Legia Warszawa
vs Termalica
Czas do meczu
Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2016-08-11 20:30:00

Prawda czasu – Miroslav Radović

Autor: Janusz Partyka Fot. Janusz Partyka, Mateusz Kostrzewa, Jacek Prondzynski, Adam Polak/Archiwum Legii
Był moment, w którym trudno było wyobrazić sobie Legię bez Miroslava Radovicia. Zawodnik był kluczowym elementem układanki wielu trenerów, choć na stałe miejsce w pierwszym składzie Legii musiał czekać wyjątkowo długo. Wieloletni kapitan przez dziewięć lat rozegrał w barwach Wojskowych 327 spotkań i zdobył 77 bramek, kibice wybrali go najlepszym obcokrajowcem w historii, a także umieścili w Jedenastce Stulecia.

Mówił, że świetnie czuje się w Warszawie, a na jego grę latami przyjemnie się patrzyło. Potrafił niekonwencjonalnym zagraniem zaskoczyć przeciwnika i kibiców. I to się wszystkim podobało, fani lubią oglądać takie rzeczy. Gdy grał w Legii u boku Danijela Ljuboi, dostosował się do jego wysokiego poziomu, a od momentu kiedy „Ljubo” zabrakło, wziął na siebie ciężar gry i rolę wiodącej postaci zespołu. 

 

Niewątpliwie pełnił rolę ważnego ogniwa i gwiazdy drużyny z Łazienkowskiej, choć na bezgraniczne zaufanie szkoleniowców musiał trochę poczekań. W międzyczasie miewał nawet momenty załamania i chciał odchodzić z klubu, ale zawsze coś stawało na przeszkodzie lub dostawał wreszcie szansę gry. Pomocnik Legii niewątpliwie konsekwentnie podnosił umiejętności piłkarskie, z roku na rok stając się coraz ważniejszą postacią zespołu.

 

W młodości los go nie oszczędzał. Gdy miał osiem lat, wyprowadził się z rodziną z bośniackiego Gorażde, gdyż rozpoczęły się tam działania wojenne. Z miasta wynieśli się zresztą wszyscy Serbowie. „To był dla mnie koszmarny okres. Nie życzę nikomu, by coś takiego go dotknęło. Mimo że byłem dzieckiem, doskonale wiedziałem, co to wojna i co się dzieje w kraju. Kilka kilometrów od mojego osiedla toczyła się regularna bitwa, latały samoloty, eksplodowały bomby, ginęli ludzie. To piekło” – wspominał w wywiadzie dla Naszej Legii. 

 

Nie był spokojnym dzieckiem. Raczej takim, który wszystkim sprawiał jakieś problemy. W szkole za bardzo mu nie szło, więc całe dnie ganiał po dworze za piłką. I już jako młody chłopak trafił do ukochanego Partizana Belgrad, z którym zdobył mistrzostwo Serbii. Kiedy 10 lat temu za 800 000 euro przechodził do Legii, miał pomóc drużynie, która także zdobyła tytuł najlepszej w kraju, w awansie do Ligi Mistrzów. Po nim z zyskiem miał zostać sprzedany na zachód. Taki był plan zarówno klubu, jak i samego piłkarza, który traktował Legię jako odskocznię do dalszej kariery w Europie. 

 

Życie, jak to często w takich przypadkach bywa, zweryfikowało jednak plany i został w Warszawie na dłużej. Jego licznik w Legii zatrzymał się na 327 występach i 77 strzelonych golach. To rekord w historii klubu, jeżeli chodzi o dokonania obcokrajowców grających z „eLką” na piersi. 

 

Jesienią 2013 roku przedłużył kontrakt z Legią do roku 2017 i nie wykluczał, że będzie grał w niej do końca kariery. „Miałem inne oferty, więc mogłem coś zmienić. Chciałem być jednak fair w stosunku do Legii. Tu jest mój dom i nie mam nic przeciwko, by grać w niej zawsze” – twierdził wówczas. Stało się jednak inaczej. Zimą 2015 roku, przez meczem z Ajaxem Amsterdam w Lidze Europy, do klubu wpłynęła bajeczna dla Radovicia oferta z Chin. Pomocnik z niej skorzystał i odszedł.

 

W trakcie swojej kariery w Warszawie powoli dojrzewał w do roli wiodącej postaci w drużynie, notując w tym okresie jednak upadki i wzloty. Życiową formę osiągnął przed pięcioma laty, kiedy to wraz kolegami znakomicie grał w fazie grupowej Ligi Europy, awansując z niej do 1/16 finału. Momentem zwrotnym jednak był dla niego rok 2010, kiedy to wraz z Iwańskim, Wawrzyniakiem i Gizą został przez trenera Macieja Skorżę przesunięty do drużyny rezerw. Mecz Młodej Legii z Młodym Ruchem wspominał długo. „Walczyłem o dalszą karierę. Wiedziałem, że w tym meczu muszę dać z siebie wszystko i udowodnić, że zależy mi na grze w Legii. Chciałem pokazać Skorży, że się pomylił. Udało się wrócić do pierwszego zespołu” – wspominał swój najcięższy okres w Legii. 

 

Problemem „Rado” było to, że z reguły… lepszą formę prezentował jesienią. Powtarzało się to przez wiele lat. „Mówiłem 'Bratko', że jeżeli nie może się zdecydować, kiedy grać lepiej, to niech robi to wiosną. Wówczas gramy decydujące mecze o mistrzostwo, a na trybunach siedzi więcej skautów, więc jest szansa na to, że ktoś go kupi” – śmiał się z całej sytuacji trener Jan Urban.

 

Zdobył z Legią dwa mistrzostwa Polski (2013, 2014), pięciokrotnie sięgnął po krajowy puchar (2008, 2011, 2012, 2013, 2015) i raz po Superpuchar (2009). Mimo żalu wielu kibiców po tym, jak w ważnym momencie opuścił Łazienkowską, docenili oni jego wkład w historię Klubu. Wiosną tego roku – w Plebiscycie Stulecia Legii – wybrali go najlepszym obcokrajowcem, a także umieścili w Jedenastce Stulecia.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 229
PLN
Cena 299
PLN
Cena 99
PLN