Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2018-03-12 18:00:00
Newsletter

Kepčija: To było bardzo intensywne okienko

Autor: Jakub Jeleński, vid. Kuba Goliński, Tomasz Sejbuk Fot. Jacek Prondzynski, Mateusz Kostrzewa
- Polscy zawodnicy rzeczywiście mogący nam pomóc, kosztują wiele pieniędzy. Nie oznacza to jednak, że nie patrzymy na polski rynek, bo patrzymy i to w pierwszej kolejności. Rozumiemy, że priorytetem numer jeden jest posiadanie drużyny pełnej jakości, konkurencyjnej dla innych, mającej w szatni większość polskich zawodników - mówi dyrektor techniczny naszego klubu, Ivan Kepčija.

 

Legia.com: - Zamknął Pan to okno transferowe z ulgą?

Ivan Kepčija: - Dokładnie tak (śmiech). To było bardzo intensywne okienko, nad którym zaczęliśmy pracę kilka miesięcy temu. Częścią tej pracy było podpisanie kontraktów zanim zacznie się okres przygotowawczy. Potem mieliśmy jeszcze parę opcji transferowych, które obserwowaliśmy, kilka pojawiło się niemal w ostatniej chwili, więc musieliśmy reagować na bieżąco i to nam się udało. Za nami długi i intensywny czas, a już w tym tygodniu przygotowujemy plan działania na najbliższe miesiące, by być gotowymi na następne okno transferowe.

 

Głównym punktem strategii było szybkie działanie? Czterech piłkarzy Legia zakontraktowała jeszcze przed pierwszym zgrupowaniem. 

Trenerowi zawsze łatwiej jest pracować z ludźmi, których już zna. Chcieliśmy więc umożliwić mu pracę z piłkarzami od początku, a im pozwolić szybciej wpasować się w drużynę i przejść okres przygotowawczy. Zależało nam na tym, by kiedy nadejdzie pierwszy mecz ligowy w Lubinie być już drużyną, nie zaś zbieraniną, która na kilka dni przed rozpaczliwie poszukuje rozwiązania problemów.

 

 

Czy Legia miała opcję zapasową na każdego piłkarza w drużynie? Kiedy odszedł Thibault Moulin, dwa dni później do zespołu dołączył Chris Philipps. 

Tak naprawdę te dwa wydarzenia nie są ze sobą w ogóle powiązane. Oczywiście tworząc nasz plan w październiku staraliśmy się przewidywać różne scenariusze, określić pozycje, na które będziemy potrzebować zawodników. Nie wydaje mi się jednak, żeby Chris Philipps i Thibault Moulin byli graczami o podobnym profilu. Chris to bardziej defensywny pomocnik, Thibault to z kolei bardziej boiskowa „ósemka”, może nawet „dziesiątka”. Myślę więc, że to nie była wymiana w skali jeden do jednego, poza tym Chris Philipps był w naszych planach tak czy inaczej. Żeby być fair w stosunku do Moulina - warto zaznaczyć, że w styczniu odrzuciliśmy za niego ofertę z Belgii. Potem zaczęliśmy z nim negocjować w sprawie nowego kontraktu, ale pojawiła się okazja, która była dobra dla nas i dla niego. Pomyśleliśmy więc, że mądrze będzie ją zaakceptować. Czasem w futbolu zdarzają się rzeczy niespodziewane, staramy się jednak mieć swój scenariusz tak, by móc na nie reagować. Patrząc na to, że mamy Mączyńskiego i Antolicia, którzy mogą świetnie grać na tej pozycji, nie uważaliśmy, że mamy nagłą potrzebę zastąpienia Moulina.

 

To okienko wydaje się podobać klubowi, piłkarzom i kibicom, ale lekki niepokój może budzić fakt, że Legia podpisała kontakt tylko z jednym Polakiem.

Bardzo dobra uwaga. To co widzimy jako efekt końcowy, to fakt, że jedynym nowym polskim nabytkiem jest Kwietniewski. Jest on zawodnikiem, którego postrzegamy w kategorii przyszłości tego klubu. Warto tutaj jednak podkreślić, że byliśmy w fazie zaawansowanych negocjacji z czwórką polskich piłkarzy, których - z różnych przyczyn - nie udało nam się sprowadzić w tym okienku. Są jeszcze zawodnicy jakich obserwujemy, ale na ten moment wykraczają oni poza nasze możliwości finansowe. Nie byłoby zbyt rozsądnym posunięciem wydać tak dużą kwotę na polskiego piłkarza, bo polscy zawodnicy rzeczywiście mogący nam pomóc, kosztują wiele pieniędzy. Nie oznacza to jednak, że nie patrzymy na polski rynek, bo patrzymy i to w pierwszej kolejności. Rozumiemy, że priorytetem numer jeden jest posiadanie drużyny pełnej jakości, konkurencyjnej dla innych, mającej w szatni większość polskich zawodników. Część naszego planu na następne okno transferowe to obserwowanie takich piłkarzy, którzy będą mogli dołożyć swoją cegiełkę do takiego zespołu. I jeśli nadarzy się odpowiednia okazja pod względem jakościowym i - nazwijmy to - ekonomicznym, wtedy Polacy niewątpliwie będą dla nas priorytetem.

 

 

Rozmawiając o młodych Polakach nie można nie zapytać o Majeckiego i Żyrę. Jaki Legia ma na nich plan?

Majecki i Żyro to młodzi zawodnicy, którzy tej zimy byli z nami w Stanach Zjednoczonych i w Hiszpanii. Żyro przedłużył swój pobyt na zgrupowaniach z powodu tego, jak dobrze się prezentował - mieliśmy bowiem plan wypożyczenia go jeszcze przed drugim obozem. Dla niego i dla jego przyszłości najważniejsza jest regularna gra w seniorskiej piłce, więc siłą rzeczy 1. Liga wydaje nam się doskonałym rozwiązaniem. Doceniamy naszą współpracę z Wigrami Suwałki, które pomogą nam rozwinąć umiejętności Żyry i sprowadzić go latem. Taki sam plan mamy w stosunku do Majeckiego, bo postrzegamy go jako numer jeden dla przyszłości klubu. Mamy nadzieję, że zdobędzie doświadczenie, które pozwoli mu udźwignąć odpowiedzialność bycia bramkarzem Legii Warszawa.

 

Możemy więc podzielić te transfery na dwie grupy: piłkarze na już i piłkarze na przyszłość. 

Absolutnie. Być może nasi kibice myślą o tym co dzieje się tu i teraz. Bardzo to szanuję, bo ich emocje są niezwykle ważną częścią tego co wspólnie tutaj robimy. Moja część polega jednak na byciu nieco z tyłu, wyłączeniu emocji i patrzeniu nie tylko na dzisiaj, ale jutro i pojutrze.

 

 

Kibice chwalą sobie transfery zimowego okienka, ale zmieniliśmy przecież niemal połowę składu. Czy nie jest to dla Legii trochę ryzykowne?

Cieszę się, że kibice zareagowali pozytywnie na nasze ruchy transferowe. To dobre pierwsze wrażenie zostało potwierdzone, bo na boisku zawodnicy zapewniają jakość drużynie i pomagają jej w byciu zespołem, który jest dla innych solidną konkurencją i osiąga dobre rezultaty. Kiedy dyskutowaliśmy nad tym, co chcielibyśmy zrobić w przyszłości, zgodziliśmy się w klubie, że potrzebujemy zmienić nieco dynamikę w szatni, a nasze najważniejsze mecze rozegramy nie tylko na wiosnę, ale również i latem. Wybraliśmy przeprowadzenie większej zmiany piłkarzy zimą, by dać im dwa, trzy miesiące na adaptację, tak żeby mogli pomóc nam w rundzie finałowej, natomiast w lipcu i sierpniu, kiedy - mam nadzieję - będziemy bić się o Europę, stanowić już zwartą drużynę. Celowo wybraliśmy więc, by to okno było większe niż inne, ale latem będziemy trochę bardziej - ogólnie mówiąc - konserwatywni. Już teraz mogę powiedzieć, że w lecie przeprowadzimy mniej niż połowę z zimowych transferów.

 

Mniej niż połowa latem, ale czy przyszłej zimy możemy znów spodziewać się tak dużego okna?

Prawdopodobnie nie (śmiech).

 

W takim razie kiedy ma przyjść stabilizacja?

Myślę, że teraz naszym zadaniem jest zdiagnozowanie, w które miejsca powinniśmy dodać więcej jakości. Musimy zobaczyć jakie możliwości mamy na rynku transferowym, a także przekonać się, jacy zawodnicy Legii spoza pierwszego zespołu są gotowi wejść do niego i pomóc drużynie. Być może latem pojawi się w dwóch takich piłkarzy, ale tylko jeśli będą mogli wywrzeć znaczący wpływ na drużynę. Wydaje mi się jednak, że teraz czeka nas okres stabilizacji, który pozwoli zawiązać drużynę i rozwinąć ją tak, by osiągnęła sukces na boisku. 

 

 

A co z zapowiadanym odmłodzeniem składu?

To oczywiście jeden z celów klubu, ale nie da się tego zrobić w chwilę, to długofalowy proces. Sądzę, że zaczęliśmy iść we właściwym kierunku. Legia jednak potrzebuje piłkarzy mogących wywrzeć na drużynę natychmiastowy wpływ i podnieść jej poziom, dlatego też optowaliśmy za zawodnikami mniej więcej w wieku 23, 25 i 27 lat. Eduardo jest tutaj jedynym wyjątkiem, ale on wnosi coś innego: boiskową i piłkarską mądrość. Wybraliśmy, że teraz potrzebujemy tych bardziej dojrzałych graczy, z kolei podczas letniego okienka będziemy szukać zawodników o innym profilu. Rozejrzymy się za nieco młodszymi graczami, tak, by kontynuować odmłodzenie składu. Tak jak powiedziałem, ten proces zajmie nam trochę czasu. Poprzez najbliższe okna transferowe zamierzamy zmniejszyć średnią wieku zespołu z 28 lat, przez 27, po około 26, a mam nadzieję, że może nawet mniej. 

 

Profil wiekowy to jedno, a profil na boisku to drugie. Kupiliśmy bardzo wielu defensywnych piłkarzy - dlaczego aż tylu?

Jesienią uznaliśmy, że to na tych pozycjach nasza drużyna potrzebuje najwięcej wzmocnień. Czasem zdarza się, że zawodnicy sami widzą, że nie są jeszcze gotowi do gry na pewnym poziomie, dlatego kilku piłkarzy udało się na wypożyczenia. To dobrze, bo dzięki temu będą mogli grać regularnie. W większości byli to właśnie zawodnicy o profilu defensywnym, z których kilku jest młodymi zawodnikami, naszą inwestycją na przyszłość. Obecnie jednak potrzebowaliśmy wzmocnić drużynę właśnie w tym defensywnym elemencie. Teraz z kolei będziemy szukać graczy o nowym profilu, grających na innych pozycjach i zastanowimy się gdzie jeszcze potrzebujemy więcej jakości. 

 

 

Możemy już powiedzieć, że każdy z tych transferów się spłaca?

Nie spieszyłbym się z tym. I to nie tylko dlatego, że leży to w mojej naturze, ale również z powodu roli jaką pełnię w klubie. Muszę być bardziej odpowiedzialny, stonowany i dać czas piłkarzom, którzy tu przyszli. Cieszę się, że na razie wygląda to pozytywnie, ale ocenić ich będziemy mogli po mniej więcej roku. Dopiero wtedy będę mógł powiedzieć: Hej, ten gość się tu zaaklimatyzował, rozwinął się, przyczynił do naszych sukcesów. Postrzegam to tak, że nasza drużyna musi odnieść sukces, bym na koniec mógł powiedzieć, że moja praca została dobrze wykonana.


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 159
PLN
Cena 69,90
PLN
Cena 249
PLN