Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2015-12-28 11:30:00
Newsletter

Czerczesow: Musimy wzmocnić skład i grać intensywniej

Autor: Kacper Ruszczak Fot. Mateusz Kostrzewa
- W Ekstraklasie traciliśmy punkty tylko w meczach, które rozgrywaliśmy trzy dni po spotkaniach w Lidze Europy. To świadczy o tym, że brakowało nam kondycji i szerokiego składu. Wiosną musimy grać intensywniej, mocniej - powiedział trener Stanisław Czerczesow w rozmowie z legia.com.

legia.com: Z jakich elementów gry zespołu jest pan najbardziej zadowolony po dwóch i pół miesiąca w Legii?

Stanisław Czerczesow: Lepiej wyglądamy fizycznie, lepiej stosujemy pressing i częściej jesteśmy w posiadaniu piłki.

 

Często jednak pan się denerwuje przy ławce rezerwowych, więc to chyba jeszcze nie jest "nowoczesny, europejski futbol", o którym mówił pan na pierwszej konferencji prasowej?

Ja się nigdy nie denerwuję, ja się złoszczę, a to są dwie różne rzeczy. Czasem piłkarze robią na boisku inne rzeczy, niż się umawialiśmy na treningach. Wtedy się złoszczę i pokazuję zawodnikom co należy robić. Czasami drużyna mogłaby grać lepiej niż to, co prezentuje na boisku.

 

Co trapiło drużynę, zanim pan został trenerem?

To nie była drużyna. Brakowało balansu i w szatni, i na boisku.

 

Zespół pod pana wodzą zdobywa średnio 2,2 punktu na mecz. Wcześniej to było średnio 1,5 punkta. Z tego na pewno można być zadowolonym.

Nie chodzi o to, czy ta średnia wynosi 2,2 czy 2,1, czy jest jeszcze inna. Przede wszystkim gra poprawiła się jakościowo. Proszę zauważyć, że w Ekstraklasie traciliśmy punkty tylko w spotkaniach, które rozgrywaliśmy trzy dni po meczach w Lidze Europy. 

 

Z czego to wynikało?

To świadczy o tym, że brakuje nam kondycji i - przede wszystkim - szerokiego składu, dostatecznej liczby piłkarzy. Kadra nie jest na tyle mocna i szeroka, żebyśmy mogli regularnie grać tak często. Drużyna na poziomie Legii Warszawa nie może mieć tylko sześciu obrońców. Kilka razy mieliśmy taką sytuację, że brakowało nam stoperów i z musu na tej pozycji musiał grać Tomasz Jodłowiec. W efekcie zremisowaliśmy z Podbeskidziem i Piastem, bo nie było Rzeźniczaka i Pazdana, żeby partnerować Lewczukowi. Powtórzę: w topowym klubie nie może być takiej sytuacji.

 

Czyli zimowe okienko transferowe będzie bardzo pracowite.

Pracować trzeba zawsze. Musimy też maksymalnie podnieść poziom piłkarzy, którymi już dysponujemy.

 

Na których pozycjach drużyna musi zostać najbardziej wzmocniona?

O tym na razie nie będę rozmawiał.

 

Zna pan presję chociażby ze Spartaka Moskwa. Jak reagował pan na ostre reakcje kibiców i dziennikarzy po remisach z Podbeskidziem i Piastem, które miały miejsce po kilku z rzędu zwycięstwach?

Te reakcje były zupełnie normalne. Jestem do tego przyzwyczajony, przez całe życie musiałem wygrywać - jako piłkarz i jako trener. Jest jednak krytyka konstruktywna i destruktywna. Każda krytyka pozwala przemyśleć pewne sprawy i uczy szacunku. Nie ma piłki nożnej bez porażek, ale najważniejszy jest wynik.

 

A piłkarze? Jak oni radzą sobie z ciśnieniem?

Każdy piłkarz, który przychodzi do Legii, musi być świadomy, że będzie pod presją. To jest jego wybór i jego decyzja. Musi być gotowy na taką sytuację. Presja to normalne uczucie. Nikt na siłę do Legii nikogo nie ciągnie. Są natomiast piłkarze, którzy dobrze grają w mniejszych klubach, ale po transferze do wielkich zespołów nie dają rady. Pamiętajmy jeszcze o jednym: kibice i drużyna to jedność. Nawet jeżeli coś idzie nie po naszej myśli, musimy być razem. Nikt nie jest zadowolony, gdy tracimy punkty, ale pewnych granic nie należy przekraczać.

 

Po rundzie wiosennej poprzedniego sezonu piłkarze mieli tydzień urlopu i zaczęli przygotowania do następnego sezonu. Jesienią zagrali blisko 40 meczów, a w związku z systemem rozgrywek na odpoczynek będą mieli niecałe trzy tygodnie. Czy to nie jest za mało?

Myślę, że po dwóch tygodniach już się za mną stęsknią. A systemu rozgrywek nie oceniam i o nim nie myślę. Przyjmuję go takim, jakim jest. Inna sprawa, że z maratonu robimy sprint.

 

Na ile Legia, którą oglądaliśmy w ciągu ostatnich dwóch miesięcy, prezentuje poziom jaki chciałby pan widzieć? Jak bardzo zespół zmieni się zimą?

Powinniśmy grać intensywniej, mocniej. Na to ostatnio nie pozwalał cykl meczowy. Graliśmy co dwa-trzy dni i nie mieliśmy czasu na normalne treningi. Podczas gdy my graliśmy w tygodniu w Pucharze Polski czy Lidze Europy, inne drużyny tylko trenowały. Teraz wszyscy będziemy mieć takie same warunki. My natomiast musimy znacząco wzmocnić skład jakościowo. Żebyśmy pod każdym względem byli lepsi. O transfery trzeba jednak pytać dyrektora sportowego, nie mnie.

 

Jak pan ocenia młodych piłkarzy, którzy na co dzień trenują z pierwszym zespołem? Czego im brakuje, aby częściej grać?

Gdy przyszedłem do Legii, Szwoch był po operacji serca. Trenował z nami, dostał szansę gry w rezerwach i złapał kontuzję kolana. Jak on może grać? Najwyżej na skrzypcach. Makowski? Ból kolana, ból pleców, operacja. Bartczak trenuje i grał w Pucharze Polski. Ryczkowski? Częściej jest na stole do masażu niż na boisku. Czasami gra, a potem przez dwa miesiące się leczy. Kilka dni temu lekarze powiedzieli mi, że Ryczkowski przez dwa miesiące nie powinien w ogóle trenować. Kopczyński natomiast zagrał w Pucharze Polski. Nawet gdybym chciał, żeby pojawiali się na boisku częściej, to byłby problem. Po pierwsze piłkarz musi być zdrowy, potem gotowy do gry. Musi też udowodnić, że jest lepszy od konkurenta i zasługuje na miejsce w składzie. Nie jesteśmy klubem interesów, tylko profesjonalnym klubem piłkarskim. Proszę, nie pytajcie mniej więcej o młodych piłkarzy. Dziennikarze chyba bardziej chcą, żeby oni grali, niż oni sami chcą grać.

 

A czy macie na oku kolejnych graczy z drużyny rezerw lub z CLJ, których planujecie włączyć do treningów z "jedynką" lub zabrać na obozy na Maltę?

Jestem profesjonalnym trenerem, przestańmy rozmawiać o przedszkolu.

 

W takim razie w kim upatruje pan głównego rywala Legii w walce o mistrzostwo? W Piaście, którego gonimy, czy jednak w Lechu Poznań?

My sami jesteśmy naszym najgroźniejszym rywalem i musimy być coraz lepsi. Nie ma takiej potrzeby, abyśmy patrzyli na innych. Mamy patrzeć na siebie, a na rywali tylko popatrywać, a nie oglądać się na nich cały czas. Wszystko zdecyduje się na boisku.

 

Często wchodził pan na konferencje prasowe i pytał o to, czemu wszyscy tacy smutni. Polacy są ponurym narodem?

Nie uważam Polaków za ponurych. Zwracałem się wtedy do konkretnego audytorium. Może jest we mnie coś takiego, co sprawia, że dziennikarze są smutni.

 

Jak idzie nauka języka polskiego? Na pierwszej konferencji prasowej mówił pan o tym, że będzie chciał się go nauczyć.

Myślałem o tym i przyszedł mi do głowy taki pomysł: nie ja powinienem rozumieć piłkarzy, a oni mnie. Także wszyscy teraz uczą się rosyjskiego!

 

Rozmawiał Kacper Ruszczak


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Stasiek, młodszy jesteś tylko o dwa miechy, ale gadasz naprawdę dobrze. Zaczynam powoli się do Ciebie przekonywać.
Bem77
2015-12-28 18:38:28
Bem77
2015-12-29 19:54:11
:)

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 89
PLN
Cena 114,50
PLN
Cena 119
PLN