Przez stadiony świata na podbój Ekstraklasy...
2010-01-22 09:00
- Autor: Krystian Grzelak, fot. Adam Polak
- Źródło:
własne
Wiadomość o przybyciu na testy do Legii Donga Fangzhuo wzbudziła ogromne zainteresowanie. Mówi się przede wszystkim o tym, że testowany w Mijas napastnik jest byłym zawodnikiem wielkiego Manchesteru United.
Co ciekawe, Chińczyk, de facto triumfator Ligi Mistrzów, nie byłby jedynym graczem, który w swoim dorobku miałby występy w klubie z najwyższej półki. W tym momencie w Ekstraklasie znajduje się kilku takich graczy, a do zakończenia rundy jesiennej tego sezonu mieliśmy ich jeszcze więcej.
Zacznijmy może polskim akcentem - mam tu na myśli Piotra Świerczewskiego. Niezwykle kontrowersyjny poza boiskiem, natomiast na nim gracz wylewający siódme poty, który nie odpuści nawet w najbardziej krytycznych sytuacjach - tymi słowami bardzo łatwo opisać "Świrka", który do niedawna występował w Zagłębiu Lubin. Znalazł się on jednak w tym zestawieniu, gdyż może się poszczycić występami w klubie takim jak Olympique Marsylia, dziesięciokrotnym mistrzu Francji. Świerczewski występował w tej ekipie w latach 2001-2003, w ciągu których zdołał rozegrać 36 spotkań i zdobyć jedną bramkę. Obecnie rozwiązał kontrakt z lubińską drużyną i pozostaje bez klubu.
Pół roku temu dużo echa pozostawiła po sobie wieść o zatrudnieniu przez Jagiellonię Białystok byłego reprezentanta Niemiec, Marco Reicha. Doświadczony ofensywny pomocnik ma na swoim koncie mistrzostwo Niemiec z 1.FC Kaiserslautern, w którym występował przez sześć lat. Potem przeniósł do 1.FC Köln, a następnie do bremeńskiego Werderu. Ogółem zagrał w Bundeslidze 164 mecze, a niedawno opuścił szeregi białostoczan i podpisał kontrakt z trzecioligowcem austriackim, SK Sankt Andrä.
W swoim CV niezwykle utytułowane kluby ma dobrze znany fanom Legii Edson da Silva. Niegdysiejszy ulubieniec fanów stołecznej drużyny miał do czynienia z największymi klubami brazylijskimi, francuskimi oraz portugalskimi. Zaliczył bowiem krótki epizod w Olympique Marsylia (9 meczów), Corinthians Sao Paulo, a jego ostatnim klubem przed przybyciem na Łazienkowską był Sporting Lizbona. Słynący z niezwykle precyzyjnych strzałów z rzutów wolnych Brazylijczyk z miejsca stał się ulubieńcem warszawskich kibiców i na stałe zagościł w ich pamięci. Po trzech latach występów z "eLką" na piersi Edson wyjechał do Brazylii, by pół roku później ponownie zawitać do Polski, tym razem do kieleckiej Korony, z którą nie tak dawno rozwiązał kontrakt.
Swego czasu głośno było o powrocie do Polski trójki zdolnych graczy młodego pokolenia, którzy piłkarskie szlify zbierali w Realu Madryt. Mianowicie mam tu na myśli Krzysztofa Króla, Szymona Matuszka oraz Kamila Glika. Pierwsi dwaj przed rozpoczęciem ubiegłego sezonu trafili do Jagiellonii Białystok, natomiast świeżo upieczony reprezentant Polski przyjął propozycję Piasta Gliwice. "Gliku" rok później przywitał w swojej ekipie Matuszka, który zdecydował się na przeprowadzkę na Śląsk. Długo bez swojego przyjaciela nie pozostawał Krzysztof Król, który w trwającym okienku transferowym został wypożyczony do Chicago Fire, gdzie ma nadzieję posmakować amerykańskiego "soccera".
W polskiej ekstraklasie mamy obecnie kilku zawodników, którzy swoje kariery rozpoczynali w największych brazylijskich klubach - Corinthians Sao Paulo oraz Santos FC. W pierwszym z tych klubów raczkowali Hermes z wymienianej już kilka razy Jagiellonii oraz Marcelo Sarvas z "Czarnych Koszul". Piłkarz "Jagi" ma na swoim koncie nawet tytuł mistrza świata do lat 20, który zdobył na turnieju w Australii w 1993 roku. Do niedawna był graczem kieleckiej Korony, w której pełnił rolę kapitana. Marcelo Sarvas trafił natomiast do Polonii przed obecnym sezonem, ale nie spełnia obecnie pokładanych w nim nadziei - w 15 spotkaniach trafił do siatki przeciwnika tylko dwa razy. Zdecydowanie status największej gwiazdy posiada wychowanek Santosu, Marcelo Guedes, a więc jeden z najlepszych stoperów naszej ligi, występujący obecnie w Wiśle Kraków. Młodzian ma na swoim koncie tytuły mistrzów Brazylii oraz Polski, a obecnie znajduje się na liście życzeń dużych europejskich klubów, a jego nazwisko jest gorącym kąskiem na rynku transferowym.
Kolejny zawodnik i znowu... Jagiellonia Białystok. Tym razem wezmę pod lupę Andriusa Skerlę, środkowego defensora tej ekipy. Doświadczony Litwin to rekordzista pod względem występów w swoich barwach narodowych - do dziś ma na swoim koncie 75 meczów i jedną bramkę. Choć nie każdy zdaje sobie z tego sprawę, to Skerla przywdziewał koszulkę wielokrotnego mistrza Holandii, drużyny PSV Eindhoven, w której w latach 1997-2000 rozegrał 25 spotkań. Z tym zespołem w ostatnim roku swojej gry zdołał wywalczyć mistrzostwo Holandii. Dziś Skerla to ostoja obrony reprezentacji Litwy i porządny ligowiec, jakich niewielu.
Zbliżając się już powoli do końca, pragnę przypomnieć o testowanych w Legii oraz Wiśle bramkarzach, którzy nie zdołali zakotwiczyć na dłużej w najlepszych polskich zespołach. Chodzi mianowicie kolejno o Filipa Mentela (Manchester City) oraz Marcelo Moretto (Benfica Lizbona). Kto wie, być może niebawem wróci temat ich przybycia do Polski? Na koniec warto nadmienić także o tych Polakach, którzy wyjeżdżali do dużych europejskich drużyn z ogromnymi nadziejami, by po jakimś czasie - dłuższym lub krótszym - ponownie pojawić się w Polsce i walczyć o miejsce w składach naszych drużyn. Mam tu na myśli chociażby Jakuba Wawrzyniaka, który po aferze dopingowej w Panathinaikosie Ateny powrócił do "Wojskowych" i ma być dużym wzmocnieniem obrony, Radosława Matusiaka, któremu nie udały się podboje włoskiego Palermo i holenderskiego Heerenveen, a obecnie walczy o utrzymanie z Cracovią, oraz Macieja Bykowskiego, który w ciągu jednego roku gry w ekipie "Koniczynek" zaliczył 6 występów i strzelił 4 gole, a niespełna dwa tygodnie temu podpisał umowę z Polonią Bytom.
Jak widać, w naszej rodzimej Ekstraklasie znajduje się kilku graczy, którzy powąchali murawy tych największych światowych stadionów, co niewątpliwie pozostanie w ich pamięci do końca życia. Krótki epizod w Manchesterze United zaliczył testowany w naszej drużynie Dong, który już na pierwszym treningu zrobił duże wrażenie na obserwatorach. Być może Chińczyk podbije krajową ligę i serca stołecznych fanów... Miejmy nadzieję, że tak się stanie, a Fangzhuo już za kilka miesięcy dorzuci do swojej kolekcji tytuł mistrza Polski wywalczony z Legią. Oby...

Czy masz pytanie do pilkarza lub trenera? Wyslij nam je przy pomocy formularza!
My zadamy je w Twoim imieniu!
Komentarze
Gość legia.com: ~koooper
2010-01-22 09:42 - IP 89.75.1***
Ja bym inaczej zatytułował ten artykuł- "Ze stadionów świata, przez Ekstraklasę na dno kariery".
Gdzie jest teraz Świerczewski? Sypniewski? Edson? Bykowski? Reich? Amaral? Albo nie mają klubów, albo grają w takich, które dla przeciętnego europejskiego kibica znaczą tyle samo co znak zapytania.
Oby z Dongiem było inaczej:)
adymek
2010-01-22 10:52 - IP 83.5.20***
No Przydał by się taki Jak gral Man Und to ma napewno jakieś doświadczenie.Edson był dobry ale niestety odszedł więc może Dong go nam zastąpi......
Gość legia.com: ~nick
2010-01-22 11:39 - IP 94.42.6***
kooper a ile lat mają wymienieni przez Ciebie piłkarze?Po 25?bo chyba to oczywiste że już nic nie osiągną i grają właśnie w takiej lidze jak polska albo i gorszych ligach
miros
2010-01-22 11:54 - IP 83.16.7***
Wydaje mi się, ze dno to właśnie nasza ekstraklasa. Masa beztalenci bez profesjonalnego podejścia do sportu. Za to z wielkimi wymaganiami. Nawet odrzuty z lepszych lig mogą wzmocnić polskie kluby.
Gość legia.com: ~redakcjo
2010-01-22 12:13 - IP 85.222.***
kiedy zostanie zaprezentowany czat z zawodnikami ?
BOLO
2010-01-22 13:52 - IP 77.112.***
Brawo miros 100 proc. racji !!!!
Te nasze gwiazdy kreowane na potrzeby wyciągnięcia kasy i zarobienia ile się da.
Gość legia.com: ~chilango
2010-01-22 17:20 - IP 201.103***
a gdzie Cantoro y Cleber - zdobywali tytułu w południowej Ameryce.
sbati0
2010-01-22 17:32 - IP 79.191.***
chończyk był dobry z tym kopem