Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2018-10-17 20:00:00
Newsletter

Magda Jaroszewicz: Nie mogę doczekać się powrotu

Autor: Jakub Jeleński Fot. Mateusz Kostrzewa, Janusz Partyka, Adam Polak/Archiwum Legii; Video: Jakub Goliński, Tomasz Sejbuk
Kiedy zaczynała tańczyć na Legii 14 lat temu, była liderką pionierskiej wówczas formacji Hasao Cheerleaders. Dziś wciąż przewodzi drużynie - tym razem już składającej się z dziewczyn z profesjonalnej grupy Cheer Angels Academy. Rozmawiamy z Magdaleną Jaroszewicz, która wraz ze swoim zespołem ponownie zaprezentuje się w niedzielę kibicom z Łazienkowskiej. Na Ł3 będzie moc i mnóstwo energii!

 

Legia.com: - Pamiętasz swój pierwszy „przetańczony” mecz na Legii?

Magdalena Jaroszewicz (Cheer Angels Cheerleading Academy): - Oczywiście, że pamiętam i chyba do końca życia będę pamiętać. Jako grupa HASAO występowałyśmy przy Łazienkowskiej pięć lat - od 2003 roku, czyli kawał czasu temu. A nasz debiut? Legia grała z Amicą Wronki bodajże w marcu i było wtedy bardzo zimno. Zapadły mi w pamięć stroje, jakie wtedy na sobie miałyśmy. Były one organizowane bodajże dzień przed meczem, trochę na wariackich papierach i dostałyśmy białe dresy w kwiatuszki. Miałyśmy więc wejście z przytupem (śmiech). 

 

- Jak Wy się w ogóle znalazłyście na Legii?

- Odezwał się do nas pan z agencji eventowej i pomógł nam tutaj zadebiutować. Gościłyśmy na Łazienkowskiej przez wiele lat, ja tutaj się wychowywałam i mam olbrzymi sentyment do tego miejsca. Naturalnie odwiedzałam trybuny, ale takim moim drugim domem była murawa stadionu, na której tańczyłam ponad pięć lat. Spędzałam tutaj mnóstwo czasu. Za każdym razem kiedy jestem na Legii, albo nawet po prostu przejeżdżam obok stadionu, serce bije mi mocniej.

 

 

- W niedzielę zabije chyba szczególnie mocno?

- Już mi wali (śmiech)! I to odkąd dowiedziałam się, że wracamy. Nie mogę się tego doczekać, jestem strasznie podekscytowana i ciekawa tego, jak przyjmie nas publiczność i czy w ogóle jeszcze nas pamięta. Wierzę, że tak, bo ci z kibiców, z którymi miałam okazję rozmawiać o naszym powrocie, podchodzili do tego pomysłu bardzo pozytywnie.

 

- Na czym tak naprawdę polega cheerleading?

- Większość ludzi utożsamia nas z pomponami i rzeczywiście, są one nieodłącznym atrybutem naszego stroju. Jednak mam wrażenie, że sporo osób zapomina, że cheerleading to dyscyplina sportu – co możliwe już niedługo – sportu olimpijskiego. To wielogodzinne treningi na siłowni i sali gimnastycznej, zajęcia poświęcone tańcowi, gimnastyce i akrobatyce. No i przede wszystkim show – niesienie energii, uśmiechu, które dajemy nie tylko publiczności, ale także samym zawodnikom. Dołączają do nas dziewczyny w różnym wieku, prowadzimy nawet zajęcia dla dzieci od czwartego roku życia. Można u nas nauczyć się nie tylko tańca, ale także pewności siebie i takiej zespołowości, którą bardzo cenimy. Nie tańczymy w pojedynkę ale całą grupą i od każdej z nas zależy nasz wspólny sukces.

 

 

- Swego czasu pojawiły się głosy, że cheerleading to uprzedmiotowienie kobiet. Jak odniosłabyś się do tych zarzutów?

- Nie jestem zwolenniczką wymyślania problemów na siłę, mamy na świecie wystarczająco dużo prawdziwych zmartwień, by móc się nimi zajmować. My po prostu uprawiamy sport i to sport bardzo wymagający. Nasze choreografie bazują na tańcu jazzowym, łączą wiele technik tanecznych, rozwijają umiejętności gimnastyczne i akrobatyczne. Dlaczego na przykład łyżwiarkom figurowym nikt nie zarzuca, że może one nie powinny pokazywać się w kusych kobiecych strojach? Ja w sporcie, który uprawiam, nie widzę żadnego problemu. Nie wiem jak może on uprzedmiotowiać kobiety, skoro przecież właśnie uczy ich pewności siebie. Wyobraźcie sobie ile pewności siebie i odwagi musi mieć dziewczyna, która ma wyjść na murawę takiego stadionu i z szerokim uśmiechem na ustach pokazać się takiej publiczności. Jeśli ktoś mówi cheerleadingowi „nie”, to zapraszam go na nasz pokaz – po jego obejrzeniu na pewno powie „tak”.

 

- A czy wy powiecie „tak” dłuższej współpracy z Legią?

- Bardzo w to wierzę. Mam nadzieję, że gdy kibice nas zobaczą, to już nie będą chcieli nas stąd wypuścić (śmiech)! Istnieje też szansa na to, by nasza akademia taneczna Cheer Angels Cheerleading Academy zaczęła współpracę z klubem. Nasza oferta skierowana jest głównie do dziewcząt, już od czwartego roku życia. Maluszki dołączając do nas mogą uczyć się tańca, występów publicznych, odwagi, czy pewności siebie. Marzy mi się stworzenie szkółki cheerleaderek Legii, więc myślę, że przed nami same dobre rzeczy.

 

 

 

 

 

 


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 159
PLN
Cena 69,90
PLN
Cena 249
PLN