Legia Warszawa
vs Europa FC
Czas do meczu
Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2016-06-27 19:16:00

Wyniki Plebiscytu: Jedenastka Stulecia

Autor: Legia.com
Przez 100 lat barwy Legii reprezentowało wielu znakomitych piłkarzy - może trochę to banalne rozpoczęcie przedstawienia najbardziej widowiskowej kategorii Plebiscytu Stulecia, ale... Wybór "tylko" tych właśnie jedenastu, z pewnością do łatwych nie należał. Poznajmy więc 11 Wspaniałych..

BRAMKARZ

 

 

"Król Artur"

 

Bramkarzem stulecia został ulubieniec kibiców – Artur Boruc (6411 głosów). Występujący obecnie w A.F.C. Bournemouth golkiper wyprzedził w głosowaniu strzegącego bramki Legii w latach 1964-1971, nieżyjącego już niestety Władysława Grotyńskiego (2036 głosów).

 

Artur pochodzi z usportowionej rodziny. Jego ojciec przez wiele lat uprawiał hokej na lodzie w barwach Pogoni Siedlce, zaś dziewięcioletniego Artura po raz pierwszy na trening do siedleckiego klubu zaprowadził jego starszy brat. Do Legii trafił w 1999 roku, gdzie miał szczęście znaleźć się pod opieką najlepszego polskiego trenera bramkarzy, Krzysztofa Dowhania. W bramce Wojskowych zadebiutował 8 marca 2002 roku w wyjazdowym spotkaniu przeciwko Pogoni Szczecin, zmieniając w bramce kontuzjowanego Radostina Stanewa. W Legii wystąpił ogółem w 88 meczach: 69 spotkań rozegrał w Ekstraklasie, 14 razy wystąpił w Pucharze Polski, raz w Pucharze Ligi. Rozegrał także cztery pojedynki w europejskich pucharach. Ze stołecznym Klubem wywalczył mistrzostwo Polski i Puchar Ligi. Ostatni mecz w barwach Wojskowych Artur rozegrał 15 czerwca 2005 roku przeciwko Dyskobolii Grodzisk Wielkopolski.

 

Choć bramkarzem naszego Klubu był stosunkowo krótko, zaskarbił sobie wielka sympatię warszawskich fanów. Artur bowiem od zawsze podkreślał swoje mocne związki z Legią, nie kryjąc, że zanim zaczął bronić barw Wojskowych, był ich wielkim kibicem, co zresztą bardzo mocno podkreśla do dzisiaj.

 

 

OBROŃCY

 

 

Linię obrony, według kibiców głosujących w plebiscycie, tworzą: Jacek Zieliński (10 622 głosów), Dickson Choto (5834 głosów), Jakub Rzeźniczak (4793 głosów) i Adam Topolski (4473 głosów). To zdaniem kibiców Wojskowych najlepsza czwórka defensorów, która przywdziewała barwy Legii w historii Klubu.

 

„Czarna skała z Zimbabwe”

 

Zanim Dickson Choto przeprowadził się do Warszawy, był zawodnikiem Górnika Zabrze i Pogoni Szczecin. Kiedy latem 2003 roku przechodził do Legii, niemal z miejsca stał się filarem defensywy Wojskowych na długie lata.

  

W barwach klubu z Łazienkowskiej zadebiutował 20 sierpnia 2003 roku, w wygranym 3:1 meczu o Puchar Polski z Tłokami Gorzyce. Przez 10 lat pobytu rozegrał dla Legii 209 meczów, strzelając dla Wojskowych 5 goli. W barwach Legii zdobył dwa mistrzostwa Polski (2006 r. i 2013 r.), cztery krajowe Puchary (2008 r., 2011 r., 2012 r., 2013 r.) i jeden Superpuchar (2009 r.).

 

2 czerwca 2013 roku w wygranym 5:0 meczu ze Śląskiem Wrocław pożegnał się z warszawską publicznością. – Dopiero gdy w 78. minucie schodziłem do linii bocznej boiska, uświadomiłem sobie, że to mój ostatni mecz w klubie, w którym spędziłem 10 lat. Fani skandowali moje nazwisko i bili brawo. Zmienił mnie wówczas Michał Żewłakow, który również w tym spotkaniu kończył karierę. Nie powiem, złapało za serce i łezka się zakręciła w oku - mówił po ostatnim meczu legionista.

 

„Zielu”

 

Jacek Zieliński to z kolei jeden z piłkarzy najdłużej grających w barwach stołecznego Klubu. Reprezentował Legię w aż 404 spotkaniach. Karierę rozpoczynał w Orle Wierzbica. Przez sześć sezonów grał też w Igloopolu Dębica, by następnie na blisko 13 lat związać się z warszawską drużyną. Był jej wieloletnim kapitanem.

 

„Zielu” miał okazję grać z „eLką” na piersi w elitarnej Lidze Mistrzów. Defensywy strzegł w eliminacyjnym starciu z IFK Goeteborg, by następnie rozgrywać mecze fazy grupowej z Rosenborgiem Trondheim, Blackburn Rovers i Spartakiem Moskwa. Jego dobra gra poskutkowała powołaniem do reprezentacji Polski, w której zadebiutował 7 czerwca 1995 r. w wygranym 5:0 spotkaniu ze Słowacją. W biało-czerwonych barwach Zieliński wystąpił w sumie 60 razy, strzelając jedną bramkę.

 

„Adam Topolski – najlepszy obrońca Polski!”

 

Adam Topolski przyszedł na świat w Witkowie sześć lat po wojnie. Karierę rozpoczynał w miejscowej Vitcovii, by po pięciu latach przeprowadzić się do Wielkopolski, gdzie występował w Warcie Poznań i Górniku Konin. W 1973 roku przeniósł się do Legii. Swoją przygodę ze stołecznym Klubem rozpoczął od derbowego meczu z lokalną Gwardią. Topolski grę dla Wojskowych rozpoczął w momencie, gdy swoją karierę piłkarską zakończył inny z laureatów – Lucjan Brychczy. W jednym zespole grał z takimi legendami, jak Deyna, Ćmikiewicz, Gadocha i Janas.

 

Jako legionista zdobył Topolski trzy Puchary Polski. Do historii przeszła jego słynna bramka w finale Pucharu Polski przeciwko Lechowi Poznań, kiedy strzałem z 20 metrów pokonał stojącego w bramce „Kolejorza” Piotra Mowlika, swojego… szwagra. Ostatnie lata kariery spędził w USA. 13 maja 2016 r. został włączony w poczet Galerii Sław Legii.

 

„Rzeźnik”

 

Jedynym wciąż grającym piłkarzem Legii Warszawa, który został wyróżniony w Plebiscycie, jest Jakub Rzeźniczak. „Rzeźnik” po sezonie 2015/2016 został też zresztą najbardziej utytułowanym piłkarzem w historii Klubu. Na swoim koncie ma cztery mistrzostwa kraju, sześć Pucharów Polski i jeden Superpuchar Polski.

 

Do Legii trafił w roku 2004 z łódzkiego Widzewa. Jak sam wspomina, przeprowadzka do stolicy była dla niego ciężkim wyzwaniem. Stopniowo jednak wywalczył sobie poważanie w szatni. Dla stołecznego Klubu rozegrał ponad 350 meczów. W całej historii więcej spotkań dla Legii rozegrali tylko Brychczy, Zieliński i Deyna.

 

 

POMOCNICY

 

 

Historyczną formację pomocy, głosami kibiców, utworzyli: Kazimierz Deyna (11700 głosów), Leszek Pisz (9643 głosy), Robert Gadocha (7683 głosy) i Miroslav Radović (6862 głosy). Wszystkie wyróżnione nazwiska to niezwykle ważne persony w historii Klubu.

 

„Piłat”

 

Robert Gadocha to wybitny lewoskrzydłowy nie tylko warszawskiej Legii, ale też reprezentacji Polski, dla której rozegrał 62 spotkania i strzelił 16 goli. W latach swojej świetności uznawany był za jednego z najlepszych skrzydłowych w Europie. Karierę rozpoczynał w dwóch krakowskich klubach: Garbarni i Wawelu. W wieku 21 lat przeniósł się do Warszawy, reprezentując Legię w latach 1967-75. Ogółem w polskiej lidze, Pucharze Polski i rozgrywkach europejskich rozegrał 279 spotkań, strzelając 88 bramek. Z Wojskowymi wywalczył Puchar Polski oraz dwukrotnie mistrza kraju. W sezonie 1969/1970 wraz z Legią dotarł do półfinału Pucharu Europy, natomiast w sezonie 1970/1971 do ćwierćfinału tych rozgrywek.

 

Stefan Szczepłek pisał o nim: „(…) był indywidualistą, na czym czasami cierpiała drużyna, ale zyskiwali widzowie. Gadocha grał w brazylijskim stylu, kochał drybling, często ryzykował, ale kiedy mijał kilku przeciwników w jednej akcji, ludzie na trybunach i koledzy z boiska wybaczali mu straty piłki w innych sytuacjach. Miał charakterystyczny zwód, polegający na prowadzeniu piłki pozornie wolno, w lewo, bokiem, twarzą do obrońcy. Często zmieniał tempo biegu, robiąc nagły zwrot w prawo, po którym obrońca wiedział, że już go nie dogoni”. W wieku 29 lat wyjechał do Francji, gdzie grał przez dwa lata w FC Nantes. Karierę zakończył w Stanach Zjednoczonych.

 

„Kaka”

 

Kazimierz Deyna. Kapitan Legii i reprezentacji Polski, medalista mistrzostw świata, król strzelców na Igrzyskach Olimpijskich w Monachium. W plebiscycie France Football wybrany trzecim najlepszym piłkarzem świata. Kibice Legii oddali mu hołd pomnikiem stojącym przy stadionie na #Ł3. Także jedną z trybun stadionu Legii nazwano jego imieniem. W naszym Plebiscycie wybrany Piłkarzem Stulecia. O jego dokonaniach pisaliśmy TUTAJ.

 

„Generał”

 

Boiskowy pseudonim „Generał” absolutnie nie był przypadkowy. Leszek Pisz na boisku był prawdziwym przywódcą. Z Wojskowymi zdobył trzy tytuły Mistrza Polski, cztery krajowe Puchary, dwa Superpuchary. Jako kapitan wprowadził Wojskowych do Ligi Mistrzów. W barwach klubu z Łazienkowskiej „Generał”, będący członkiem Galerii Sław Legii, rozegrał łącznie 285 meczów, w których strzelił 62 gole.

 

Niewiarygodnie wprost wykonywał rzuty wolne - w sezonie 1994/95 potrafił zdobywać bramki ze stałych fragmentów gry w trzech ligowych meczach z rzędu! „Całe życie ćwiczyłem rzuty wolne. Gdy reszta piłkarzy biegała po lesie, ja brałem sztuczny mur i kilkanaście razy objeżdżałem z nim całe pole karne. Uderzałem z każdej pozycji, aż do znudzenia. Miałem niezłe zakwasy, ciągnęły mnie mięśnie, ale nigdy nie kładłem się na stół do masażu. Efekty tego widoczne były w meczach” – mówił niegdyś w rozmowie z „Przeglądem Sportowym”.

 

„Rado”

 

Miroslav Radović to jeden z najlepszych piłkarzy, który w ostatnich latach reprezentowali Legię Warszawa. Błyskotliwy prawoskrzydłowy, który mógł także grać (i grał) w środku pola. Do Legii przybył w 2006 roku, 7 lipca debiutując w ekipie Wojskowych w meczu z Wisłą Płock. Rozegrał łącznie 330 meczów z "eLką" na piersi, strzelając w nich 78 bramek. Zdobył pięć Pucharów Polski, jeden Superpuchar i dwa razy był Mistrzem Polski.

 

  

NAPASTNICY

 

 

Dwaj najlepsi snajperzy to zdaniem czytelników Legia.com Wojciech Kowalczyk (2801 głosów) oraz legenda naszego Klubu, której nie mogło zabraknąć w tym zestawieniu, czyli Lucjan Brychczy, który zgromadził aż 10 433 głosy.

 

„Kowal”

 

Wojciech Kowalczyk urodził się i wychował na warszawskim Bródnie. Z Legią związany był w latach 1990-1994. W stołecznym Klubie występował też w sezonie 2000/01, kiedy po pobycie w Hiszpanii wrócił do Polski. W sumie dla Wojskowych rozegrał 151 meczów, strzelając 54 bramki.

 

Do historii przeszły jego dwie bramki strzelone w rewanżowym meczu przeciwko Sampdorii Genua w ćwierćfinale Pucharu Zdobywców Pucharów w sezonie 1990/91. Legia, po zwycięstwie w pierwszym meczu 1:0, zremisowała 2:2 we Włoszech z jedną z najsilniejszych ówczesnych drużyn Serie A. – Akurat my wiedzieliśmy, na jakiej pozycji stoimy. Graliśmy wtedy z jedną z najlepszych drużyn w Europie. Wynik 1:0 po pierwszym dwumeczu nie był zły, jednak była to naprawdę dobra drużyna, która w każdej chwili mogła odrobić te straty. W Polsce nikt w nas nie wierzył, dlatego może było nam łatwiej. Wiedzieliśmy, że jeśli odpadniemy, to nikt nas nie zamorduje. A jak przejdziemy, to będzie niewyobrażalny sukces – wspominał Kowalczyk w rozmowie z eurosport.onet.pl.

 

„Kici”

 

Nieprzerwanie związany z Legią od 1954 roku, Lucjan Brychczy urodził się w Nowym Bytomiu, obecnie wchodzącym w skład terytorialny Rudy Śląskiej. W Legii zadebiutował we wrześniu 1954 roku.

 

 

W rozgrywkach ligowych z „eLką” na piersi rozegrał 368 meczów, strzelając 182 bramki. W Pucharze Polski wystąpił 47 razy, strzelając aż 36 goli. Reprezentował Legię także na arenie europejskiej. Ogółem dla Klubu strzelił 226 bramek w 452 meczach. Jako piłkarz zdobył z Wojskowymi cztery tytuły mistrzowskie oraz cztery Puchary Polski. Był także kapitanem reprezentacji narodowej, w której rozegrał 58 spotkań, strzelając 18 goli.

 

Klikając w grafiki, zobaczysz je w pełnej rozdzielczości! 

 

 

KSIĘGA STULECIA LEGII:


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Szanowna Redakcjo! Dlaczego z Wojtka Kowalczyka (w podpisie pod zdjęciem) zrobiliście Wojtka Kowalskiego?!! Takie małe fo pa!!!
Szanowna Redakcjo! A może jakieś "dziękuję" za czujność, bo widzę, że cichaczem błąd został poprawiony. Brawo Wy!

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 89
PLN
Cena 114,50
PLN
Cena 119
PLN