Legia Warszawa
vs Termalica
Czas do meczu
Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2017-10-20 15:30:00
Newsletter

Mączyński: Na boisko wybiegnę z czystą głową

Autor: Jakub Jeleński Fot. Mateusz Kostrzewa, Jacek Prondzynski, Janusz Partyka
- Uważam, że zrobiłem w Krakowie na tyle dobrej roboty, że dzisiaj mogę tam przyjechać i z podniesioną głową grać przeciwko Wiśle. Najważniejsze jest teraz dla Legii zwycięstwo, a więc dla mnie jako jej piłkarza również. Dużo ludzi ostrzy sobie zęby na to spotkanie, ale mnie to już nie rusza. Jadę tam by zagrać jak najlepiej potrafię i zdobyć niezwykle ważne punkty - mówi przed niedzielnym starciem Wisły z Legią Krzysztof Mączyński.

Legia.com: Mamy powtórkę z rozrywki - Twoje nazwisko, podobnie jak w lecie, znów podnosi ciśnienie kibiców.

 

Krzysztof Mączyński: To zrozumiałe, że kibice bardzo emocjonalnie podchodzą do takich meczów. Ja patrzę na to jednak zupełnie inaczej. Bycie piłkarzem jest zawodem - każdy wybiera najlepszą dla siebie drogę, a ja uważam, że podjąłem bardzo dobrą decyzję. Trzeba rozgraniczyć dwie rzeczy: prywatne sentymenty i ścieżkę zawodową. Piłkarze są rozliczani z dobrej gry i strzelania goli - z jakim klubem bym się nie mierzył, to chcę po prostu jak najlepiej wykonywać swoją pracę. 

 

Mówiłeś, że Wiśle dałeś wszystko co mogłeś, kibice natomiast pożegnali Cię bardzo... chłodno.

 

Decyzja o transferze zapadła zarówno po stronie mojej, ale również i klubu. Wspólnie prowadziliśmy rozmowy, z których każdy wyszedł zadowolony - zarówno ja, jak i Wisła. A to co myślą o mnie kibice? Nie zwracałem uwagi na powstałe po moim odejściu zamieszanie, więc teraz również nie chcę się przejmować tym, jak w Krakowie ludzie zareagują na mój przyjazd. Jadę tam z bardzo dobrym nastawieniem, jestem niezwykle zmotywowany i interesują mnie wyłącznie trzy punkty. Natomiast to, co kibice Wisły będą śpiewać czy pisać na transparentach, nie ma dla mnie żadnego znaczenia. Ja naprawdę przeżyłem w życiu już tyle, że takie rzeczy mnie nie dotykają. Większość hejtu przelewa się jednak w Internecie, gdzie bardzo łatwo jest coś napisać. A kiedy przychodzi co do czego i przyjeżdżam do Krakowa, ludzie robią sobie ze mną zdjęcia i normalnie rozmawiają.

 

 

Masz żal do Wisły? 

 

Absolutnie nie. Kibicuję zespołowi i sztabowi szkoleniowemu, z nimi wszystkimi mam bardzo dobre relacje. Mój rozdział w Wiśle się skończył, poszedłem w swoją stronę i uważam to za dobry wybór. A, że komuś się nie podoba? Ma do tego pełne prawo. Cały czas trzymam kciuki za chłopaków, moje odejście do Legii nic tutaj nie zmieniło, bo zdecydowała o nim wyłącznie chęć rozwoju. Legia jest dzisiaj największym klubem w Polsce, myślę, że to nie ulega żadnej wątpliwości. Nie ma nawet porównania z innymi, jeśli chodzi o samą organizację klubu. Bardzo chcę zagrać w europejskich pucharach i choć w tym roku nie udało nam się osiągnąć tego celu, to wierzę głęboko, że w następnym sezonie w końcu dopnę swego. 

 

Pojawiły się wątpliwości, kiedy odpadliście z Ligi Europy UEFA?

 

Ani przez sekundę. Przez myśl mi nie przeszło, że jednak podjąłem złą decyzję. Wręcz przeciwnie, to był jasny sygnał, że na spełnienie marzeń trzeba jeszcze mocniej pracować. Liga Mistrzów UEFA jest celem, o który będę się bił tak długo, jak długo pozostanę w Legii.

 

 

Kiedy debiutowałeś w kadrze niewiele osób Cię kojarzyło. Transferem do Legii udowodniłeś, że jesteś bardzo silnym facetem.

 

Kiedy pierwszy raz odchodziłem z Wisły, nikt mnie nie znał. Kiedy zrobiłem to po raz drugi, nagle cały Kraków dowiedział się, kto to jest Mączyński. Uważam, że zrobiłem w Krakowie na tyle dobrej roboty, że dzisiaj mogę tam przyjechać i z podniesioną głową grać przeciwko Wiśle. Najważniejsze jest teraz dla Legii zwycięstwo, a więc dla mnie jako jej piłkarza również. Dużo ludzi ostrzy sobie zęby na to spotkanie, ale mnie to już nie rusza. Jadę tam by zagrać jak najlepiej potrafię i zdobyć niezwykle ważne punkty.

 

W lecie bukmacherzy przyjmowali zakłady, że wykartkujesz się na ten mecz. 

 

Słyszałem takie głosy, a ile mam kartek? Jedną. Nawet nie brałem pod uwagę tego, by nie pojechać na Wisłę. Gdybym się tam nie pojawił, wówczas ludzie pomyśleliby sobie: „O, Mączyński nie ma jaj”. Jest dokładnie odwrotnie. Takie mecze mobilizują mnie jeszcze bardziej i chcę zrobić wszystko, by w niedziele zagrać na Reymonta. Nawet gdybym nie załapał się do osiemnastki meczowej, to gwarantuję, że na trybuny pojechałbym jako dziewiętnasty. 

 

 

Szykują Ci tam gorące powitanie.

 

Mówiłem już przecież, że kilkakrotnie grałem przeciw Wiśle jako piłkarz Górnika Zabrze. A że teraz przyjadę tam jako piłkarz Legii, to nie ma znaczenia. Dostałem możliwość gry w wielkim klubie i chcę się za to odwdzięczyć dobrą grą. Po to mnie tutaj zatrudniono - mam pomóc drużynie wygrywać. Oczywistym jest, że klub z rodzinnego miasta jest ci szczególnie bliski, ale wszyscy jesteśmy profesjonalistami. Kibice barwy wybierają raz na całe życie, my piłkarze musimy je zmieniać. Dużo ludzi patrzy na nas przez pryzmat herbu na koszulce, bardzo mało osób jest w stanie podejść do piłkarzy jako do ludzi wykonujących swój zawód. Nigdy nie powiem złego słowa na Wisłę, tak jak nigdy też źle nie wypowiadałem się na temat Legii. Kibice muszą zrozumieć, że piłkarze patrzą na futbol w trochę innych kategoriach.

 

22 października długo miałeś podkreślony w kalendarzu?

 

Szczerze? Nie wyczekiwałem specjalnie tego spotkania. I bynajmniej nie zaprzeczam teraz temu, co mówiłem o tym, że pojadę na nie nawet jako dziewiętnasty. Jasne, to szczególny dla mnie mecz, ale zacząłem się na nim skupiać po naszej wygranej z Lechią.

 

 

Nie chce mi się wierzyć, że naprawdę aż tak potrafisz się od tego odciąć.

 

Dlatego jesteś dziennikarzem, a nie piłkarzem (śmiech). Ja swój najważniejszy mecz w tym sezonie (i chyba w życiu) rozegrałem przeciwko Czarnogórze. Awans na mistrzostwa świata był spełnieniem moich marzeń.

 

Wyjazd na kadrę naładował Ci baterie chyba lepiej niż wakacje.

 

Dziennikarze i kibice zupełnie inaczej patrzą na piłkarzy niż my na samych siebie. Ja myślę, że cały czas gram na swoim poziomie, wiem co robię dobrze, a co z kolei mi nie wychodzi. Nas wszyscy odbierają przez pryzmat wyników. W Legii nie wyszło z pucharami, z reprezentacją zakwalifikowaliśmy się natomiast na mundial i stąd taka rozbieżność w ocenach mojej gry w klubie i w kadrze. Teraz jednak wygraliśmy z Lechią, do lidera tracimy już tylko trzy punkty i musimy tę stratę zniwelować. Wygrana z Wisłą z pewnością nam w tym pomoże.

 

 

Jeśli w niedzielę strzelisz Wiśle to...

 

...będę się cieszył jak z każdej bramki. Nie znam piłkarza, który smuciłby się po strzelonym golu (śmiech). Kwestia celebracji bramki to zupełnie inna sprawa, bo choć gol zawsze cieszy, to pytanie jak okażesz swoją radość. Nie będę nic obiecywał, bo nie mam pojęcia jak potoczy się mecz. Wiem tylko, że do Krakowa jedziemy po to, by strzelić bramki i wygrać. A który z nas trafi do siatki, to już naprawdę nie ma większego znaczenia. Najważniejszy jest nasz cel - mistrzostwo Polski. Na boisko wybiegnę z czystą głową, zdając sobie sprawę z otoczki tego spotkania. Byłem świadomy skąd i dokąd idę. Przenosząc się do Legii zdecydowałem najlepiej jak mogłem.

 


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 229
PLN
Cena 299
PLN
Cena 99
PLN