THIS WEBSISTE USES COOKIES.
Find out more about why we use it and how you can change the cookies settings in a web browser. By using this website you agree to use cookies, according to the current settings in your browser.
ACCEPT
MENU:

News

2018-01-20 18:26:00

Malarz: Wciąż jestem głodny sukcesów

Photo: Mateusz Kostrzewa
- Jestem doświadczonym zawodnikiem, ale nadal głodnym sukcesów. Mam pewne piłkarskie marzenia i po cichu staram się je zrealizować - powiedział Arkadiusz Malarz podczas zgrupowania Legii na Florydzie.

Legia.com:- Na pytanie „czy byłeś w Stanach” wreszcie nie będziesz musiał odpowiadać „nie, ale znam kogoś, kto był i opowiedział mi to i owo”.

 

Arkadiusz Malarz: - Zgadza się, to bardzo fajna podróż. Jestem tu po raz pierwszy, ale wiadomo, w jakim celu tu przyjechaliśmy – żeby dobrze przygotować się do sezonu. Akurat teraz mamy kilka godzin przerwy, by spotkać się z kibicami. Natomiast życie tutaj wygląda zupełnie inaczej. O Stanach Zjednoczonych można opowiadać w samych superlatywach.

 

 

- Podczas ostatniego facebookowego live’a użyłeś cytatu ze znanego polskiego filmu: „w swoim życiu przeczytałem dwie książki, które zmieniły moje życie” z „Poranku Kojota”. Często zdarza ci się wykorzystywać kultowe teksty polskiej kinematografii. Takie rzeczy sprawiają, że Arkadiusz Malarz jawi się kibicom jako zwykły, normalny facet. Raczej nie przypominasz typowego piłkarza.

 

- Jestem zwykłym chłopakiem z Pułtuska. Nigdy nie zadzierałem nosa i myślę, że nigdy też się nie zmieniłem – od zawsze jestem taką samą osobą. Moim zdaniem nie można „robić czegoś na siłę”, lecz spokojnie, małymi krokami dążyć do wyznaczonego przez siebie celu. Jestem doświadczonym zawodnikiem, ale nadal głodnym sukcesów. Mam marzenia, podobnie jak każdy z nas i po cichu je realizuję.

 

 

 

- Czy jednym z nich jest występ w reprezentacji Polski?

 

- Owszem. Nigdy z tego nie zrezygnowałem. Wierzę, że się uda, ale wiadomo, że to marzenie może się spełnić tylko wówczas, gdy będę się dobrze prezentował na boisku. Pierwszy krok to dobra gra w barwach Legii, a później… Kto wie?

 

- Wiara to chyba bardzo ważna część twojego życia.

 

- Tak, jestem bardzo wierzącym człowiekiem i tak samo staram się wychowywać moich synów.  Wiem, że wszystko to, co robimy, zaplanował Pan Bóg. Często się modlę i kiedy tylko mogę, chodzę do kościoła. Tak mnie wychowali rodzice i za to jestem im bardzo wdzięczny.

 

- Czy piłkarzowi często wyjeżdżającemu na zgrupowania łatwo jest pogodzić karierę piłkarską z życiem rodzinnym?

 

- Jest to bardzo trudne, ale możliwe. Wiadomo, że pojawienie się dzieci w życiu każdego mężczyzny wymaga wielu wyrzeczeń. Mam teraz znacznie więcej obowiązków niż wtedy, kiedy byłem kawalerem, ale nie chciałbym wrócić do tamtych czasów. Kiedy ma się dzieci, życie jest ciekawsze i zdecydowanie bardziej odpowiedzialne. Właśnie to podoba mi się najbardziej.

 

- W takim razie zapewne nie używasz już kropli do oczu.

 

- Nie, w żadnym wypadku. Nie potrzebuję kropli do oczu, ale kiedy byłem zawodnikiem Świtu Nowy Dwór Mazowiecki, często ich używałem. Następnego dnia po meczu trener zawsze robił rozruch, zaś ja, wraz z innymi piłkarzami, bezpośrednio po spotkaniu jechaliśmy na dyskotekę do Warszawy. Po imprezie wracaliśmy na trening, a dzięki kroplom nie było widać po nas zmęczenia. Teraz już nie ma miejsca na takie rzeczy.

 

- Jako że twoja żona jest dziennikarką sportową, to muszę zapytać, jak udaje wam się pogodzić role piłkarza i dziennikarki z rolami męża i żony?

 

- Przede wszystkim nie lubimy rozmawiać ze sobą w pracy. Czasem jednak tak bywa, że żona musi zrobić ze mną wywiad i wtedy staramy się zachowywać normalnie. Nie rozmawiamy tak, jak w domu, tylko tak, jak w pracy – czyli tak, jak powinno być. Co ciekawe, poznaliśmy się właśnie na boisku. Miało to miejsce w czasach, gdy byłem jeszcze piłkarzem Amiki Wronki. Po jednym z meczów zaprosiłem Darię na kawę i tak to się zaczęło. Zaręczyliśmy się już po trzech miesiącach. Wszystko potoczyło się bardzo szybko. Jesteśmy razem już około 12 lat i jesteśmy szczęśliwi.

 

- W twoim życiu prywatnym wszystko potoczyło się bardzo szybko, zaś w futbolu dosyć długo czekałeś na największe triumfy. Czy cierpliwość to twoja mocna strona?

 

- Zdecydowanie nie. Zawsze byłem „w gorącej wodzie kąpany”. Ciągle zadawałem pytania „dlaczego nie gram?”, „dlaczego jestem w takim klubie, a nie w innym?”. Patrząc na to z perspektywy czasu mogę jednak powiedzieć, że bardzo się pod tym względem poprawiłem. Niewątpliwie pomógł mi w tym wyjazd do Grecji – to był strzał w dziesiątkę. Spokorniałem, nabrałem dystansu do życia. Uświadomiłem sobie, że wyznaczone cele można zrealizować tylko ciężką pracą. Ta zasada ma zastosowanie nie tylko w piłce nożnej, ale w każdej dziedzinie życia. Trzeba być konsekwentnym i mocno wierzyć w to, że się uda.

 

 

Zgrupowanie Legii Warszawa na Florydzie odbywa się pod patronatem Marszałka Senatu RP.

 


Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 159
PLN
Cena 69,90
PLN
Cena 249
PLN