THIS WEBSISTE USES COOKIES.
Find out more about why we use it and how you can change the cookies settings in a web browser. By using this website you agree to use cookies, according to the current settings in your browser.
ACCEPT
MENU:

News

2018-01-02 14:52:00

Niezgoda: W USA liczymy na naszych kibiców

Photo: Janusz Partyka, Mateusz Kostrzewa, Jacek Prondzynski Source: Legia.com
Koniec roku to czas podsumowań. Jarosław Niezgoda, kluczowy zawodnik Legii Warszawa w tym sezonie, opowiada o swoich sportowych sukcesach, nowych celach i przygotowaniach do wiosennych rozgrywek podczas zgrupowania na Florydzie.

Jaki to był dla Ciebie rok? 

 

Początek roku nie był zbyt dobry w moim wykonaniu, bo najpierw zaliczyłem spadek z Ruchem Chorzów, potem nieudane młodzieżowe mistrzostwa Europy w Polsce. Samo wypożyczenie dało mi jednak wiele. Przede wszystkim pozwoliło mi mieć styczność z ekstraklasą, a także utwierdziło w przekonaniu, że mogę dać sobie w niej radę, także po powrocie do Legii. Po przyjściu do klubu wydawało się, że wszystko wróci na dobry tor, ale w sierpniu doznałem kontuzji, przez co wypadłem ze składu na kilka tygodni. Dopiero po meczu z Wisłą Płock wszystko zaczęło układać się po mojej myśli, więc oceniam ten rok połowicznie udanie.

 

W ciągu dwóch lat zaliczyłeś przeskok z II-ligowej Wisły Puławy do regularnej gry w Legii. Może od tego odbić „sodówka”. 

 

Nie wiem, pewnie może się od tego zawrócić w głowie. Znalazłoby się wiele przykładów to potwierdzających, ale nie uważam, by stało się tak ze mną. Moje zachowania na boisku ani poza nim nie świadczą, że odbiła mi „sodówka”. Przychodząc do Legii oczekiwałem tego, że będę regularnie grać i stanę się ważnym zawodnikiem w zespole, więc nie odczuwam, żeby to wszystko działo się za szybko. 

 

Zdobyłeś w tej rundzie siedem bramek, w najtrudniejszym momencie Twoje gole dały drużynie 10 punktów. Chcąc nie chcąc stałeś się jednym z liderów Legii.

 

Przy zwycięstwie 1:0 zdobywca kluczowej bramki uznawany jest za bohatera, ale nie do końca tak jest. W takich meczach cały zespół musi pracować na to, by nie stracić bramki, tak więc różne inne czynniki się na to składają. Czuję się jednym z liderów zespołu, czuję zaufanie od trenera i to, że regularnie na mnie stawia. Jestem z tego zadowolony.

 

 

Znajdujesz się na ósmym miejscu w klasyfikacji najlepszych strzelców. Czy ta pozycja odzwierciedla Twój realny poziom na tle innych?

 

Śledzę ligę i chciałbym być wyżej w tym rankingu, a przynajmniej mieć lepsze osiągi liczbowe, bo na pewno tę rundę mogłem zakończyć z kilkoma golami więcej na koncie. Były ku temu dobre okazje, ale tak się nie stało. Igor Angulo wystrzelił niesamowicie, można mu tylko pogratulować, ale stać mnie to, by w klasyfikacji strzelców być znacznie wyżej. 

 

Mówiłeś o zaufaniu od trenera. Jak wiele daje ono piłkarzowi?

 

Każdy piłkarz lubi czuć zaufanie od trenera. Kiedy przyszedł Romeo Jozak nie było jednak tak, że od początku wskoczyłem do podstawowego składu. W kilku spotkaniach usiadłem na ławce rezerwowych. Potem przyszedł mecz z Lechią Gdańsk, w którym zdobyłem zwycięską bramkę, później regularnie trafiałem. Trener postawił na mnie i nie zawiódł się.

 

Wszyscy charakteryzują Jarosława Niezgodę jako cichego, spokojnego, pokornego człowieka. Skąd wzięły się u Ciebie takie cechy? Mają one wpływ na Twoją karierę?

 

Myślę, że są to cechy naturalne i wrodzone. Czy ma to wpływ na moją grę? Raczej w niewielkim stopniu, bo najważniejsze nie jest to jaki jesteś poza boiskami, a jak grasz. Nie ma chyba żadnej rzeczy ani sytuacji, w której mógłbym się zmienić. Nie powinno się to wydarzyć, a przynajmniej chciałbym uniknąć „sodówki”, bo jest to kompletnie niepotrzebne.

 

W pewnym momencie duet Kucharczyk-Niezgoda był zabójczy dla rywali. To z „Kuchym” Ci się najlepiej współpracuje?

 

Był takie miesiąc - październik, że ja strzelałem, a Kuchy asystował, albo był blisko asyst. Dobrze mi się z nim współpracuje również na treningach. Doskonale się rozumiemy, Michał wie jak się poruszam i w które miejsce dostarczać mi piłkę. Miejmy nadzieję, że w nowym roku ten duet znowu coś strzeli. 

 

Z kimś jeszcze dobrze dogadujesz się na murawie?

 

Z Arkiem Malarzem, bo dobrze broni (śmiech). Nie mogę narzekać na resztę drużyny, ale z „Kuchym” współpracuje mi się najlepiej. Mimo że cały zespół dobrze wygląda, da się stworzyć dwójki, czy trójki piłkarzy, którzy współpracują ze sobą bardzo dobrze. W tej rundzie tak było z Hamą i Gui. Tak po prostu funkcjonuje to w piłce nożnej.

 

 

Mimo ciężkich chwil zawsze wierzyłeś, że Legia zakończy tę rundę na pierwszy miejscu?

 

Oczywiście że wierzyłem. Każdy zawodnik wierzył, że prędzej czy później, choćby w ostatniej kolejce, uda się zdobyć lidera. W tym momencie go mamy i zrobimy wszystko, żeby to się nie zmieniło. Były różne momenty tego sezonu, zwłaszcza początek był słaby, brakowało formy w europejskich pucharach i nie punktowaliśmy, a takie były oczekiwania. Jeśli chodzi o ligę oceniam tę rundę pozytywnie. Wielki wpływ na ocenę naszej postawy ma brak występów w europejskich pucharach i przede wszystkim stąd wynikają negatywne oceny.

 

To nie była łatwa runda. Cieszysz się, że już się skończyła, czy chciałbyś żeby trwała jak najdłużej?

 

Nie wiem co przyniesie nowy rok. Jesteśmy w takim momencie, że wygrywamy, przewodzimy w lidze, a ja jestem w pierwszym składzie, więc może lepiej by było gdyby się nie kończyła. Rzeczywistości jednak nie zmienimy.

 

Przed nami jednak kolejne wyzwania, czyli przygotowania do wiosennych rozgrywek i turniej Florida Cup.

 

Cieszę się bardzo na ten turniej, bo będzie to dla nas doskonała okazja, żeby przygotować się do sezonu w idealnych warunkach, a jednocześnie rozegrać mecze z interesującymi i silnymi rywalami. Wiemy też, że na Florydzie mieszka bardzo dużo Polaków, podczas Legia Days będziemy mieć okazję, aby się z nimi spotkać i porozmawiać. Mamy nadzieję, że będą nam też kibicować podczas turnieju, na który ich serdecznie zapraszamy.

 

Czego życzysz sobie w Nowym Roku?

 

Sportowo jest sporo rzeczy - drużynowo mistrzostwo Polski, gra w reprezentacji też byłaby super. Jest to cel do zrobienia, ale wymaga sporo cierpliwości i czasu. Jestem na dobrej drodze, ale nie ma co ponaglać czasu. Jeżeli wszystko będzie szło w dobrym kierunku, to się to stanie. 


Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 159
PLN
Cena 69,90
PLN
Cena 249
PLN