Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2015-01-01 14:03:00
Newsletter

Kartka z kalendarza - Pierwszy Argentyńczyk w Legii

Autor: Janusz Partyka Fot. Janusz Partyka
Latem 2003 roku przy Łazienkowskiej nastąpiło wielkie poruszenie. Ówczesny dyrektor sportowy Legii Jerzy Engel poinformował opinię publiczną, że "wojskowi" są poważnie zainteresowani utalentowanym napastnikiem rodem z Argentyny, 22-letnim Manuelem Pablo Garcią. Miał to być pierwszy przedstawiciel tego kraju w historii warszawskiego klubu.
Garcia miał być zarówno pierwszym Argentyńczykiem, jak i olbrzymim wzmocnieniem kulejącej wówczas formacji ofensywnej ekipy trenera Dariusza Kubickiego. Występowali w niej szykujący się do wyjazdu zagranicę Stanko Svitlica, Marek Saganowski oraz Radosław Wróblewski.



Piłkarz Racingu Club de Avellaneda dołączył do legionistów na zgrupowaniu we Francji i z miejsca zaczął potwierdzać drzemiący w nim potencjał. Testowany przez Legię piłkarz w dwóch meczach sparingowych strzelił cztery gole i po powrocie do Polski miał podpisać ze stołecznym klubem umowę. "Od środy we Francji przebywa dyrektor sportowy Legii Jerzy Engel. Nie tylko przygląda się piłkarzom podczas zgrupowania i spotkań, ale także prowadzi negocjacje. Jak dowiedzieliśmy się wczoraj, dyskutował na temat transferu do Legii Manuela Garcii, który strzela bramki w meczach sparingowych Legii jak na zawołanie. Napastnik z Ameryki Południowej po powrocie z francuskiego zgrupowania ma podpisać z Legią kontrakt. Jest to o tyle ważne, że po odejściu Cezarego Kucharskiego i Marcina Mięciela i w perspektywie sprzedaży Stanko Svitlicy w Legii pozostałby tylko jeden zdrowy napastnik – Marek Saganowski" – pisali latem 2003 roku dziennikarze "Życia Warszawy".



Sam zawodnik tak oto wypowiadał się na łamach "Gazety Wyborczej": "Chciałbym bardzo zostać w Legii. Czuję się dobrze w zespole, choć nikogo nie znam i z nikim nie rozmawiam, bo nie znam angielskiego. Z czasem przełamiemy bariery, których jest teraz cała masa. Na pewno jednak legioniści to bardzo dobrzy piłkarze. Ponieważ jestem dobrze traktowany, dobrze się czuję i chciałbym zostać. Zobaczymy jednak, co z tego wyjdzie. Ale proszę nie pytać, ile będę kosztował, bo nie mam pojęcia".



Przed przyjazdem do Polski Garcia był wypożyczony do Racingu Buenos Aires, ale częściej niż w pierwsze drużynie grał w rezerwach. "Nie żałuję pobytu w tym klubie, bo trenowałem tam pod okiem słynnego Osvaldo Ardillesa. A to nazwisko naprawdę wiele znaczy. Nie tylko w Argentynie" – powiedział na łamach "Super Expressu" Garcia.



Ostatecznie Argentyńczyk do Legii został wypożyczony bezpłatnie na rok z opcją przedłużenia umowy. W tym czasie strzelać miał dla "wojskowych" gole i... próbować znaleźć w naszym kraju swoją drugą połówkę. "Mam tylko dwa warunki – musi mówić po hiszpańsku i musi być bardzo ładna. Choć jestem w Polsce bardzo krótko, zdążyłem zauważyć, że pięknych kobiet tu nie brakuje. Będzie z czego wybierać" – zakończył rozmowę z SE.



Conde, czyli "Hrabia", więcej czasu poświęcał jednak celowi numer dwa, bowiem przez rok zdążył rozegrać w barwach Legii jedynie 17 meczów i strzelić jednego gola (w meczu o Puchar Polski z Tłokami w Gorzycach). W lidze spisywał się słabiutko i latem 2004 roku wyjechał z Polski do CA Union de Sunchales, gdzie kontynuował swoją dalszą karierę, ale - jak czas pokazał - mimo młodego wieku wielkiej nie zrobił. W 2003 roku dziennikarze "Naszej Legii" odwiedzili Argentyńczyka m.in. w jego wynajętym przez klub mieszkaniu na warszawskim Ursynowie.



























Archiwalne nagranie wideo z Manuelem Garcią w roli głównej:


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 159
PLN
Cena 69,90
PLN
Cena 249
PLN