Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2016-04-23 19:16:00

Legionisto, wystąp! Przegląd kadr Stulecia: Paweł Akimow

Autor: Mateusz Godoń
W ciągu stu lat od powstania Legii, przez jej przez skład przewinęło się wielu interesujących zawodników. Nie wszyscy wyróżniali się na boisku, jednak ich życiorysy i tak są warte zgłębienia. Sylwetki niektórych z tych bohaterów – zarówno tych, o których pamięta się na stadionach świata, jak i tych „cichych” – przypomnimy w cyklu „Legionisto, wystąp! Przegląd kadr Stulecia”, który od dziś będzie publikowany na łamach legia.com. Na początek - Paweł Akimow.

Pierwszy z naszych bohaterów równie dobrze mógłby zostać przedstawiony w ramach innego, obecnego na łamach naszego portalu cyklu –„Legii cudzoziemskiej”. Dzisiejszy tekst będzie bowiem opowieścią o pierwszym obcokrajowcu, który wystąpił w najwyższej klasie rozgrywkowej – Pawle Akimowie. Jego losy to materiał na naprawdę ciekawy film.

  

Paweł Mironowicz Akimow urodził się w Moskwie w grudniu 1897 roku – czyli w czasach, gdy Polska znajdowała się wciąż pod zaborami, a wielkie rosyjskie imperium, rządzone przez cara Mikołaja II, obejmowało także Warszawę, Kielce czy Lublin. Niewiele wiadomo o tym, co Akimow robił we wczesnej młodości, poza faktem, że przed wybuchem I wojny światowej ukończył humanistyczne gimnazjum w Moskwie. Prawdopodobnie także dopiero po jej zakończeniu, w nowych realiach politycznych (rewolucja październikowa w 1917 roku obaliła cara i stała się początkiem rządów bolszewickich w Rosji), Akimow otrzymał powołanie do wojska. W 1920 roku jako szeregowiec służył w Armii Czerwonej w wojnie polsko-bolszewickiej, gdzie w trakcie legendarnej bitwy warszawskiej, podczas bojów toczonych pod Radzyminem, został wzięty do niewoli i umieszczony w obozie jenieckim pod Toruniem.

 

 

Po kilku miesiącach spędzonych w obozie, Akimow został wypuszczony na wolność w związku z zakończeniem wojny. Zdecydował się nie wracać do Rosji i złożył wniosek o uzyskanie polskiego obywatelstwa. Osiedlił się w Warszawie, gdzie, po ujawnieniu niezłego talentu bramkarskiego, dołączył w 1923 roku do wciąż młodej drużyny Legii. Dał się w niej poznać jako naprawdę solidny golkiper (okazjonalnie występował zresztą także w polu). Na tyle dobry, że inne kluby usiłowały „wyciągnąć” go z drużyny „wojskowych”. Jak na bramkarza miał dość nietypowe warunki fizyczne – ważył bowiem 75 kilogramów przy zaledwie 172 centymetrach wzrostu.

 

Wobec kłopotów organizacyjno-finansowych, jakie dosięgły Legię końcem 1924 roku, Akimow dał się w końcu skusić na transfer reaktywującej się Koronie.  Na krótko jednak – „Kurjer Sportowy” donosił bowiem po jakimś czasie, że „marnotrawni synowie Akimow, Krassowski, Wójcik, którzy kilka miesięcy temu wstąpili do ‘Korony’ wracają do Legji. I jak chodzą pogłoski Zoller (dawniej Legja, obecnie WTC) także ma wrócić do Legji”. Jedna z wersji wydarzeń podaje, jakoby według syna Pawła Akimowa, Jerzego Martynowicza-Akimowa, golkiperowi zagrożono, że w przypadku pozostania w WTC, nie zostanie mu przedłużona wiza na pobyt w Polsce – co skutkowałoby dla niego nie tylko koniecznością wyjazdu z naszego kraju, ale także karnym zesłaniem w głąb Rosji (za sam fakt pozostania w Polsce po zakończeniu wojny). To wersja wątpliwa - młoda Polska zaledwie trzy lata po ostatniej wojnie miała trudności ze słupami granicznymi, a co do dopiero o systemie wizowym mówić... 

 

 

Akimow wrócił więc do Legii. W 1926 roku znalazł się w składzie drużyny, która zdobyła trofeum dla Wojskowych – Puchar Polskiego Towarzystwa Eugenicznego. W rozgrywkach tych wzięły udział drużyny z Warszawy i jej najbliższych okolic. Co ciekawe, odbywały się w nietypowym w owych czasach trybie – jako turniej szóstek. Mecze trwały po 15 minut.

 

Rok później wystartowały wreszcie w Polsce ogólnokrajowe rozgrywki ligowe. Akimow zadebiutował w nich w maju 1927 roku w wygranym 3:1 spotkaniu z Wartą Poznań. Pozostało ono jego jedynym występem ligowym w tamtym sezonie. Do końca kariery musiał godzić się z rolą drugiego bramkarza,  ustępując miejsca kolejnym golkiperom takim jak Wacław Adamowicz, Stanisław Skwarczyński oraz Antoni Keller. Najwięcej – 14 meczów – rozegrał w sezonie 1928 (liga rozgrywana była wtedy w systemie wiosna-jesień, jak dziś choćby w Skandynawii). To wtedy właśnie Legia po raz pierwszy zakończyła rozgrywki ligowe na podium, zajmując trzecie miejsce za Wisłą Kraków i Wartą Poznań. W sumie Akimow rozegrał w barwach Legii 23 mecze ligowe. W ostatnim z nich, 23 sierpnia 1936 roku, podobnie jak w jego ligowym debiucie, przyszło mu stawić czoła napastnikom Warty Poznań. I choć tym razem mecz skończył się dość wstydliwą porażką 1:5, to jednak tym występem Akimow zapisał się na stałe na kartach historii Klubu. W dniu meczu miał bowiem dokładnie 38 lat i 240 dni, co do dziś czyni go najstarszym zawodnikiem, jaki pojawił się na boisku w barwach Legii w jej oficjalnym spotkaniu.

 

Po zakończeniu kariery bohater artykułu został sędzią meczów piłkarskich i ożenił się z Polką, dzięki czemu – po 16 latach starań! – otrzymał wreszcie polskie obywatelstwo. Swą przybraną ojczyznę pokochał do tego stopnia, że w 1939 wstąpił do polskiego wojska, by bronić kraju w obliczu napaści hitlerowskich Niemiec. Po przegranej przez Polskę kampanii wrześniowej wraz z wieloma innymi żołnierzami przedostał się przez Rumunię, Jugosławię i Włochy do Francji, gdzie dołączył do 10. Brygady Kawalerii. Następnie w Wielkiej Brytanii wstąpił do 1. Dywizji Pancernej generała Maczka, z którą uczestniczył w walkach w Belgii, Holandii i Francji. W jednej z bitew został ciężko ranny w brzuch. Mimo ran, uratował innego poszkodowanego żołnierza od śmierci, za co został odznaczony orderem Virtuti Militari.

 

Powojenna zawierucha i niepewna sytuacja polityczna w kraju sprawiły, że Polski powrócił dopiero w 1948 roku. Prawdopodobnie obawiał się represji, jakie mogły go, jako żołnierza z – podlegającej „kapitalistycznemu”, londyńskiemu rządowi RP na uchodźctwie – armii generała Maczka, spotkać w nowej, komunistycznej rzeczywistości. Równie prawdopodobne, że czekał po prostu na transporty repatriacyjne. W tamtym czasie powroty polskich żołnierzy w 1947 czy właśnie później to nie była żadna nadzwyczajna sprawa. To normalna data powrotu. Tęsknota za żoną i Warszawą dały jednak w końcu o sobie znać i Akimow powrócił do kraju. Do emerytury pracował w strukturach warszawskiego klubu sportowego Skra. W Warszawie dożył 75 lat – zmarł w grudniu 1972 roku.

 

 

Paweł Akimow nie był z pewnością najwybitniejszym golkiperem w historii Legii – liczba rozegranych przez niego oficjalnych meczów wskazuje raczej na to, że był przyzwoitym bramkarzem, na którego można było śmiało stawiać w awaryjnych sytuacjach. Nie dość jednak, że zapisał się w dziejach klubu jako pierwszy obcokrajowiec i najstarszy zawodnik, jaki pojawił się w jego lidze na boisku, to z pewnością do dziś może być stawiany jako przykład człowieka, który nie waha się walczyć o swoją ojczyznę – nawet, jeśli jest nią ona tylko z wyboru.

 

(konsultacja: Grzegorz Karpiński)


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 159
PLN
Cena 69,90
PLN
Cena 249
PLN