Legia Warszawa
vs Europa FC
Czas do meczu
Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2016-05-30 09:45:00
Newsletter

Zgrane trio w podwójnej koronie

Autor: Jakub Jarząbek Fot. Mateusz Kostrzewa Źródło: Puls Biznesu
W najnowszym numerze "Pulsu Biznesu" można znaleźć długą rozmowę z właścicielami Legii Warszawa. Bogusławem Leśnodorski, Dariusz Mioduski oraz Maciejem Wandzel opowiadają o wielu aspektach funkcjonowania klubu, celach na przyszłość oraz emocjach, jakie towarzyszą im w codziennej pracy.

O presji w Legii:

 

- Presja, którą sami na siebie nałożyliśmy i którą inni na nas nałożyli, sprawiła, że po zwycięstwie (z Pogonią Szczecin) poczułem ulgę, że udało się osiągnąć założony cel. Czas na radość jeszcze przyjdzie, chociaż... może nie zdąży - już pod koniec fety mistrzowskiej kibice śpiewali „mistrza już mamy, na Ligę Mistrzów czekamy", co świadczy o kolejnej presji - mówi Dariusz Mioduski.

 

O radości z mistrzostwa:

 

 - Proporcje w tym biznesie są nietypowe - czystej satysfakcji jest może jedna czwarta, większość to kryzysy, obawy, potknięcia, dlatego w takich momentach trzeba się bardzo cieszyć - mówi Maciej Wandzel. 

 

O decyzji o inwestycji w Legię Warszawa

 

- To realizacja pasji, każdy z nas to kocha, ale także misji społecznej. Nie ma w nas kalkulacji czysto biznesowej twierdzi Dariusz Mioduski. 

 

- Na pewno nie dla kasy, bo na piłce raczej nie da się zarobić - dodaje Bogusław Leśnodorski. 

 

- Oczywiście walczymy o wzrost wartości klubu, to jest możliwe i jest to naszym celem, ale model typowo dywidendowy nigdzie nie istnieje - uzupełnia Maciej Wandzel.

 

Poczucie misji

 

- Możemy uczestniczyć w skutecznej transformacji pewnej dziedziny życia, jej zbliżeniu do standardów europejskich. W wielu dziedzinach się w Polsce udało, w piłce nie. Dopiero od paru lat to się zmienia - jesteśmy prekursorem. Będziemy spełnieni, gdy ktoś powie: udało się wam zbudować markę europejską - mówi Maciej Wandzel. 

 

O sposobie zarządzania klubem:

 

 - Wielu inwestujących w piłkę nie poradziło sobie z presją oraz permanentną oceną przez niemałe grono różnych osób. Ulegali emocjom, brakowało im konsekwencji, zbyt prosto przenosili schematy biznesowe do klubu, a to dużo bardziej złożony biznes. Jeśli jest się spoza środowiska, nie rozumie, jak ono działa, nie otoczy się dobrymi ludźmi, zwłaszcza w pionie sportowym - a takich jest niewielu - to jest się skazanym na porażkę. Najpierw dopłaca się pieniądze, a potem staje się niewiarygodnym - mówi Maciej Wandzel. Leśnodorski jest prezesem, zarządza klubem operacyjnie, w tym sportem i relacjami z kibicami. W zarządzie jest też Jakub Szumielewicz, który ciągnie marketing i sprzedaż. Mioduski koncentruje się na budowaniu pozycji Legii w Europie oraz projekcie akademii, a Wandzel na tym samym odcinku w kraju - dba o relacje z administracją publiczną i organizacjami sportowymi oraz Ekstraklasą, spółką która jest kluczowym instrumentem finansowania klubów. 

 

O relacjach z kibicami

 

- Wiarygodny dialog z kibicami dał efekty. Bardzo wiele osób zaczęło przedkładać interes klubu ponad emocje czy partykularne interesy. Mamy bardzo podzielone społeczeństwo i stadion to odzwierciedla. Udało się przekonać ludzi, że jesteśmy jednością i że nie można robić rzeczy, które szkodzą klubowi. Płaciliśmy dużą cenę, długo to trwało, ale się chyba udało - mówi Bogusław Leśnodorski. 

 

Jak daleko brakuje Legii do zachodniej Europy? 

 

Pod względem organizacji i zarządzania klubem już nic. Sportowo - wciąż sporo, co właściciele tłumaczą pieniędzmi, a konkretnie ich brakiem. - Przychody klubów Ekstraklasy z praw telewizyjnych to 35 mln euro za sezon, podczas gdy kluby niemieckie czyfrancuskie dostają 700-800 mln euro Wynika to ze stanu rynku płatnej telewizji w Polsce. Do tego dochodzi chora ustawa hazardowa, która sprawia, że 90 proc. rynku bukmacherskiego działa w szarej strefie. Gdyby to się zmieniło, do polskich klubów trafiałoby kilka razy więcej pieniędzy - wylicza Maciej Wandzel. Również polski biznes nie angażuje się w piłkę na takim poziomie, jak na Zachodzie. - W Niemczech znaczący wkład sponsorski i właścicielski mają największe niemieckie firmy. I wszystkie czerpią z tego zyski - mówi Dariusz Mioduski. - Duże firmy państwowe inwestowały dotychczas chętniej w inne sporty. Wynikało to z uprzedzeń do piłki nożnej związanych z tym, co działo się na stadionach przed laty. Teraz mamy nowoczesne i bezpieczne obiekty, coraz większe zainteresowanie kibiców, coraz lepszy produkt. Bezdyskusyjnie piłka nożna ma największy potencjał dla sponsorów. Dostrzegamy światełko w tunelu - rozmowy z największymi firmami prywatnymi i państwowymi przebiegają inaczej niż dwa-trzy lata temu.

 

Cele na przyszłość:

 

- W ciągu trzech-czterech lat chcemy podwoić przychody - mówi Maciej Wandzel. - Nie ma żadnego powodu, dla którego klub z Polski nie może znaleźć się wśród 30 czołowych w Europie. To jest nasz realistyczny cel - chcemy zbudować klub, który będzie wizytówką Warszawy i Polski w Europie - mówi Dariusz Mioduski. 

 

Pełna treść rozmowy w "Pulsie Biznesu".

 


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 89
PLN
Cena 114,50
PLN
Cena 119
PLN