Plus500
Koszykówka: Zieloni Kanonierzy zbili Cukier na Kole [Wideo]

Koszykówka: Zieloni Kanonierzy zbili Cukier na Kole [Wideo]

W meczu XVI kolejki Energa Basket Ligi koszykarze Legii Warszawa sprawili dużą niespodziankę pokonując wicelidera tabeli rozgrywek, drużynę Polskiego Cukru Toruń 92:85. Niebagatelną rolę w tym spotkaniu odegrał powracający do klubu po kilkumiesięcznej przerwie Mariusz Konopatzki, którego na pomeczowej konferencji prasowej docenił szkoleniowiec warszawskiego zespołu, Tane Spasev.

Autor: Marcin Bodziachowski, RK/Legiakosz.com

Fot. Paweł Kołakowski, Marcin Bodziachowski/Legiakosz.com

Główny sponsor Plus500
  • Udostępnij

Autor: Marcin Bodziachowski, RK/Legiakosz.com

Fot. Paweł Kołakowski, Marcin Bodziachowski/Legiakosz.com

Od początku punktów Legii dostarczał głownie Milan Milovanović, lecz zawodnik szybko popełnił dwa przewinienia. Po stronie torunian najskuteczniejsi byli Aaron Cel, Keith Hornsby i Alade Aminu. Pomimo  sporej różnicy dzielącej oba zespoły w tabeli Energa Basket Ligi, na parkiecie panowała wyrównana walka. Polski Cukier wygrał jednak tę część spotkania 17:15.

Zdjęcie

Druga kwarta dużo lepiej zaczęła się dla gości, którzy po raz pierwszy zdołali zbudować kilkupunktową przewagę. Po 15 minutach meczu wicemistrzowie Polski prowadzili 32:23, ale straty nieco zmniejszył Filip Matczak trafiając z dystansu. To był bardzo dobry okres gry legionisty, który był wówczas liderem swojej drużyny. Po jego skutecznej akcji w której był dodatkowo faulowany, straty do Polskiego Cukru Toruń zmalały do tylko dwóch punktów (38:40). Do końca pierwszej połowy gra toczyła się punkt za punkt, ale  jedna niecelna próba Michała Michalaka z linii rzutów wolnych spowodowała, że to goście schodzili do szatni z prowadzeniem 45:44.

Zdjęcie

Trzecia kwarta to raz jeszcze udane ataki przyjezdnych, ale po kilku minutach to Legia przejęła inicjatywę. Ponownie to Filip Matczak odpowiadał za ofensywę stołecznych koszykarzy. Po jego udanym wjeździe pod kosz Legia prowadziła 56:53. Podopieczni trenera Tane Spaseva ewidentnie złapali wiatr w żagle – efektownym blokiem popisał się Keanu Pinder, a faul w ataku na rywalu wymusił Kahlil Dukes. To pozwoliło warszawianom wyjść na prowadzenie, ale wciąż za mało, by „uciec” rywalom. Lepsza końcówka kwarty dała torunianom remis 63:63.

Zdjęcie

Emocjonująco zapowiadała się ostatnia odsłona starcia w hali Koło. Na rzut za trzy punkty Bartosza Diduszki takimi samymi trafieniami odpowiedzieli legioniści - Adam Linowski i Mariusz Konopatzki i gospodarze prowadzili 76:71 na niespełna sześć minut przed końcem czwartej kwarty. Torunianie nie potrafili odnaleźć skuteczności, co starała się wykorzystywać Legia. Coraz więcej nerwowości w szeregach wicemistrzów Polski nie pomagało w sytuacji, gdy zadaniem zespołu było odrobienie siedmiopunktowej straty. Pewni siebie warszawianie nie zamierzali ustępować rywalom – rzuty Michała Michalaka okazały się kluczowe w kontekście końcowego sukcesu – legionista trafiał z półdystansu i z linii rzutów wolnych, a tablica wyników wskazywała 86:78 dla Wojskowych i 90 sekund do końcowej syreny. Ostatecznie gospodarze cieszyli się z czwartego w sezonie zwycięstwa pokonując dużo wyżej notowanego rywala 92:85.

Zdjęcie

- Przede wszystkim chciałbym podziękować kibicom, którzy licznie przyszli na dzisiejsze spotkanie i dali nam dużo energii. Nie jest łatwo fanom nas wspierać, kiedy mamy taki sezon jak obecny, przychodzić na każdy mecz i dopingować na sto procent, ale kibice przyszli i nas wspierali. Warszawa ma ludzi, którzy kochają koszykówkę. Zespół z Torunia to bardzo trudny przeciwnik, ich ofensywa stoi na bardzo wysokim poziomie. Wygraliśmy ten mecz dzięki temu, że zdobyliśmy ponad 90 punktów. Pomimo, że skuteczność za trzy punkty mieliśmy niewiele wyższą niż 20 procent, nie straciliśmy pewności siebie. Cały czas powtarzałem graczom, aby rzucali i kiedy było to potrzebne, Adam Linowski, Michał Michalak i Kahlil Dukes trafili trójki. Mariusz Konopatzki zostawił serce na boisku, mimo że miał problem z brzuchem, dał wszystko z siebie i pomógł nam w odniesieniu zwycięstwa. „Mario” po poprzednim sezonie, w którym grał bardzo fajnie, miał lepsze finansowo oferty niż ta, którą otrzymał od nas. To jest też taki zawodnik, który chce grać, a nie siedzieć na ławce. Teraz była szansa, żeby go ściągnąć i dziękuję jemu, a także jego klubowi, że go puścili. Po meczu w Lublinie, trenowaliśmy bardzo źle. Nic nie pomagało, ani motywacja, ani dzień wolny, ani analizy video. Po meczu z BM Slam Stalą Ostrów Wlkp. możliwe, że też dlatego, że dołączył do nas Mariusz, mieliśmy naprawdę dużo energii na treningu, byliśmy skoncentrowani i robiliśmy wszystko konsekwentnie. I sprawdziła się zasada, jak trenujesz tak grasz - stwierdził na pomeczowej konferencji prasowej trener Legii Warszawa Tane Spasev.

Po XVI kolejkach rozgrywek Energa Basket Ligi koszykarze Legii z bilansem czterech zwycięstw i szesnastu porażek zajmują 14. miejsce w tabeli.

Legia Warszawa – Polski Cukier Toruń  92:85  (15:17, 29:28, 19:18, 29:22)

 

Legia: Michał Michalak 28, Filip Matczak 24, Milan Milovanović 14, Kahlil Dukes 9, Adam Linowski 8, Mariusz Konopatzki 5, Keanu Pinder 4, Patryk Nowerski 0, Jakub Nizioł 0, Przemysław Kuźkow 0, Sebastian Kowalczyk -, Jakub Sadowski -.
Trener: Tane Spasev, as. Marek Zapałowski

 

Polski Cukier: Keith Hornsby 14, Alade Aminu 9, Aaron Cel 9, Bartosz Diduszko 6, Karol Gruszecki 5, Aleksander Perka 5, Chris Wright 3, Jakub Schenk 2, Mikołaj Rtajczak 1, Ignacy Grochowski -.
Trener: Sebastian Machowski, as. Jarosław Zawadka

Udostępnij

Autor

Marcin Bodziachowski, RK/Legiakosz.com

15razyMistrz Polski
19razyPuchar Polski
4razySuperpuchar Polski
pobierz oficjalną aplikację klubu
App StoreGoogle PlayApp Gallery
© Legia Warszawa S.A. Wszelkie prawa zastrzeżone.