Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2018-09-10 10:00:00
Newsletter

Sa Pinto: Zawsze należy patrzeć przed siebie

Autor: Kamil Majewski Fot. Mateusz Kostrzewa, Jacek Prondzynski, Janusz Partyka
- Mam swój własny sposób pracy. Jeżeli czuję, że istnieje potrzeba przeprowadzenia dwóch treningów dziennie, nawet dzień po dniu, po prostu to robię. Wszystko zależy od moich spostrzeżeń odnośnie potrzeb zespołu, ponieważ teraz musimy pracować - mówi w wywiadzie dla Legia.com trener Legii, Ricardo Sa Pinto.

 

Legia.com: - Trenerze, czy spodziewał się Pan tak wymagającego początku pracy w Legii? 

 

Ricardo Sa Pinto: - Jestem osobą, która wiele wymaga od siebie samego i pracuje bardzo ciężko, dlatego zawsze jestem przygotowany na trudne początki. Muszę być jednak szczery - po tym, co drużyna osiągnęła w poprzednim sezonie, pomimo trudności zdobywając mistrzostwo oraz Puchar Polski nie myślałem, że sytuacja wokół niej będzie tak trudna. Teraz jednak jestem nastawiony bardzo pozytywnie. To jest już przeszłość, zaczynamy nowy cykl. Każdy z nas jest stuprocentowo zaangażowany, pracujemy bardzo ciężko. Zawsze należy patrzeć tylko i wyłącznie przed siebie.

 

- W ostatnim czasie zawodnicy trenują bardzo ciężko. Zdarza się, że przeprowadzane są dwa treningi dziennie. Czy możemy mówić o czymś w rodzaju dodatkowego obozu przygotowawczego? 

 

- Początki są zawsze czymś innym - zarówno dla piłkarzy, jak i dla trenera. Pojawia się nowa metodologia, nowe pomysły, nowi liderzy. Zdaje sobie sprawę, ze moje metody treningowe są inne, dlatego efekty pracy nie przyjdą od razu. Mam swój własny sposób pracy. Jeżeli czuję, że istnieje potrzeba przeprowadzenia dwóch treningów dziennie, nawet dzień po dniu, po prostu to robię. Wszystko zależy od moich spostrzeżeń odnośnie potrzeb zespołu, ponieważ teraz musimy pracować. Zawodnicy muszą zrozumieć, czego ja chcę dla nich. Często trzy czy cztery sesje treningowe w ciągu tygodnia to za mało, aby przekazać wszystkie swoje założenia, dlatego decydujemy się na dodatkowe, aby jeszcze mocniej móc skupić się na pracy indywidualnej, czy z poszczególnymi formacjami. Potrzebujemy więcej czasu, aby poprawić organizację gry. Chciałbym również, aby drużyna funkcjonowała na wysokiej intensywności podczas gry bez piłki, uważnie broniła, szybko odbierała futbolówkę po jej stracie, atakowała rywala pressingiem. Poprawa jakości gry, zmiana tempa podczas meczu, to wszystko wymaga wiele pracy. Z mojego punktu widzenia musimy skupić się na poprawie właśnie tych elementów i dlatego trenujemy tak dużo. Zdaję sobie sprawę, że zawodnicy teraz cierpią i odczuwają trudy treningu jednak zarówno ja, jak i moi podopieczni wiemy, że jest to jedyny sposób na odbudowę zespołu. Nie ma innej możliwości, jeżeli chcemy osiągnąć sukces.

 

 

- Podczas treningów można zaobserwować, że trener często żartuje sobie ze swoimi podopiecznymi, ale także bardzo entuzjastycznie ich motywuje. Jak ważne jest to, aby idealnie zbalansować obie te kwestie? 

 

- Jest to kluczowa kwestia w prowadzeniu zespołu. Będąc trenerem musisz rozumieć swoich piłkarzy, rozmawiać i żartować z nimi. Piłkarze są częścią mnie - ja żyję dla nich, oni żyją dla mnie, wspólnie żyjemy dla klubu. Wszyscy angażujemy się możliwie jak najbardziej. Chcemy, aby wszyscy czuli się tutaj jak rodzina. Każdy może opowiedzieć o swoich problemach i odczuciach, przede wszystkim jednak każdy może być sobą. Wszystko odbywa się z zachowaniem naturalnego dystansu pomiędzy piłkarzami a trenerem. Staram się, aby piłkarze czuli się przy mnie swobodnie i mogli porozmawiać ze mną o wszystkim. Oczywiście, jest czas na żarty i luźną atmosferę, kiedy jednak zaczynają się zajęcia, wtedy trzeba dawać z siebie wszystko, być stuprocentowo skoncentrowanym. To mój sposób na przywództwo, piłkarze to rozumieją.

 

- Jakie są Pańskie wnioski po pierwszych tygodniach pracy w Legii? 

 

- Jestem szczęśliwy. Wiadomo, że zwycięstwa pozwoliłyby podchodzić wszystkim do tego w bardziej entuzjastyczny sposób, wiem jednak, że one przyjdą. Zachowanie piłkarzy, a także sztabu, zarządu i wszystkich ludzi w klubie wobec mnie jest fantastyczne. Mamy tutaj znakomite warunki, bardzo mnie to cieszy. Oczywiście, nie wiem jeszcze o klubie wszystkiego, co powinienem oraz czego bym chciał. Dołączyłem do Legii w momencie trudnym dla każdego zawodnika. Uważam, że każdy z nich może dawać z siebie jeszcze więcej, obecnie nad tym właśnie pracujemy. Ponadto kilku ważnych dla drużyny piłkarzy jest obecnie kontuzjowanych. Nie mamy więc teraz wszystkich możliwych opcji do dyspozycji i dlatego ten początek jest tak trudny. Ze względu na te okoliczności nie mogę jeszcze ocenić jednoznacznie pierwszych tygodni pracy w Legii. Pełny obraz drużyny będę mógł zobaczyć dopiero za dwa lub trzy miesiące. Wtedy będę mógł stwierdzić, na co stać zawodników i co my, jako sztab, musimy zrobić, aby pomóc im jeszcze bardziej.

 

 

- Wnioski trenera pokrywają się z oczekiwaniami? 

 

- Oczekiwałem, aby przyjść do wielkiego klubu i wygrywać - zdobyć tytuł mistrzowski oraz Puchar Polski. Jestem bowiem typem trenera, który woli trenować zespoły, na których ciąży olbrzymia presja wygrywania. To nasz wspólny cel - mój, piłkarzy, zarządu czy kibiców. Wszyscy tego chcemy. Gdy przyleciałem do Warszawy, sytuacja wokół klubu z powodu niezadowalających wyników nie była taka, jaką bym sobie wymarzył. Zostawiamy to za sobą, wszyscy jesteśmy zaangażowani w nowy cykl, w który weszliśmy. Jestem niezwykle zmotywowany, aby pomóc nie tylko zawodnikom, ale także całemu klubowi. Chciałbym, aby kibice znów mogli cieszyć się z dobrych wyników i kolejnych zdobywanych trofeów. Każdy ma jakąś przeszłość, coś co nie potoczyło się po jego myśli, musimy z tym żyć. Teraz konieczne jest to, aby wszystko poszło w dobrą stronę. 

 

- Jakie są zatem najważniejsze kwestie dla trenera rozpoczynającego pracę w nowym klubie? 

 

- Trzeba zrozumieć, w jakim miejscu się znajdujesz, ocenić sytuację w drużynie, ale przede wszystkim wyznaczyć konkretne cele. To właśnie robię, zanim rozpocznę pracę w nowym miejscu. To jednak, jak sytuacja prezentuje się naprawdę, można stwierdzić dopiero po przybyciu na miejsce. Od tego momentu musisz zacząć podejmować własne decyzje. Nie można zmienić wszystkiego w jednej chwili, w tej pracy potrzebna jest cierpliwość. Proces przekazywania nowych informacji musi być wyważony, przeprowadzony w mądry sposób. Zmieniając zbyt dużo rzeczy w krótkim czasie można sprawić, iż piłkarze oraz wszyscy pozostali pracownicy klubu się pogubią. Zmiany należy wprowadzać krok po kroku. Nie wierzę w szczęście. Oczywiście, raz może zdarzyć się sytuacja, że uda się zdobyć mistrzostwo lub wygrać krajowy puchar szczęśliwie. Szczęśliwy może być także jeden mecz, jednak cztery czy pięć, już nie. Będę pracował, aby szczęście nam sprzyjało, nie mogę bowiem oczekiwać, że fortuna spadnie nam z nieba. Wierzę w ciężką pracę i talent, przy czym talent to pięć procent, reszta to ciężka praca. W mojej opinii już jesteśmy bliżej częstych zwycięstw, wolę jednak na początku pracy cierpieć przez jakiś czas. Wiem, że piłkarze są zmęczeni, ale oni muszą być zmęczeni. Ryzykujemy oczywiście wynikami w kilku meczach, to jest jednak praca, którą muszę wykonać. Teraz ktoś mógłby zadowolić się jednym czy dwoma zwycięstwami, na końcu jednak mogłoby ich zabraknąć, ponieważ w tym momencie nie wykonalibyśmy odpowiedniej pracy. Nie możemy liczyć na szczęście, ponieważ na niektóre kwestie, takie jak decyzje sędziego, uderzenie piłki w poprzeczkę czy fantastyczna interwencja bramkarza rywali, nie mamy wpływu. Jeżeli walczysz, jesteś skoncentrowany i zorganizowany, zawsze jesteś bliżej zwycięstwa.

 

 

- Czy coś zaskoczyło Pana po przyjściu do Legii? 

 

- Nie, ponieważ wiedziałem, jak duży jest to klub, jakie są jego mocne strony i jak znakomitych ma kibiców. Wiem, gdzie się znalazłem, nie podjąłem tej decyzji pochopnie. Już w przeszłości miałem szansę, aby rozpocząć pracę w Legii, z pewnych względów to się wówczas nie udało. Teraz jednak tu jestem, może więc było mi to pisane. Mam nadzieję, że będę tu szczęśliwy i pomogę klubowi osiągnąć sukces. To moje cele.

 

- Jakie są różnice pomiędzy piłką nożną w Portugalii, Belgii oraz Polsce? 

 

- My, Portugalczycy, preferujemy futbol bardzo taktyczny i zorganizowany. Zespoły grają bardzo defensywnie, jednak równie ważna jest organizacja gry ofensywnej. Mało jest gry z kontrataku, często przytrzymuje się piłkę, jeżeli wynik jest korzystny. Mamy dużą cierpliwość w rozgrywaniu piłki, pressing w obronie organizowany jest jednak na wysokiej intensywności. Liga belgijska jest bardzo intensywna, a wynik nigdy nie jest sprawą jasną. Nawet, jeżeli przegrywasz dwiema bramkami w 10 minut możesz zremisować, lub nawet wygrać mecz. Piłkarze biegają od pola karnego do pola karnego. Futbol w Belgii jest bardzo fizyczny, każdy zawodnik walczy o zwycięstwo. Belgowie mają obecnie pokolenie młodych, zdolnych piłkarzy. Jako przykład może posłużyć fakt, że różne kluby angielskie, zanim dadzą szansę juniorowi, najpierw wysyłają go do Belgii. To dobry kierunek, aby poprawić w młodych zawodnikach ich zacięcie oraz intensywność gry. W Belgii jest dużo miejsca na konstruowanie akcji ofensywnych, stwarzanie zagrożenia pod bramką i strzelanie goli. To całkiem dobra liga dla kibiców, ponieważ pada w niej wiele bramek. Niektórzy trenerzy decydują się w niej wręcz na taktykę „kamikaze”. Podczas pracy w tym kraju musiałem zwracać szczególną uwagę na końcowe fragmenty meczów. Mimo to uważam, że to bardzo dobra liga. Jeżeli chodzi o piłkę w Polsce - jak dotąd moje odczucia są takie, że jest niezwykle ciężka i fizyczna. Sporo jest w niej pojedynków siłowych między dwoma zawodnikami, na co pozwalają również sędziowie. Silniejsze zespoły mają przez to większą szansę na wygranie pojedynku o piłkę. W Polsce bardzo ważne jest, aby wygrywać „pierwsze” oraz „drugie” piłki. Ważne jest także rozgrywanie ze stojącej piłki. Zauważyłem, że wiele klubów trenuje tu właśnie taką taktykę. Jakość ligi jest niższa, niż oczekiwałem. Zawodnicy oczywiście potrafią grać w piłkę, są jednak nastawieni na walkę i nie dają stworzyć rywalowi wielu okazji strzeleckich. To nie jest piękna gra do oglądania, jest to gra praktyczna. Podczas moich dotychczasowych meczów w Polsce zaobserwowałem, że nasi rywale nastawiali się głównie na nasze błędy. Czekają na odbiór piłki, a następnie wyjście z szybkim kontratakiem. Staramy się zatem przygotować na to nasz zespół.

 

 

- Po meczu w Luksemburgu spotkaliśmy Orlando Sa, który stwierdził, iż Ricardo Sa Pinto to najlepszy kandydat na trenera Legii. Co Pan o tym myśli? 

 

- Cieszę się, że Orlando docenił moją pracę. Uważam, że pomogłem mu stać się lepszym piłkarzem. Orlando miał świetny sezon, kiedy razem pracowaliśmy. Ostatecznie otrzymał bardzo dobry kontrakt w Chinach, jest niezależny finansowo, co jest również ważne dla jego przyszłości. Podsumowując, podczas naszej współpracy mieliśmy udany sezon. Jestem szczęśliwy, że Orlando jest zadowolony i widzi we mnie odpowiednią jakość, która pomoże drużynie.

 

- Jest Pan znany jako świetny motywator. Jak jednak zmotywować do pracy zawodników, którzy w Polsce wygrali już właściwie wszystko? 

 

- Ci piłkarze wygrywają, ponieważ mają mentalność zwycięzców. Kiedy zawodnik ma odpowiednie nastawienie, chce wygrywać przez cały czas. To widać nawet podczas gierek treningowych, lub podczas gry w karty. Kto lubi rywalizację, zawsze będzie rywalizował o najwyższe cele. Nawet jeśli ktoś ma na swoim koncie przykładowo trzy tytułu mistrzowskie, chce zdobywać następne. Oni kochają wygrywać. Kiedy, jako trener, czujesz, że twoi podopieczni kochają wygrywanie, dużo łatwiej jest współpracować z nimi. Nie odczułem, aby wygrywanie się im znudziło. Jeżeli coś takiego miałoby miejsce, wówczas muszę przygotować odpowiednią strategię motywacyjną, aby tę sytuację zmienić. Poza tym, zawsze są możliwości poprawy. Możemy stawiać sobie nowe cele. Musimy jednak zrobić wszystko, aby najpierw odbudować zespół. Dopiero później będziemy mogli myśleć o większych rzeczach. Oczywiście, mistrzostwo oraz Puchar Polski siedzą mi w głowie, teraz jednak ważniejsze jest dla mnie wygrywanie kolejnych meczów. Skupiamy się na tym, aby małymi krokami, kolejnymi spotkaniami, zbliżyć się do tych celów.

 

 

- Znany jest fakt Pańskiej przyjaźni z Luisem Figo. Mógłby trener opowiedzieć o tym coś więcej? 

 

- Z Luisem Figo graliśmy w Sportingu i reprezentacji, razem dzieliliśmy pokój. Wciąż jesteśmy przyjaciółmi, Luis jest dla mnie jak brat. Znamy się dwadzieścia lat, graliśmy w reprezentacji młodzieżowej oraz dorosłej. Mogę go nazwać moim przyjacielem na całe życie. Mam nadzieję, że uda mi się kiedyś ściągnąć go do Warszawy na nasz mecz.

 

- Do Legii przyszedł Pan z trzema asystentami. Z jakiego powodu ma trener do nich tak duże zaufanie? Od kiedy trwa wasza współpraca? 

 

- Pracuję z nimi od długiego czasu, także prywatnie znamy się już bardzo długo. Myślę, że nikt w piłce nożnej nie wygrywa sam. Każdy może być mocny, o ile ma kogoś, komu ufa. Wszyscy muszą być skupieni na jednym celu - na wygrywaniu, a do tego niezbędne jest zaangażowanie. Nie wierzę, aby w dobie nowoczesnego futbolu, w którym tak dużą rolę odgrywają najmniejsze szczegóły, takie jak komunikacja z zawodnikami, komunikacja z mediami, metodologia treningów czy personalizacja strategii, trener mógł pracować sam. Należy zwracać uwagę na wiele rzeczy, na najmniejsze szczegóły i najzwyczajniej w świecie trener nie ma na to wszystko czasu. Właśnie dlatego tak ważne jest wsparcie asystentów. Oczywiście, to ja ustalam strategię na mecz i rozmawiam o niej z piłkarzami, dużą część zadań, szczególnie w kwestii przeprowadzania treningów i przygotowań do meczu, deleguję jednak moim współpracownikom. Każdy w grupie ma swoje zadania, dlatego każdy musi wiedzieć, co dokładnie ma robić. Na końcu jest zawsze trener, który podejmuje ostateczne decyzje, dlatego też ponosi za nie pełną odpowiedzialność. Teraz w piłce nożnej nie ma przypadku. Każdy się zna, rywal jest wnikliwie analizowany, dlatego czasami konieczne jest zwrócenie uwagi na najmniejszy szczegół, który ostatecznie może przechylić szalę zwycięstwa na twoją stronę.

 


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 229
PLN
Cena 299
PLN
Cena 99
PLN