Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2015-10-07 07:50:00
Newsletter

Tylko na legia.com: Pierwszy wywiad Stanisława Czerczesowa

Autor: Krystian Grzelak Fot. Mateusz Kostrzewa
- Pamiętajmy, że sukces nigdy nie jest dziełem jednej osoby. Decyduje o nim cały zespół, grupa ludzi, kibice. Bez nich nic się nie uda. Trzymajmy się razem jako jedna wielka drużyna - mówi w swoim pierwszym wywiadzie nowy trener Legii, Stanisław Czerczesow. Poznajcie szkoleniowca ''Wojskowych''!

 

legia.com: Formalności zostały dopięte, kontrakt podpisany, a Pan objął funkcję trenera Legii. Zdążył już Pan nieco odetchnąć? Domyślam się, że ostatnie dni były dość intensywne.

Stanisław Czerczesow: - Cóż, żeby odpoczywać, trzeba się najpierw zmęczyć. W Warszawie wszystko zostało przygotowane na najwyższym poziomie, więc spokojnie, nie straciłem zbyt wielu sił.

 

Wszystko zostało przygotowane na wysokim poziomie, a Pan w końcu stał się szkoleniowcem Legii. Jakie to uczucie objąć stery w największym polskim klubie?

- Widzisz, może to zabrzmi nieskromnie, ale dla mnie to coś normalnego. W przeszłości grałem w samych popularnych klubach w Związku Radzieckim i Rosji, trenowałem same popularne drużyny. Grałem w Tirolu Innsbruck, najpopularniejszym wówczas klubie w Austrii. Znam to uczucie, czuję się z nim całkowicie komfortowo.

 

Co zatem skłoniło Pana do pracy w Legii?

- Powodów jest kilka, ale pozwól, że skupię się na tym najważniejszym: uważam, że pasuję do Legii, gdyż łączą nas ambicje, charakter i chęć dążenia do celu.

 

Jakie to są ambicje?

- Przez całe życie grałem w klubach z dużymi tradycyjami, które zawsze walczyły o najwyższe miejsca w swoich ligach. Jako zawodnik osiągnąłem wiele sukcesów, w tym siedem mistrzostw. Legia jest bardzo popularnym klubem w Polsce. Taki zespół musi dążyć do nieustannego rozwoju i walczyć o najwyższe cele. To nas łączy.

 

Skąd pomysł na opuszczenie Rosji? Przecież ma Pan wyrobioną markę w swojej ojczyźnie i bez trudu mógłby Pan znaleźć tam inny klub.

- Wiesz co? To jest właśnie drugi powód, dla którego zdecydowałem się objąć stery w Legii. W Rosji pracuję już od bardzo dawna, prowadziłem wiele klubów, zrealizowałem określone cele, a teraz nadszedł czas na zmianę otoczenia i spróbowanie swych sił za granicą. Przekonamy się, czy tu również uda mi się odnieść sukcesy. Poza tym chcę nabrać pewnego dystansu, żeby z innej perspektywy popatrzeć na Rosję. Zależy mi również na tym, by z takiego dystansu spojrzała na mnie Rosja.

 

Jaka jest Pańska wiedza na temat polskiego futbolu i Legii?

- Co ja wiem o Legii? Hm... Jeśli się nie mylę - jeśli tak, to proszę mnie poprawić - Legia jeden z ostatnich swoich meczów w Lidze Mistrzów zagrała przeciwko Spartakowi Moskwa. Tak się składa, że wówczas stałem w bramce i pamiętam, że udało nam się zwyciężyć. To pierwsza rzecz, która łączy mnie z Legią. Ponadto tak się składa, że w swoich zespołach miałem kilku zawodników, którzy w przeszłości grali przy Łazienkowskiej - Macieja Rybusa i Marcina Komorowskiego w Tereku Grozny, Wojciecha Kowalewskiego w Spartaku Moskwa oraz Janusza Gola i Damiana Zboźnia w Amkarze Perm. Innymi Polakami, których trenowałem, byli Maciej Makuszewski i Piotr Polczak. W trakcie kariery piłkarskiej dzieliłem szatnię z Piotrem Nowakiem w Dynamie Drezno. To był "really top player"! Był też Andrzej Lesiak. W Innsbrucku, gdzie trzykrotnie zdobyłem mistrzostwo Austrii, spotkałem Jerzego Brzęczka i Radosława Gilewicza. Jak więc widzisz, Polacy otaczali mnie od zawsze. Tak się zdarza w futbolu.

 

I jak wspomina Pan tę współpracę? Oni chyba pozytywnie, bo na przykład taki Maciej Rybus bardzo miło napisał o Panu na Twitterze.

- Nie wiem, co napisał, ale przecież on musiał napisać pozytywnie, bo zarabia na życie w Rosji. Nie wypadało mu inaczej. Mówiąc poważnie, to po prostu uważam, że w moim charakterze jest coś takiego, co sprawie, że Polakami jest mi po drodze. Zawsze łączyły nas dobre relacje. Jesteście bardzo profesjonalni i potraficie się odpowiednio kontrolować. Zresztą podobne doświadczenia mam też z Serbami czy Rosjanami.

 

To co, możemy spodziewać się, że któryś z tych piłkarzy, z którymi Pan pracował, trafi do Legii?

- Tak, można... Komorowski czy Rybus - bo rozumiem, że o nich mowa - to dobrzy piłkarze. Widzisz, żeby jednak mówić o zmianach, muszę trochę popracować. Nawet jeśli ktoś jest dobrym zawodnikiem, to nie znaczy, że będzie pasował do Legii. Gdzie nie pracowałem, musiałem mieć pewność, że dany piłkarz będzie odpowiednio funkcjonował w mojej drużynie. Cóż, ktoś może być świetnym piłkarzem, ale nie będzie grał w moim zespole, bo nie będzie między nami chemii. 

 

Jak będzie wyglądał projekt o nazwie "Legia Stanisława Czerczesowa"?

- Projekt? To za duże słowo. Projekt może realizować prezes klubu lub jego właściciel. Ja jestem tylko jego częścią, moim zadaniem jest odgrywani określonej roli. Moim zdaniem jest dbanie o zespół.

 

Do Polski przyleciał Pan ze swoimi współpracownikami. Jakich zmian możemy spodziewać się w sztabie szkoleniowym?

- Aby coś zmieniać, należy to najpierw odpowiednio przeanalizować. Na razie nie ma sensu mówić o dużych zmianach. Chcę poznać dotychczasowy sposób działania całego sztabu. Na pewno nastąpią drobne zmiany, ale to będą niuanse, kwestie organizacyjne. Oczywiście, w Warszawie są ze mną moim stali asystenci, z którymi rozumiem się w pół słowa.

 

Zwiedził Pan już stadion Legii. Jakie są Pańskie wrażenia z wizyty przy Łazienkowskiej?

- Stadion można ocenić dopiero, gdy poczuje się jego prawdziwą atmosferę. To, co zobaczyłem, to tylko obiekt piłkarski. Chcę poznać jego duszę. Aby tak się stało, on musi być wypełniony przy brzegi, by kipiał energią. Chcę poczuć doping i usłyszeć śpiew kibiców. Dopiero wtedy będę miał jego pełny obraz.

 

Od Legii wszyscy oczekują zwycięstw w każdym meczu. Nie ma miejsca na porażki. Zdaje Pan sobie z tego sprawę?

- Uwielbiam wygrywać. Chcę zwyciężać od pierwszego dnia w Warszawie. Nikt jednak nie może obiecać, że tak się stanie. Nie ma ani trenera, ani drużyny, która zawsze schodziłaby z boiska z tarczą. Najważniejsza jest chęć triumfu. Będziemy dążyć do sukcesów. Mam mentalność zwycięzcy.

 

Mówi Pan po rosyjsku, niemiecku i angielsku. W jakim języku będzie Pan chciał się komunikować z piłkarzami? Może po polsku?

- Jest jeszcze za wcześnie, by o tym mówić. Być może do Polaków dotrę po angielsku, rosyjsku czy niemiecku. Są jednak w zespole Brazylijczycy, którzy nie znają ani rosyjskiego, ani niemieckiego. Jestem jednak przekonany, że się porozumiemy - ludzie futbolu zawsze znajdą wspólny język, najważniejsze się chęci. Zdaję sobie sprawę, że należy się uczyć języka kraju, w którym się mieszka i pracuje. To wyraz szacunku dla ludzi, z którymi dzieli się szatnię. Gdy grałem w Austrii, niemieckiego nauczyłem się w pół roku - nic nie stoi na przeszkodzie, bym poznał kolejny język. Zresztą jeśli piłkarze będą mnie chcieli dobrze rozumieć, nie powinno być dla nich problemem nauczenie się kilku słów po rosyjsku.

 

Pańskie przejście do Legii jest szeroko komentowane w Internecie. Kibice spekulują, że nastały rządy twardej ręki.

- Tak mówią? Cóż, proszę, sprawdź.

 

Chyba mają rację.

- Skoro tak uważasz. Ja nie mogę stwierdzić, że mam twardą rękę. Ty wiesz lepiej.

 

Zobaczymy, czy oceniłem poprawnie... Trenerze, bardzo dziękuję za rozmowę i życzę samych sukcesów przy Łazienkowskiej.

- Ja również dziękuję za chęć przedstawienia mnie kibicom. Na koniec chciałbym jeszcze dodać kilka słów. Pamiętajmy, że sukces nigdy nie jest dziełem jednej osoby. Decyduje o nim cała drużyna, grupa ludzi. Mają na niego również wpływ kibice, którzy być może nie są w stanie go zagwarantować, ale dzięki wsparciu i dopingowi, mogą bardzo pomóc zawodnikom. Bez nich nic się nie uda. Trzymajmy się razem jako jedna wielka drużyna.

 

ROZMAWIAŁ: KRYSTIAN GRZELAK


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Robak
Szeregowiec
2015-10-06 13:18:18
wracaj do siebie
Robak
Szeregowiec
2015-10-06 13:21:53
Co pan wie o Legii? Z odpowiedzi wynika, że nie za wiele.
mikolajl
mikolajl
Porucznik
2015-10-06 15:43:36
Zaczyna się dobrze: "Cóż, żeby odpoczywać, trzeba się najpierw zmęczyć." :-)

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 159
PLN
Cena 69,90
PLN
Cena 249
PLN