Bez punktów. Legia Warszawa - Raków Częstochowa 2:4
Autor: Gabriel Rudo, fot. Janusz Partyka

Autor: Gabriel Rudo, fot. Janusz Partyka
Autor: Gabriel Rudo, fot. Janusz Partyka
W meczu 14. kolejki PKO Bank Polski Ekstraklasy piłkarze Legii Warszawa ulegli na własnym boisku Rakowowi Częstochowa 2:4. Bramki dla naszego zespołu zdobyli Kacper Chodyna i Wahan Biczachczjan.
Legioniści przystąpili do spotkania po bezbarwnym remisie w Zabrzu, który poprzedziły porażka z Lechem i remis z Cracovią. W efekcie w trzech ostatnich ligowych spotkaniach Wojskowi zdobyli zaledwie dwa punkty, w konsekwencji czego przewaga liderującego Lecha urosła do siedmiu oczek. Częstochowianie pojawili się przy Łazienkowskiej z nową energią, którą w drużynę tchnął Dawid Szwarga. Medaliki wygrały ostatni ligowy mecz, pokonując Pogoń Szczecin 3:1. Niepokojąco dla gospodarzy wyglądała również statystyka bezpośrednich starć. Wojskowi nie wygrali bowiem sześciu ostatnich ligowych pojedynków z Rakowem, trzy razy remisując i trzykrotnie przegrywając. Przed pierwszym gwizdkiem kibice zgromadzeni na trybunach odśpiewali Mazurka Dąbrowskiego, a następnie uczcili minutą ciszy ofiary wczorajszego tragicznego wydarzenia w Krakowie oraz pamięć zmarłego w piątek Bogusława Łobacza - wieloletniego kierownika i zasłużonego pracownika Legii Warszawa.
Od początku spotkania obie drużyny próbowały przejąć kontrolę nad wydarzeniami na boisku, jednak to Raków stworzył pierwszą groźną sytuację. W 4. minucie po szybkiej kontrze Mahir Emreli uderzył ze środka pola karnego, ale piłka minęła bramkę legionistów. W kolejnych minutach na boisku działo się niewiele, poza niegroźnym uderzeniem Władysława Koczerhina, które przeleciało obok bramki. W 20. minucie przewaga gości przełożyła się na gola. Bardzo dobre zagranie Frana Tudora minęło linię defensywną gospodarzy, po czym Patryk Makuch dopadł do futbolówki i pokonał Otto Hindricha w pojedynku sam na sam. Po straconej bramce Wojskowi nie poprawili swojej gry, a Raków cały czas dominował. Konsekwencją tego stanu rzeczy była sytuacja z 34. minuty - Emreli huknął z dystansu, a Legię przed stratą drugiej bramki uratował Hindrich. Przy dobitce Makuch trafił w słupek, po czym obrońcy Wojskowych zdołali oddalić niebezpieczeństwo. Chwilę później szczęścia strzałami z dystansu szukali Łukasz Zjawiński i Bohdan Wjunnyk, ale żadna z tych prób nie znalazła drogi do bramki. Tuż przed przerwą Robert Deziel Jr. obiecująco zagrał w pole karne, ale Tarik Karić bez problemu wyłapał tę wrzutkę, powstrzymując akcję. Pierwsze 45 minut stało pod znakiem przewagi Rakowa, który schodził do szatni z jednobramkowym prowadzeniem.
Druga połowa rozpoczęła się podobnie do pierwszej. Obie ekipy walczyły w środku pola, próbując przedostać się pod pole karne rywali. W 55. minucie Rafał Augustyniak wykonał daleki wrzut z autu w pole karne, gdzie do piłki dopadł Kacper Chodyna. Skrzydłowy Legii pewnie pokonał Karicia. Stracona bramka podziałała na gości mobilizująco i cztery minuty później Medaliki ponownie wyszły na prowadzenie. Po błędzie Hindricha w rozegraniu do piłki dopadł jeden z zawodników Rakowa. Pierwsze uderzenie bramkarz Legii zdołał obronić, ale przy dobitce Ericka Otieno nie miał już żadnych szans. Goście nie zamierzali na tym poprzestać i w 61. minucie podwyższyli jeszcze prowadzenie. Emreli poradził sobie z obrońcami Wojskowych, następnie zagrał do Otieno, który obsłużył podaniem Kwiatkowskiego. Polak klatką piersiową skierował piłkę do siatki. Kibice nie zdążyli jeszcze ochłonąć po straconej bramce, a Legia już zdobyła gola kontaktowego. W 64. minucie Wjunnyk skutecznie zagrał do Biczachczjana, który z dystansu pokonał Karicia. Chwilę później Deziel Jr głową skierował piłkę do bramki, ale trafienie nie zostało uznane, ponieważ Wjunnyk przy interwencji faulował Karicia. Goście cały czas pracowali na to, żeby podwyższyć prowadzenie i w końcu im się to udało. W 72. minucie Emreli minął Biczachczjana, a następnie zagrał do Kwiatkowskiego. Pomocnik Rakowa po raz drugi w tym spotkaniu wpakował piłkę do siatki, dając gościom prowadzenie 4:2. W następnych minutach legioniści próbowali wrócić do gry. W 77. minucie piłka po strzale Chodyny z rzutu wolnego minimalnie minęła bramkę gości. Chwilę później Zjawiński miał świetną okazję do strzelenia gola, ale dobrą interwencją popisał się Karić. Wojskowi do końca próbowali zdobyć gola, jednak nie zdołali pokonać bramkarza Rakowa. Ostatecznie przegrali z częstochowianami 2:4. Piłkarze Marka Papszuna przegrywają drugie z kolei domowe spotkanie. Legioniści plasują się na trzeciej pozycji w ligowej tabeli z 24 punktami na koncie. Kolejne spotkanie, po przerwie reprezentacyjnej, Wojskowi rozegrają w Płocku. 22 listopada o godzinie 17:30 zmierzą się z Wisłą.
Legia Warszawa - Raków Częstochowa 2:4 (0:1)
Bramki: Chodyna (56'), Biczachczjan (63') - Makuch (21'), Otieno (58'), Kwiatkowski (61', 72')
Legia: Hindrich - Piątkowski, Augustyniak, Deziel Jr (84' Colak) - Wszołek (68' Vinagre), Szymański (68' Arreiol), Urbański, Chodyna - Stępniewski (46' Biczachczjan), Zjawiński, Wjunnyk (73' Sevcik)
Rezerwowi: Brkić, Fukuda, Kuchta, Reca, Arsenić
Raków: Karic - Svarnas, Racovitan, Tudor - Otieno, Kochergin (86' Bulat), Repka, Pieńko (86' Jendryka) - Makuch, Emreli (73' Molnar), Diaby-Fadiga (32' Kwiatkowski, 86' Struski)
Rezerwowi: Trelowski, Żołneczko, Basse, Brorsson, Brusberg, Mircetic, Zatterstrom