
Wyszli z Akademii Legii i coraz śmielej poczynają sobie w reprezentacji.
Bez cienia wątpliwości, dwaj najwięksi wygrani ostatniego zgrupowania reprezentacji Polski to Sebastian Szymański i Radosław Majecki. Obaj są mocno związani z Legią – tu stawiali pierwsze kroki w dorosłym futbolu. Szymański dość niespodziewanie i bardzo szybko wyrósł na kluczową postać drużyny narodowej. Majecki na debiut musi poczekać, ale po raz pierwszy miał okazję zobaczyć, jak kadra funkcjonuje od środka.
Obaj dorastali na naszych oczach. Wielu z nas świetnie pamięta marzec 2017 roku i moment wejścia na boisko w Lubinie 18-letniego wówczas Szymańskiego. Absolwent legijnej akademii kilku minut później wpisał się na listę strzelców i po chwili utonął w objęciach Vadisa Odjidji-Ofoe. Był to symboliczny początek jego drogi na futbolowy szczyt.
Od tamtej chwili minęło 2,5 roku, a ten sam Szymański – już jako zawodnik Dynama Moskwa – stanowi o sile reprezentacji Polski. Debiutował przed miesiącem, w spotkaniu z Austrią. Wszedł z ławki. W październikowych meczach kadry już na swoją szansę czekać już nie musiał – dwukrotnie wystąpił od pierwszej minuty. – Myślę, że mogę być odrobinę zaskoczony zaufaniem, jakim obdarzył mnie trener Jerzy Brzęczek. Przyjeżdżałem na zgrupowanie z nastawieniem, aby złapać więcej minut niż na poprzednim, ale nie spodziewałem się, że w dwóch meczach zagram od początku – mówił po niedzielnym meczu z Macedonią Północną. Jego występ na Stadionie Narodowym mógł być jeszcze bardziej okazały, gdyby w 50. minucie uderzył minimalnie celniej – po jego strzale z dystansu, piłka trafiła w słupek.
Szymański dorósł. Nie boi się brać na siebie odpowiedzialności. Odważne dryblingi, efektowne wejścia w pole karne drużyny przeciwnej, coraz lepiej wykonywane stałe fragmenty gry. Macedończycy mieli z nim olbrzymie problemy i często uciekali się do nieprzepisowych zagrań. Wychowanek naszego klubu z każdym kolejnym tygodniem i z każdym kolejnym meczem udowadnia, że łatka jednego z najzdolniejszych polskich piłkarzy młodego pokolenia nie została mu przypięta omyłkowo. Progres widać zresztą nie tylko na boisku, ale i poza nim. Z młodziutkiego, odrobinę speszonego chłopaka, „Szymi” stał się dorosłym facetem, który w piłce nożnej może osiągnąć naprawdę wiele.
Oto, co Sebastian Szymański powiedział podczas rozmowy z Legia.com po niedzielnym meczu z Macedonią Północną:
Tak zaś o Sebastianie Szymańskim wypowiedział się znany dziennikarz, Stefan Szczepłek:
Na naszych oczach rośnie również zawodnik, który od blisko roku jest podstawowym bramkarzem naszego zespołu. Radosław Majecki trafił do Legii przed pięcioma laty. Reprezentował jej juniorskie drużyny. Za kadencji trenera Stanisława Czerczesova po raz pierwszy wyjechał z „jedynką” na zgrupowanie. Cierpliwie czekał na swoją szansę. Aż wreszcie trener Ricardo Sa Pinto postawił na niego w spotkaniu 1/16 finału Pucharu Polski z Piastem Gliwice, pod koniec listopada 2018 r. Majecki został bohaterem – w swoim debiucie w seniorskiej drużynie Legii Warszawa, wybronił jej awans w serii rzutów karnych. Przekonał do siebie portugalskiego szkoleniowca na tyle, że ten postanowił już nie zmieniać obsady bramki – 18-latek stał się podstawowym bramkarzem największego polskiego klubu. I jest nim do dziś.
Za równą formę i świetną postawę w niedawnych mistrzostwach świata U-20, dostał jedną z najważniejszych wiadomości, jakie może usłyszeć piłkarz w swojej karierze: został powołany do seniorskiej kadry narodowej. Mimo, iż Majecki nie wystąpił w spotkaniach z Łotwą oraz Macedonią Północną, przez kilka dni mógł trenowac m.in. z Wojciechem Szczęsnym, czyli zawodnikiem Juventusu. – Podczas treningów mogę podpatrywać ludzi, którzy grają na najwyższym poziomie w Europie. Można nauczyć się naprawdę dużo – przyznał nasz bramkarz po meczu z Macedonią Północną. Wielu fachowców uważa, że za kilka lat to od Majeckiego będą się uczyli w kadrze młodsi gracze.