Legia Warszawa
vs Termalica
Czas do meczu
Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2016-09-18 10:30:00
Newsletter

Warszawskie kadry: Mosty na Wiśle

Autor: Janusz Partyka Fot. Janusz Partyka
''Na prawo most, na lewo most, a dołem Wisła płynie, tu rośnie dom, tam rośnie dom z godziny na godzinę. Autobusy czerwienią migają, zaglądają do okien tramwajom, wciąż większy gwar, wciąż więcej nas w Warszawie, najmilszym z miast'' – brzmi refren piosenki autorstwa Heleny Kołaczkowskiej, wykonywanej przed laty przez Chór Czejanda czy Irenę Santor. Jeśli więc mowa o wizerunku Warszawy, to właśnie jej mosty są z pewnością jego ważnym elementem. I to niezmiennie od wielu lat.

Czy mostów w Warszawie jest wystarczająco dużo? Czy są funkcjonalne w kontekście miejskiego transportu? Czy wreszcie prezentują się na tyle urokliwie, że można je stawiać na równi z tymi w Pradze, Wiedniu czy Budapeszcie? Na te pytania każdy musi zapewne odpowiedzieć sobie sam. Być może w ostatnim z nich, pomogą mu fotografie, które prezentujemy w dzisiejszym odcinku naszego cyklu. W Warszawie mostów jest 10 – nie wszystkie z nich zobaczycie na naszych obrazkach, ale zamieszczone zdjęcia pozwolą zapewne choć w małym stopniu wyrobić sobie opinię na temat uroku stołecznych przepraw przez Wisłę.

 

Na znajdującym się w granicach administracyjnych miasta stołecznego 28-kilometrowym odcinku rzeki Wisły znajduje się 10 mostów – osiem drogowych i dwa kolejowe, przez które dziennie przejeżdża średnio ponad pół miliona samochodów. Dziś więc komunikacja wewnętrzna miasta ściśle wiąże się właśnie z mostami, które próbowano budować z różnym skutkiem już od wieków.

 

„Pierwszy stały most powstał tuż po śmierci króla Zygmunta Augusta w roku 1573, budowę ostatecznie jednak ukończono w 1582 roku. Most zniszczyła powódź w roku 1603. Potem korzystano jak dawniej z promów i tzw. mostów łyżwowych, czyli obecnie nazwalibyśmy je pontonowymi. Na kolejny stały most czekano aż do roku 1775, trwał, dzielnie opierając się lodom, aż zniszczył go rozkaz generała Wawrzeckiego podczas powstania kościuszkowskiego, gdy Suworow mordował Pragę. I znowu nastała przerwa w stałym połączeniu mostowym. Dopiero w roku 1859 przystąpiono do budowy mostu Aleksandrowskiego, zwanego potem mostem Kierbedzia od nazwiska jego projektanta i twórcy. Most ukończono w roku 1863 tuż po zdławieniu powstania styczniowego. W trzy lata po jego wybudowaniu ruszył po nim tramwaj konny 'kolejowy' i oczywiście od początku omnibusy. W 1882 roku jeździły po nim tramwaje konne 'belgijskie', a od 1908 roku elektryczne. Warszawskie brzegi w owym okresie połączył jeszcze most kolejowy pod Cytadelą, na dolnym poziomie znajdowała się wąska droga dla wozów i pieszych. Most po wielu problemach oddano do użytku dopiero w roku 1875. Po kilku latach powstała bliźniacza konstrukcja, także kolejowo-drogowa, obok Cytadeli. Dla komunikacji miejskiej te połączenia nie miały znaczenia, gdyż były za wąskie i nie łączyły ważnych części miasta. Ważną inwestycją był most nazwany Mikołajewskim na cześć cara Mikołaja II, potem Poniatowskiego. Budowę rozpoczęto w 1894 roku, a zakończono w przeddzień wybuchu pierwszej wojny światowej. W sierpniu 1915 roku wycofujący się Rosjanie wysadzili dwa przęsła, zniszczyli także most kolejowy i Kierbedzia. Niemcy w pierwszym rzędzie uruchomili most pontonowy, a potem prowizorycznie uzupełniono drewnem zniszczone mosty. Wysadzenie mostów spowodowało długą przerwę w komunikacji tramwajowej na Pradze oraz uszkodziło połączenia między dzielnicami. Po odzyskaniu niepodległości odbudowa mostów trwała długo. Most Poniatowskiego, jako ostatni, odbudowano ze zniszczeń w formie sprzed pierwszej wojny, dopiero w 1927 roku. W okresie międzywojennym powstał most kolei Średnicowej z 1931 roku. Dzięki niemu pociągi elektryczne połączyły Warszawę z zielonymi miejscowościami, takimi jak Anin czy Wawer. Wrzesień 1939 roku przyniósł kilka wyrw w asfalcie jezdni mostowych. W 1944 roku zagłady dokonali niemieccy saperzy po zajęciu Pragi przez Polaków i Rosjan, gdy w Warszawie trwało powstanie warszawskie. Nim wysadzono most Poniatowskiego z jego jezdni szybkostrzelne przeciwlotnicze działa 88 mm ostrzeliwały Starówkę” – czytamy o historii stołecznych mostów na portalu warszawa.pl.

 

Po zakończeniu II wojny światowej pierwszym mostem był most drewniany, wysoko wodny, zmyty przez powódź w 1947 roku, a także most pontonowy. Odbudowa stolicy w czasach powojennych zmieniła wygląd mostów nie do poznania. Na ich pierwotnych (zniszczonych) filarach powstawały nowoczesne konstrukcje. Most Poniatowskiego na przykład tylko we fragmentach przypomina wyglądem ten sprzed wojny.

 

„Na filarach mostu Kierbedzia wybudowano w 1949 roku most Śląsko-Dąbrowski, który wraz z Trasą W-Z usprawnił komunikację miejską, a zwłaszcza tramwajową. Most pod Cytadelą odbudowano jako dwa mosty: kolejowy i drogowo-tramwajowy (Gdański). Odbudowa drugiego nastąpiła dopiero w 1958 roku. Usprawniło to wówczas połączenie odległych dzielnic szybkimi połączeniami tramwajowymi. Długo tradycyjnie czekano na nowy most. Powstał on w dobie 'epoki sukcesu'. Był jej symbolem jak Trasa Łazienkowska, którą spinał po obu stronach Wisły. Most Łazienkowski (gen. Zygmunta Berlinga) oddany do użytku w 1974 roku po wielu remontach służy dzielnie obok powstałego w 1981 roku mostu Toruńskiego (Grota-Roweckiego). Ten most, do niedawna bez rozjazdów, po pewnych postępach w budowie Trasy Armii Krajowej przejmuje potężny ruch kołowy z Bródna i okolic Warszawy. Na obydwu mostach królują autobusy miejskie, gdyż zapomniano o wydzieleniu pasów dla tramwajów” – czytamy na stronie warszawa.pl.

 

Generalny remont Mostu Poniatowskiego, który miał miejsce w latach 1985-1989, wymusił zbudowanie przeprawy przez Wisłę wykonanej przez saperów w ciągu ulicy Tamka, nieopodal pomnika Syrenki - most ochrzczono zresztą jej imieniem. Został on zbudowany jako objazd na czas remontu mostów Poniatowskiego oraz Śląsko-Dąbrowskiego. Został on jednak wyłączony z eksploatacji i ostatecznie rozebrany dopiero w roku 2000, kiedy to oddano do użytku zbudowany obok – pierwszy w Warszawie w całości zawieszony na pylonach – Most Świętokrzyski. Powstał także most na Siekierkach (tzw. Most Siekierkowski) – kamień węgielny pod jego budowę położono 2 marca 2000 roku, a do użytku oddano po dwóch i pół roku – 21 września 2002. Most ten również jest mostem podwieszonym. Jako ostatni powstał Most Skłodowskiej-Curie, który jest najbardziej wysuniętą na północ stołeczną przeprawą przez Wisłę.

 

Warszawskie mosty tworzą w przybliżeniu kąt prosty z osią rzeki. Wyjątkiem jest Most Poniatowskiego, który nie jest prostopadły do osi Wisły, a jest przedłużeniem Alej Jerozolimskich. Most Łazienkowski natomiast jest prostopadły nie tyle do samej rzeki, co do jej koryta i zatoki. „Wszystkie warszawskie mosty przebiegają w przybliżeniu pod kątem 30-40 stopni do równoleżników. Wyjątkiem jest Most Siekierkowski, który przebiega w zakolu Wisły, w stosunku do równoleżników pod kątem ok. 60 stopni. Najbardziej oddalone od siebie kolejne mosty to: Łazienkowski i Siekierkowski. Odległość między nimi wynosi ok. 3,5 km. Obecnie najbliżej siebie znajdują się mosty: Świętokrzyski i Poniatowskiego. Stoją w odległości ok. 400 m” – czytamy z kolei o ciekawostkach na stronie um.warszawa.pl.

 

To wszystko jednak tylko i wyłącznie suche fakty. Większość z warszawskich mostów zachęca do spacerów, oferując nie tylko przeprawę wygodną dla ruchu kołowego, ale także dla pieszych. Nie ma więc co się dłużej zastanawiać, tylko przystąpić do eksploracji stołecznych przepraw przez Wisłę. Z żadnego miejsca w naszym mieście nie widać jej wielkości i piękna tak, jak właśnie ze wspomnianych mostów. Jak więc śpiewał niezapomniany Warszawiak Mieczysław Fogg:

...Jak pragnąłbym krokiem beztroskim

Odnaleźć wędrówek mych ślad

Bez celu się przejść Marszałkowską

Na Wisłę napatrzeć się z mostu

Dziewiątką pojechać w Aleje

I z tłumem się wpleść w Nowy Świat

I ujrzeć, jak dawniej za młodych mych lat

Jak do mnie, Warszawo, się śmiejesz...

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 229
PLN
Cena 299
PLN
Cena 99
PLN