Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ
2017-12-29
Podsumowanie 2017 roku.
Fot. Mateusz Kostrzewa, Jacek Prondzynski, Janusz Partyka
Święta, święta i po świętach. Piłkarze Legii wracają z zimowych urlopów, a wraz z nimi Artur Jędrzejczyk, który zamienił Krasnodar na Warszawę.
Prawdziwa praca zaczęła się w Benidormie, gdzie legioniści wyjechali na pierwsze zgrupowanie. Morze, słońce i… mordercze treningi – tak wyglądały pierwsze tygodnie Nowego Roku.
Po ciężkiej pracy był też czas na relaks. Wychowany na Mazurach Łukasz Broź czuł się w wodzie jak ryba.
„Przyszliście po Word Press Photo? Dam wam strzały na takie ujęcia” – żartował trener Dowhań, po czym dawał bramkarzom solidny wycisk. Oni latali między słupkami, my dokumentowaliśmy ich wyczyny.
Na zgrupowaniach pewnych elementów po prostu nie może zabraknąć. Selfie z kija powoli staje się legijną tradycją.
No i zaczęło się tak zwane „jędrzejczykowanie”. W zachowaniu dobrego humoru niektórym nie przeszkadzała nawet złamana ręka.
Wiedzieliśmy, że Kuba ma na przedramieniu wytatuowane słowa modlitwy, ale żeby aż tak…
Hat-trick Legii na Gali Piłki Nożnej: Aleksandar Vuković piłkarzem roku w social mediach, Michał Pazdan ligowcem roku, a kapitan Jakub Rzeźniczak odebrał statuetkę za wydarzenie roku – awans Legii do Ligi Mistrzów UEFA.
#StawiamyNaSwoich – Jacek Zieliński dyrektorem Akademii Legii Warszawa!
Udana inauguracja wiosny – wygrywamy z Arką, a tradycyjne świętowanie zwycięskiego meczu rozpoczyna kitman naszej drużyny, Sebastian Wołowicz.
Równie udanie pragnęliśmy kontynuować przygodę w europejskich pucharach. Wszyscy marzyliśmy o rewanżu z Ajaxem Amsterdam…
… i choć w Holandii Legię wspierało kilka tysięcy fanatycznych kibiców…
… to ostatecznie musieliśmy uznać minimalną przewagę gospodarzy i pożegnać się z Ligą Europy UEFA. Porażka w Amsterdamie nie była jednak bezowocna – specjalne koszulki z logiem Fundacji Legii trafiły na licytację dla najbardziej potrzebujących.
Gorzko w Europie, słodko w lidze. Młodziutki Sebastian Szymański pieczętuje zwycięstwo nad Zagłębiem i tonie w objęciach swojego piłkarskiego brata, Vadisa Odjidji-Ofoe.
Dumy z młodego nie krył również piłkarski ojciec – Jacek Magiera.
„Z ojca na syna” - Legia łączy całe pokolenia kibiców.
A oto nestor całego zespołu: Miro Radović przedłuża kontrakt z Legią do 2019 roku! Pamiątkowa koszulka tradycyjnie powędrowała na licytację Fundacji Legii.
My natomiast powędrowaliśmy do Gdańska – ach, co to był za mecz! „Kuchy” wchodzi z ławki i udowadnia, dlaczego nazywany jest „Kingiem”.
Prawdziwy Król Łazienkowskiej jest jednak tylko jeden. Legenda przez wielkie „L”, Pan Lucjan Brychczy, w towarzystwie Dariusza Mioduskiego, który kilka dni wcześniej został samodzielnym właścicielem i prezesem klubu. Panowie pozują do zdjęcia idealnie oddającego splendor, jakim „Kici” cieszy się w Warszawie.
Doceniając ludzi będących wśród nas, nie zapominaliśmy o tych, którzy odeszli. Wspaniały dziennikarz, Legionista – odpoczywaj w pokoju, Pawle.
Przed odejściem Pawła Zarzecznego jeden z dziennikarzy założył się z nim, że Legia będzie mistrzem Polski. W Poznaniu chciano nam ten pomysł wybić z głowy, ale Maciej Dąbrowski swoim golem rozpalił nadzieje na końcowy sukces.
Wykończony rajdem Adam Hlousek, zimny jak lód Hama, szalejący z radości Nagy, załamani piłkarze i kibice Lecha, sędzia wskazujący na środek… Tutaj zresztą słowa są zbędne, zdjęcie mówi samo za siebie. O tej wygranej w Poznaniu będziemy opowiadać naszym wnukom.
Euforia i szał radości są zaledwie niedopowiedzeniem tego, co wszyscy wówczas czuliśmy. Ta radość była widoczna z kosmosu.
…do tego stopnia, że niektórym świat stanął na głowie.
Sezon zasadniczy zakończyliśmy wygraną w Krakowie. Podobno sytuacja, gdy piłkarz po strzeleniu gola patrzy prosto w obiektyw, to jedna na milion. No to co, kiedy w obiektyw aparatu wpatruje się dwóch piłkarzy?
„Too many legends in one picture”.
W każdym z momentów powyżej (poniżej zresztą też), towarzyszyli nam Niepełnosprawni Fanatycy. Niesamowici kibice, niesamowici ludzie.
Po pasmie sukcesów przyszedł moment zwątpienia. Rundę mistrzowską zaczęliśmy od remisu z Wisłą, po którym spadliśmy na trzecie miejsce w tabeli. Potrzebowaliśmy aż czterech punktów, by znów być na szczycie…
Czas naglił. Nowe stulecie chcieliśmy zacząć tak dobrze, jak skończyliśmy poprzednie. Księga Stulecia była już w drukarni.
My natomiast byliśmy przed jednym z najważniejszych meczów sezonu – spotkaniem z Lechem Poznań. Kibice przygotowali spektakularną oprawę z hasłem, które już przeszło do historii. Legia nie poddała się i rozmontowała Lecha na części. Po zakończeniu spotkania trener Nenad Bjelica powiedział, że Vadis Odjidja-Ofoe jest za dobry na naszą ligę.
Przy szalonym tempie sezonu czasem trzeba było odpocząć i wyciszyć się. Podczas Nocy Muzeów można było zrobić to na Łazienkowskiej.
Nie odpoczywali natomiast koszykarze, którzy po 14 latach zapewnili sobie awans do ekstraklasy. Odrodzenie potęgi zaczęło się na dobre!
Przed piłkarzami była natomiast ostatnia prosta. Tutaj Białystok i rzadkie zdjęcie Vadisa, który akurat nie jest kopany przez Jacka Góralskiego.
Tu z kolei zdjęcie, które przy Ł3 jest już tradycją – sesja drużyny Legii Warszawa...
… a po niej otwarty dla kibiców trening przed meczem z Lechią, który miał rozstrzygnąć, co będziemy mieli w rękach: wszystko albo nic.
0:0 i 10 minut, przez które przed oczami kibiców Legii przeleciał nie tylko cały sezon, ale też spora część życia. Kto by pomyślał, że sekunda potrafi trwać tak długo? Prawdopodobnie nigdy z żadnego miejsca nie płynęło tyle modlitw, ile wówczas ze stadionu przy Łazienkowskiej.
JEEEEEEEEEEEEEEEEST!!! Koniec meczu w Białymstoku, Legia zostaje mistrzem Polski, a piłkarze i kibice wpadają w amok! Tytuł zostaje w Warszawie, kończy się sezon, o którym można by nakręcić film!
Szaleliśmy wszyscy: emocji nie krył nawet Prezes Dariusz Mioduski. Kamień, który spadł mu z serca, mógłby zrobić krater w murawie.
Arek Malarz na tytuł zasłużył jak mało kto – jego interwencje uratowały nam mnóstwo punktów, a siła charakteru wspierała drużynę w najcięższych chwilach. „Malowany” jest żywym dowodem na to, że życie zaczyna się po trzydziestce.
W objęciach kolegów tonie architekt mistrzostwa w 2017 roku – „Piłkarz za dobry na polską ligę”.
Gdyby na tablicy Mendelejewa zamiast pierwiastków chemicznych znajdowały się emocje, wówczas ten wyraz twarzy Prezesa Jarosława Jankowskiego mógłby posłużyć za jej ilustrację.
„To czego dokonaliśmy to nie mistrzostwo Polski – to mistrzostwo Świata” – mówił później trener Jacek Magiera. Mistrzu, dziękujemy Ci za wszystko!
Przed państwem „trening” legionistów chwilę po zdobyciu mistrzostwa Polski. Maciej Dąbrowski asystuje Arturowi Jędrzejczykowi.
Są takie zdjęcia, które wyrażają więcej niż tysiąc słów. Jacku, dziękujemy!
Ale są też takie, które wyrażają więcej niż tysiąc emocji.
Było już Kilerów Dwóch, teraz czas na dwóch Kapitanów. Jakub Rzeźniczak i Miroslav Radović podnoszą do góry 11 kilogramów szczęścia.
Warszawskie pitch invasion!
Inwazja dotarła również na Starówkę. Ulewny deszcz nie przeszkadzał dziesiątkom tysięcy fanów w świętowaniu tego wyjątkowego osiągnięcia. Mamy wrażenie, że gdyby autobus z piłkarzami odmówił wtedy posłuszeństwa, kibice sami zanieśliby go na Łazienkowską.
Ktoś musiał pracować, aby świętować mógł ktoś. Mistrzowską fetę realizowało na żywo czterech fotografów i czterech operatorów kamery. Nie będziemy jednak narzekać – taką pracę chcielibyśmy wykonywać co rok. To dla nas największe święto!
„Królu Zygmuncie, powiedz nam, czyś widział Warszawę tak piękną jak dziś?”
„Shine like a star” – śpiewał Bob Marley. I Vadis zdecydowanie go posłuchał.
Młodych gwiazd ciągle poszukują piłkarskie szkółki Wojskowych. W jednym z treningów Legia Soccer Schools brał udział sam Prezes Dariusz Mioduski.
Niedługo potem za trenowanie musieli się wziąć starsi. Wracający z urlopu Arek Malarz tradycyjnie zaczął dzień od kawy.
To wcale nie Hawkins z serialu „Stranger Things”. To zgrupowanie w Warce.
Nad zawodnikami czuwał sztab szkoleniowy, nad ich brzuchami nasz dietetyk, Wojciech Zep, który – jak widać na załączonym obrazku – pilnował ich 24 godziny na dobę.
Z kolei o komfort podróży piłkarzy zadbał nasz autokar. Jego barwy doskonale uzupełniały się z nowymi koszulkami meczowymi.
Kiedy starsi legioniści rozpoczynali nowy sezon, młodzi swój dopiero kończyli. Juniorzy Legii wygrali Centralną Ligę Juniorów po raz trzeci z rzędu – nigdy wcześniej nikt nie dokonał takiego wyczynu.
Nowy sezon – nowe koszulki meczowe. Tradycyjna biel, to symbol honoru i czystości, zaś szary nawiązywał do strojów Legionów Polskich.
Długo narzekano na brak transferów Legii, ale kiedy ta w końcu zrobiła pierwszy, zaczęto o nim mówić w całej Polsce. Krzysztof Mączyński zamienił Kraków na Warszawę.
Łukasz Broź natomiast nie zamierzał się nigdzie ruszać i razem z drużyną rozpoczął przedsezonowe badania.
Życiowy rozdział o nazwie „Legia” zamknął z kolei Jakub Rzeźniczak. Po 13 latach, 376 meczach, zdobyciu pięciu mistrzostw Polski, sześciu pucharów i Superpucharu, Rzeźnik pożegnał się z Łazienkowską.
No właśnie, ten przeklęty Superpuchar… Za ułamek sekundy Pavels Steinbors obroni strzał Michała Kopczyńskiego i Legia przegra swój piąty z rzędu mecz o to trofeum.
„Zgadnij kto to” – czyli nowa zabawa naszego serwisu. Bądźcie czujni, bo już niebawem przed Wami kolejne transferowe zagadki.
Karty zostały wyłożone na stół. Tak prezentowały się wszystkie letnie nabytki Legii Warszawa.
Nowych piłkarzy pomagał wprowadzić w warszawską rzeczywistość Juras. Spiker, wojownik, ale przede wszystkim oddany kibic naszego klubu.
Zaczynamy przygodę z Europą! W Finlandii „Hama” pokazał, że rzeczywiście czuje się jak w domu, a Legia gładko wygrała 3:0.
Legioniści wracali do Warszawy w dobrych humorach. Był to jeden z wielu przelotów w 2017 roku. W powietrzu piłkarze pokonali 12 401 kilometrów.
W lidze tak kolorowo już nie było. Kubeł zimnej wody na głowy legionistów wylał beniaminek Górnik Zabrze, pokonując Wojskowych aż 3:1. W składzie rywali doskonałe zawody rozegrał Mateusz Wieteska, który przed sezonem zamienił Legię na Górnik.
Porażka wcale nie była najgorszym, co mogło spotkać Legię. Po zderzeniu z Angulo Arkadiusz Malarz został przetransportowany do szpitala. Arek kilka godzin po meczu uspokoił jednak kibiców pisząc na twitterze: „Oprócz wku*wienia na wynik nic mi już nie dolega. Tomograf ok. Chcę kolejny mecz. Natychmiast.”
„Malowany” szybko doczekał się kolejnego meczu. Sześciobramkowe zwycięstwo nad Mariehamn oglądał wprawdzie z trybun, ale Legia w końcu miała powód do radości i trener Vuković mógł kontynuować słynne już pomeczowe świętowanie.
Ma zaledwie 174 centymetry, ale nigdy nie odstawia nogi w walce o piłkę. Mały brazylijski wojownik o wielkim sercu w meczu z Koroną Kielce gryzł trawę.
Niektórzy w walce o piłkę gubili nawet obuwie, a co gorsza również formę. Wszyscy czekamy na powrót Dominika do wyjściowego składu, bo młody Węgier był przecież jedną z najjaśniejszych postaci mistrzowskiej wiosny.
Nasza walka na boisku, to nic w porównaniu z bojami, które toczyli Powstańcy Warszawscy. Cześć i chwała Bohaterom!
Całe miasto zatrzymało się na minutę i oddało hołd tym, którzy przelali krew za naszą wolność.
Legia to Warszawa. Warszawa to Legia. Więź między klubem a miastem jest nierozerwalna.
Na trybunach naszego stadionu nie ma żadnych barier.
Niestety, czasami pojawiają się na boisku. Choć gol Kuby Czerwińskiego dał nadzieję na wyeliminowanie FK Astana…
…a piłkarze walczyli do kresu sił…
…krew i pot nie pomogły, zostały łzy. Legia Warszawa pożegnała się z Ligą Mistrzów UEFA.
Choć ten mecz wszyscy zapamiętają z innego powodu. Legendarnej oprawy, która obiegła cały świat.
Musieliśmy się podnieść i walczyć w lidze, tym bardziej, że do tego zobowiązywało nas święto. Mecz z Piastem odbywał się podczas Święta Wojska Polskiego, a na Łazienkowską zaprosiliśmy żołnierzy i weteranów wojennych.
Piłkarzy na mecz wyprowadził Pan Jakub Nowakowski ps. „Tomek”, Powstaniec Warszawski.
Po wygranej słońce zaczęło świecić trochę jaśniej. Niektórzy dopatrzyli się w nim nawet hiszpańskich promieni. Miał wpaść na chwilę, został na dłużej – Iñaki Astiz po dwóch latach z powrotem zawitał na Łazienkowską.
Z letniego słońca niewiele mieliśmy radości – ku zaskoczeniu wszystkich Legia odpadła z Ligi Europy UEFA z Sheriffem…
… a Tyraspol stał się symbolem klęski.
Pracę należało zacząć od podstaw, nie tylko piłkarskich. Druga drużyna udała się na wyjątkową lekcję historii do Muzeum Powstania Warszawskiego.
Od kogo uczyć się patriotyzmu, jeśli nie od Największych?
Wróciliśmy do szarej (i mokrej) ligowej rzeczywistości. Jak się okazało, najsłynniejsza kałuża w Polsce znajduje się w Płocku.
Legia trochę się rozruszała, a przebłyski formy, która rozbłysła w końcówce rundy pokazał Cristian Pasquato. Nie ma piłkarza, który nie chciałby mieć takiego zdjęcia.
Pierwszy od dawna sprawdzian zaliczony na 5. Legia wygrywa z ówczesnym liderem, Zagłębiem Lubin, a podczas celebracji Łukasza Brozia przygotowywano się do wstrzymania ruchu powietrznego nad Warszawą.
Z liderem tabeli walczyły także nasze III-ligowe rezerwy. Mamy nadzieję, że Widzew wróci na salony, a warszawsko-łódzka rywalizacja znów będzie ektryzować całą piłkarską Polskę.
Na boiskach niższych lig zagościła też pierwsza drużyna. Legia w meczu towarzyskim spotkała się z Mazurem Karczew, skąd pochodzą dwaj znakomici piłkarze Legii: Feliks Niedziółka i Antoni Trzaskowski oraz… fotograf Legia.com Mateusz Kostrzewa, który zrobił to zdjęcie.
Kolejne sympatyczne spotkanie – uczeń Jacek Magiera spotyka swojego mistrza, Jana Urbana. Jak się okazało mistrz odpalił ucznia z kwitkiem zarówno w meczu jak i z pracy w Legii. Po porażce 1:2 we Wrocławiu ceniony przez kibiców „Magic” pożegnał się ze stanowiskiem pierwszego trenera.
Bezkrólewie nie trwało jednak długo – uleczyć Legię przyjechał chorwacki „doktor futbolu”, Romeo Jozak.
Początki kuracji były okropne. W Poznaniu ponieśliśmy klęskę – 0:3 z Lechem, który błyskawicznie został ogłoszony przyszłym mistrzem Polski. Legii natomiast wieszczono upadek.
My jednak, jak to ma w swoim DNA Legia, nie poddawaliśmy się. Szczęśliwy okazał się nasz stadion – zdobyliśmy na nim mnóstwo punktów i… zrobiliśmy wiele świetnych zdjęć.
Nie tylko Łazienkowską człowiek żyje. Przyszła pora na trudne wyjazdy, ale w szeregach rywali zasialiśmy Niezgodę.
„Bałkańska w żyłach płynie krew” – szkoleniowiec Wojskowych niezwykle żywiołowo reagował na wszystkie boiskowe wydarzenia.
Nie tylko Romeo Jozak świętował zwycięstwo nad Wisłą. Lżony przez krakowskie trybuny Krzysiek Mączyński wytrzymał ciśnienie i rozegrał kapitalny mecz.
Wizyty w Małopolsce wspominamy przyjemnie, ale nie ma to jak dom.
Dbanie o Niego, to także dbanie jego przeszłość. We Wszystkich Świętych delegacja Wojskowych złożyła wieńce i zapaliła znicze na grobach Legionistów, których nie ma już wśród nas.
Na Łazienkowskiej pojawił się także program meczowy, którego nowy format bardzo dobrze przyjęli nasi kibice.
Nie tylko piłką seniorską człowiek żyje – wszyscy wspieraliśmy naszych chłopaków w młodzieżowej Lidze Mistrzów UEFA. Choć Ajax w stolicy dał nam srogą lekcję futbolu, to w Amsterdamie o awans musiał drżeć do samego końca. Ostatecznie dwumecz zakończył się wynikiem 4:3 dla Holendrów.
Być może właśnie patrzycie na przyszłych zawodników naszego klubu. „Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie”.
Program meczowy nie był jedyną zmianą, jaką mogliście obejrzeć na Łazienkowskiej…
...gdyż na mecz z Górnikiem przygotowaliśmy wyjątkowe stroje, upamiętniające trykoty, w których piłkarze Legii grali w 1930 roku, podczas otwarcia stadionu.
Koszulki bardzo przypadły Wam do gustu...
...podobnie jak piłkarzom, którzy na boisku pokonali ówczesnego lidera tabeli i strącili go z najwyższego miejsca.
Pokazując, że Legia Warszawa zawsze gra i walczy do końca.
Niezwykle dumny ze swoich piłkarzy i kibiców był po meczu z Górnikiem trener Romeo Jozak.
Nie tylko zresztą on. Nemanja Nikolić mimo wyjazdu do Stanów Zjednoczonych wciąż kibicuje warszawskiej Legii i chętnie wpada w odwiedziny na Ł3.
Lider zobowiązywał, więc piłkarze zasuwali ile sił w nogach. Trenowania przy Łazienkowskiej naszym zawodnikom wcale nie zostało już tak wiele, bo niebawem ruszy budowa ośrodka szkoleniowego w Książenicach.
Posłuży on z pewnością także najmłodszym piłkarzom, by na kolejnych Legia Cup osiągali jeszcze lepsze wyniki.
I zdobywali bramki tak piękne, jak gol Cristiana Pasquato przeciwko Bruk-Bet Termalice. Cóż to była za asysta, cóż to był za strzał!
Bycie częścią Legii, to jednak nie tylko mecze piłkarskie i fanatyczny doping. To także pomoc potrzebującym. Michał Kucharczyk podczas akcji Wszyscy do Wioseł dołożył ważną cegiełkę do zebrania pieniędzy na karetkę dla Centrum Zdrowia Dziecka.
Kończył się rok, zaczęły się pożegnania – po pięciu owocnych sezonach i zdobyciu takiej samej liczby trofeów, z Legią pożegnał się Costa Marques Guilherme.
Wojownik, dzięki któremu na polskich boiskach pobrzmiewały rytmy samby. Obrigado, Amigo!
Za nami szalony rok, który kończymy na pierwszym miejscu w tabeli. Dziękujemy wszystkim 450 190 osobom, które wspierały nasz klub na stadionie przy Łazienkowskiej!