Legia Warszawa
vs Jagiellonia
Czas do meczu
Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2018-01-18 21:10:00
Newsletter

Koszykówka: Legia Warszawa - Anwil Włocławek 60:95

Autor: Szymon Wojda, JP Fot. Jacek Prondzynski
Koszykarze Legii Warszawa, pomimo dobrego początku, ulegli w hali na Bemowie liderowi PLK Anwilowi Włocławek 60:95. To 17 porażka Zielonych Kanonierów w tym sezonie.

Galeria zdjęć znajduje się tutaj. Fot. Jacek Prondzynski

 

Wypełniona hala na Bemowie już na początku spotkania mogła cieszyć się z kilku świetnych akcji swoich ulubieńców. Legioniści dobrze rozpoczęli mecz i wyszli na pięciopunktowe prowadzenie. Nieźle funkcjonowała defensywa legionistów, ale goście w końcu znaleźli na nią sposób. Po potężnym wsadzie Ivana Almeidy mieli już minimalną przewagę, a w następnych minutach sukcesywnie ją bronili. Strefa 1-3-1, używana przez Anwil w defensywie, zdawała egzamin, ale tylko ze względu na słabą skuteczność wojskowych z otwartych pozycji. Warszawiacy zdołali zbliżyć się do przeciwników pod koniec kwarty. Chauncey Collins, rozgrywający swój drugi mecz, pokazał się kibicom z o wiele lepszej strony niż w swoim debiucie. Najpierw trafił  „zza łuku”, później wywalczył faul ofensywny zawodnika Anwilu, a następnie zagrał „3+1” wyprowadzając swój zespół na prowadzenie. Amerykanin w zaledwie sześć minut zdobył 12 punktów i wymusił cztery faule. W czasie kiedy Anthony Beane odpoczywał na ławce to właśnie Collins brał na siebie odpowiedzialność za grę zespołu, choć na wyróżnienie zasługuję również Łukasz Wilczek. To przechwyt i łatwe punkty popularnego „Wilka” ustaliły wynik pierwszej kwarty – 30:22 na korzyść Legii. 

 

 

Druga kwarta rozpoczęła się od kolejnego wsadu Almeidy i kontrowersyjnego faulu Selakovsa, który poskutkował kolejnymi punktami lidera Anwilu. Legia odpowiedziała i utrzymała trzypunktowe prowadzenie, a w połowie kwarty na boisko wrócił lider zespołu – Anthony Beane. Pomimo jego obecności gra obu drużyn nieco zwolniła, ale to goście na tym skorzystali. Po kilku niezrozumiałych decyzjach arbitrów czwarty faul na swoim koncie zanotował Tomasz Andrzejewski. Podkoszowy Legii musiał wobec tego opuścić boisko, a Legia straciła swojego kapitana. Na trzy minuty przed końcem straciła również prowadzenie, ale wtedy przypomniał o sobie Anthony Beane. Amerykanin błyskawicznie zdobył trzy punkty, a chwilę później powtórzył ten wyczyn zapewniając wojskowym pięciopunktową przewagę. Niestety końcówka kwarty to znów dobry moment Anwilu i słaby Legii. Goście za sprawą kilku rzutów wolnych wyrównali stan rywalizacji i na 20 sekund przed końcem tej części meczu byli o punkt lepsi przy wyniku 41:40.  Taki rezultat utrzymał się już do końca, choć wojskowi mieli szansę na objęcie prowadzenia.

 

 

Początek trzeciej kwarty to dalej skromna przewaga Anwilu. Goście zdołali odskoczyć legionistom na sześć punktów, ale wtedy znowu za trzy trafił Chauncey Collins. Drużyny długo dzieliła odległość jednej akcji, ale to z czasem to Anwil zdobywał przewagę. W trzeciej minucie karty po raz piąty faulował Tomasz Andrzejewski. Drużyna pozbawiona swojego kapitana pogubiła się, a goście brutalnie to wykorzystali. W połowie tej części gry to Włocławianie prowadzili 51:43. W niemal dziewięć minut Legia zdobyła zaledwie trzy „oczka”, a goście nie przestawali punktować. Goście nie prezentowali się nadzwyczajnie dobrze, ale wykorzystywali błędy wojskowych. Przed ostatnią kwartą legioniści mieli już 20 punktów straty do przeciwników.

 

 

Już w pierwszej akcji po wznowieniu gry dwa razy „zza łuku” trafił Jobi Wall i zrobiło się -14.  Goście jednak zareagowali bardzo szybko i po trójce Jarosława Zyskowskiego odzyskali przewagę z początku kwarty. W połowie kwarty kuriozalna decyzja sędziego, który odgwizdał niesportowy faul na Almeidzie, spowodowała, że drużyny dzieliło już 25 punktów. Najbardziej zdziwiony w tej sytuacji wydawał się lider Włocławian. Do końca meczu goście spokojnie i konsekwentnie bronili swojej przewagi. Legioniści próbowali wyszarpać kilka punktów i zbliżyć się do Anwilu, ale nie byli w stanie. Ostatecznie mecz skończył się przy wyniku 95:60 dla gości.

 

 

Legia Warszawa - Anwil Włocławek 60:95 (30:22, 10:19, 5:24, 15:30)

 

Legia Warszawa: Chauncey Collins 16, Hunter Mickelson 13, Anthony Beane 12, Joseph Wall 9, Piotr Robak 6, Łukasz Wilczek 4, Andrejs Selakovs 0, Adam Linowski 0, Patryk Kędel 0, Wojciech Szpyrka 0, Tomasz Andrzejewski 0.


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Bardzo nieprofesjonalna relacja, która sugeruje, że Legia przegrała przez sędziów.

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 229
PLN
Cena 299
PLN
Cena 99
PLN