Legia Warszawa
vs Rangers F.C.
Czas do meczu
Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2016-02-02 15:10:00
Newsletter

Kuciak - skała i żywy kawałek historii

Autor: Kacper Ruszczak Fot. Jacek Prondzynski, Mateusz Kostrzewa
Legię opuszcza człowiek, który był uczestnikiem wszystkich najważniejszych boiskowych wydarzeń związanych z naszą drużyną w drugiej dekadzie XXI wieku. Dziwnie będzie rozpoczynać skład ''wojskowych'' od innego nazwiska...

Czwartkowy wieczór, 21 stycznia. To ostatni dzień pierwszego zgrupowania Legii na Malcie. W hotelu do mnie i "Kostka", fotoreportera legia.com, podchodzi Dusan Kuciak. Podaje rękę, dziękuje za prawie dwa tygodnie ciężkiej pracy na obozie i życzy powodzenia. Nie czujemy, że to pożegnanie. Dla nas to wyraz szacunku. I znak, że jesteśmy "swoi", a zdobyć zaufanie Dusana nie jest łatwo.

 

Saga transferowa pt. "Kuciak w Legii" trwała długo. Słowak odszedł z Vaslui, bo rumuński klub był mu winny pieniądze. Rozpoczął treningi z "wojskowymi" na początku lipca 2011 roku, ale Vaslui nie chciało oddać certyfikatu Słowaka. Pomogła dopiero interwencja FIFA, niemniej zanim bramkarz oficjalnie został legionistą, minął miesiąc. Miałem wtedy wątpliwości, czy takie przepychanki miały sens.

 

 

Dzisiaj, po ponad czterech latach, które Dusan spędził w Legii, muszę posypać głowę popiołem. Nie zliczę liczby punktów, które Słowak uratował naszej drużynie, a wideo kompilacja z najlepszymi interwencjami Kuciaka potrwałaby pewnie dobrych kilkanaście minut. Ja w pamięci mam obronę strzału w końcówce rewanżowego meczu z Molde. Gdyby nie ona, gdyby Norwegowie strzelili wtedy na 1:0, nie byłoby fazy grupowej Ligi Europy w 2013 roku.

 

Dusan był w Polsce osobą, która wzbudzała kontrowersje, m.in. poprzez swoją nieufność. Pamiętam, jak po około roku pracy w Legii, zszedłem do strefy sportowej na #Ł3, aby przeprowadzić z nim wywiad. Kuciak zwracał się wtedy do mnie per pan, trzymając w ten sposób dystans. Rozmowa była jednak w pełni profesjonalna, rzeczowa i spokojna, czym już wtedy mnie ujął. Cieszę się, że na tydzień przed jego odejściem z Warszawy przestałem być dla niego "panem".

 

 

Spokój Dusana w życiu prywatnym obrósł wręcz legendą. Kuciak nigdy nie ukrywał, że najważniejsza jest dla niego rodzina i to właśnie z nią chciał spędzać wolne chwile. "Zwierzak" wychodził z niego dopiero na boisku. Pokrzykiwanie na kolegów z zespołu, ale również motywowanie i brawa za dobre zagrania słyszeliśmy z bramki bardzo często. Mimo że Słowak nie był kapitanem "wojskowych", pełnił rolę jednego z liderów drużyny.

 

Nie brakowało mu odwagi, aby po przegranych meczach stanąć w mix zonie do rozmowy z dziennikarzami. Co więcej, Dusan udzielał wywiadów tylko po porażkach. Stawał się wtedy twarzą drużyny, przyjmował trudne pytania "na klatę". A to wszystko m.in. w bardzo trudnym okresie wiosną 2015 roku, kiedy Legii wymykało się z rąk mistrzostwo Polski. Nigdy w mix zonie nie skrytykował jednak innych legionistów.

 

 

Dusan Kuciak był uczestnikiem wszystkich legijnych wydarzeń boiskowych w drugiej dekadzie XXI wieku. Mimo jednego czy dwóch okresów obniżki formy Słowak dawał Legii przez lata pewność "z tyłu", której tak bardzo brakowało po odejściu Jana Muchy z Łazienkowskiej. Stał się skałą po dwuletnim słabszym okresie, kiedy nie było w naszej drużynie pewnego golkipera, a trenerzy nieustanie rotowali trójką Wojciech Skaba, Marijan Antolović i Kostia Machnowskyj.

 

Miejsce w podstawowym składzie Kuciak oddał tylko na chwilę, na początku 2015 roku, gdy do bramki wskoczył nowy nabytek Klubu, Arkadiusz Malarz. Już po nieco ponad miesiącu do "jedenastki" powrócił Słowak, a utrata zaufania sztabu sprawiła jedynie, że bronił jeszcze lepiej niż wcześniej.

 

 

Legię opuszcza kawałek jej historii - dwukrotny mistrz Polski, trzykrotny zdobywca krajowego pucharu, który dwukrotnie bronił bramki "wojskowych" w 1/16 finału Ligi Europy. Odchodzi zawodnik, który grał w jednym z najbardziej legendarnych meczów w historii Klubu - 3:2 ze Spartakiem Moskwie. Gracz, który dwa razy musiał przełknąć gorycz przegranego w samej końcówce sezonu mistrzostwa Polski (2012, 2015).

 

Cztery i pół roku Kuciaka przy Łazienkowskiej to czas wielkich triumfów na krajowym podwórku i arenie międzynarodowej. Czas odzyskanego po siedmiu latach mistrzostwa i wygrania grupy w Lidze Europy. W końcu i czas goryczy przegranych tytułów mistrzowskich oraz brutalnego wyrwania ze snu o Lidze Mistrzów w 2014 roku.

 

"Dzięki panowie, powodzenia" - to ostatnie słowa, które usłyszałem od Dusana przed jego odejściem do Hull City. Dzisiaj tak samo chcę się z nim pożegnać. Dzięki, Dusan! Powodzenia!


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legiais1
Legiais1
2016-02-02 12:00:21
Dziękujemy Dusan!

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 89
PLN
Cena 114,50
PLN
Cena 119
PLN