Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2018-01-28 18:00:00
Newsletter

Radović: Cieszę się, że wróciłem do gry

Autor: Iza Kruk, Łukasz Tyborowski Fot. Jacek Prondzynski
- To była najtrudniejsza kontuzja w mojej karierze i wymagała sporo cierpliwości. Na szczęście ten koszmar jest już za mną. Cieszę się, że wróciłem do gry - powiedział Miroslav Radović, który po długiej przerwie spowodowanej kontuzją wreszcie pojawił się na boisku i zagrał w meczu z Silkeborgiem IF.

 

Legia.com: - Czekaliśmy na Twój powrót 237 dni.

 

Miroslav Radović: - Faktycznie, nie pojawiałem się na boisku przez bardzo długo. Cieszę się, że wreszcie wróciłem do gry.

 

- Czy była to najtrudniejsza przerwa w Twojej karierze?

 

- Zdecydowanie tak. Dwa lata temu nabawiłem się urazu barku i również był on bardzo skomplikowany, ale nie można tego porównać z moją ostatnią kontuzją. Z kolanem nie ma żartów. Wierzyłem jednak do końca, że uda mi się wrócić do zdrowia.

 

- Bałeś się powrotu na boisko?

 

- Zawsze są pewne obawy związane z powrotem po ciężkiej kontuzji. Ostatnio rozmawiałem z Adamem Hlouskiem na ten temat - on również miał problemy z kolanem i też się bał pierwszych meczów po wyleczeniu urazu. W takich przypadkach najważniejszą rolę odgrywa psychika - co prawda kolano jest zdrowe, ale gdzieś z tyłu głowy istnieje jednak pewna blokada, uniemożliwiająca grę na maksymalnych obrotach. Kwestią czasu jest, kiedy ten strach minie.

 

- Na powrót do gry czekałeś bardzo długo, ale w szatni byłeś niemal codziennie i często zdarzało się, że poświęcałeś więcej czasu na pracę nad kolanem, niż niektórzy zawodnicy na trening.

 

- Zgadza się. Najwięcej na ten temat wie Paweł Bamber, bo to on zajmował się wyleczeniem mojego kolana i spędzał ze mną najwięcej czasu. Zdawaliśmy sobie sprawę, że powrót do zdrowia będzie wymagać cierpliwości. Choć byłem z chłopakami w szatni, to muszę przyznać, że zdecydowanie bardziej wolałbym pomagać im na boisku. To był trudny okres, ale na szczęście jest już za mną. Teraz trzeba patrzeć do przodu.

 

- Kto najbardziej Cię wspierał podczas tej przerwy?

 

- Klub i rodzina. Jedynym plusem tej kontuzji było to, że miałem więcej czasu dla bliskich. Dużo też myślałem o tym urazie - czy zrobiłem wszystko, by jak najszybciej wrócić do gry. Tak, jak powiedziałem wcześniej - całe szczęście, że ten koszmar się skończył.

 

- Opłaca się być cierpliwym, ale posiadanie trojga dzieci chyba uczy cierpliwości.

 

- Zawsze powtarzam, że każdy kolejny rok przynosi człowiekowi coś nowego. Dzięki kontuzji również nabrałem wiele doświadczenia. W przypadku takiego urazu, cierpliwość to podstawa. Czasem jednak "głowa się gotowała" i pojawiało się pragnienie szybszego powrotu do gry. Lekarze jednak byli stanowczy i stwierdzili, że lepiej wrócić dwa tygodnie później, niż dwa tygodnie wcześniej. Tego się trzymałem.

 

- Jakie są Twoje cele na wiosnę?

 

- Wiadomo, że najważniejsze będzie zdobycie mistrzostwa Polski. Mamy szansę na wygranie ligi po raz trzeci z rzędu - dotychczas żadna inna drużyna nie miała takiej passy. To dla nas dodatkowa motywacja. Moim osobistym celem jest występ na Stadionie Narodowym, na którym jeszcze nie miałem okazji zagrać. Być może będę miał taką szansę, jeśli zakwalifikujemy się do finału Pucharu Polski. Chcę też, by nasza gra wiosną wyglądała lepiej, niż jesienią. I jestem przekonany, że tak będzie.


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 229
PLN
Cena 299
PLN
Cena 99
PLN