. Chcemy wrócić na szczyt. Liga jest bardzo interesująca, ciężko jest wskazać faworyta. Musimy zrobić wszystko, aby na urlopy jechać jako zawodnicy pierwszej drużyny w ligowej tabeli.

 


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Więcej na temat

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 159
PLN
Cena 69,90
PLN
Cena 249
PLN