Legia logo
Article placeholder
Piłka nożna

17. rocznica śmierci Wiesława Korzeniowskiego

Plus500 logo
PKO Bank Polski Ekstraklasa logo

Dziś przypada 17. rocznica śmierci Wiesława Korzeniowskiego, zwanego „Dzieckiem Czerniakowa”. Legionista wychował się w tej właśnie dzielnicy i od najmłodszych lat związany był z klubem z Łazienkowskiej. Rodowity warszawiak był jednym z najzdolniejszych wychowanków Legii w całej historii klubu, odgrywając także znaczącą rolę w pierwszej drużynie Wojskowych.

Nieprzeciętny talent młodego pomocnika Legii odkrył trener Longin Janeczek, który w roku 1962 wraz z jej juniorami zdobył wicemistrzostwo Polski. Szkoleniowiec ten wprowadził także blondwłosego nastolatka - który przeszedł wszystkie szczeble w juniorskich zespołach - do pierwszej drużyny Wojskowych. W dorosłej Legii „Korzeń” zadebiutował 11 maja 1963 roku w wieku 19 lat w meczu z Polonią Bytom. Ostatni mecz z „eLką” na piersi rozegrał 1 czerwca 1972 roku - ze Stalą Mielec na wyjeździe.

Nazywany „Dzieckiem Czerniakowa” Wiesław Korzeniowski przez dziewięć lat rozegrał barwach Legii 195 spotkań, w których zdobył 22 bramki. W 1972 roku przeszedł do Zawiszy Bydgoszcz, gdzie występował przez rok. W 1978 roku został z kolei zawodnikiem kanadyjskiego Toronto Falcons. Był jednym z najzdolniejszych wychowanków naszego klubu. Ma na swoim koncie dwa mistrzostwa Polski (1969, 1970) i dwa krajowe puchary (1964, 1966). Nigdy jednak nie zagrał w reprezentacji Polski. Zmarł 2 lutego 2004 roku w Warszawie.

„Nazywany cudownym dzieckiem Czerniakowa, do dziś jest uznawany za najzdolniejszego wychowanka w historii klubu. Mając 12 lat grał w drużynie z chłopcami o dwa lata starszymi. Jako szesnastolatek trafił do seniorskiej drużyny. Szybko stał się centralną postacią zespołu i stworzył z Bernardem Blautem wspaniałą parę pomocników, która uzupełniała się idealnie. Blaut – rozważny taktyk, Korzeniowski – sprytny i świetny technicznie. Byli nie do zastąpienia do czasu, kiedy w klubie pojawił się Kazimierz Deyna. Potem Korzeniowski musiał zadowolić się rolą zmiennika. Po zakończeniu kariery nie czuł wielkiego sentymentu do klubu i często wyrażał swoje rozgoryczenie. Nie wspominam klubu źle jako takiego, tylko ludzi w nim pracujących. Te tytuły, które zdobyłem, są niczym w porównaniu z tym, jak tam traktowano człowieka – mówił (Archiw. W.B.). Po odejściu z Legii przez rok grał dla bydgoskiego Zawiszy, a następnie przeniósł się do Toronto Falcons” - pisał o Korzeniowskim w Księdze Stulecia Legii Wiktor Bołba.

Udostępnij

Powiązane newsy

Zobacz wszystkie