Legia logo
Piłka nożna15 min czytania

Fotograficzne podsumowanie 2020 roku

Plus500 logo
PKO Bank Polski Ekstraklasa logo

Za nami 12 miesięcy piłkarskich - ale nie tylko - emocji, wzlotów i upadków. Zapraszamy na fotograficzne podsumowanie 2020 roku.

Wiele działo się podczas mijającego roku. Piłkarskie emocje dawały nam chwile zwycięstw, ale też porażek. W ciągu ostatnich dwunastu miesięcy skakaliśmy z radości, ale też wyrywaliśmy włosy z głowy. Było też sporo wydarzeń okołopiłkarskich, żeby wspomnieć tylko akcje #GotowiDoPomocy czy #SuperMistrzowie. Wszystkie te chwile utrwalali na zdjęciach Mateusz Kostrzewa, Janusz Partyka, Jacek Prondzynski, Tomasz Sejbuk i Ola Wizor. Zapraszamy na fotograficzne podsumowanie 2020 roku.

Wracamy! Powrót po Świętach tradycyjnie rozpoczął się od testów medycznych. Jak widzicie, trenerzy nikomu nie zamierzali dawać forów! 

Skoro testy przebiegły pomyślnie, czas ruszać na zgrupowanie. Do Turcji poleciało kilka nowych twarzy - o ile Radek Cielemęcki czy Nikodem Niski nie mogli znać wcześniej klimatu pierwszej drużyny, o tyle Ariela Mosóra miał szansę wprowadzić go weń... tata. Piotr Mosór, ojciec młodego obrońcy, grał z "eLką" na piersi blisko sześć lat.

W Belek spotkaliśmy kilku starych znajomych. Podczas spotkania Guilherme powiedział Radkowi Majeckiemu:
- Radziu, urosłeś! 
- A ty ciągle jesteś mały - odparował bramkarz.

Gui nie był jedyną dobrze znaną nam twarzą. W odwiedziny wpadł także Sebastian Szymański. Stojący z tyłu Michał Karbownik patrzył na kolegę z pewną dozą zazdrości. Nie wiedział jeszcze, że pół roku później podpisze kontrakt z klubem najlepszej ligi świata, Premier League.

My tymczasem też podpisywaliśmy umowy. Jeszcze nie wiedzieliśmy ile radości da nam dżentelmen ze zdjęcia. Pytanie tylko, czy on sam wiedział?

Wróciliśmy z obozu, wróciliśmy do grania. Zaczęliśmy od zwycięstwa nad ŁKS-em, gdzie występował Arek Malarz. Na szczęście - jak zresztą widać - młody następca dobrze go zastąpił. 

Piłkarze dbali o wrażenia kibiców na boisku, my poza nim. Legijna edukacja najmłodszych pokoleń jest możliwa m.in. dzięki muzeum Legii i jego kustoszowi, Wiktorowi Bołbie. Pan Wiktor wiedzy ma tyle, że śmiało może obdarować nią kilka następnych pokoleń. Z czego zresztą chętnie korzysta. 

Łazienkowską odwiedzały także znane nazwiska. Cieszymy się, że mamy kibiców w różnych środowiskach. Nic nie jednoczy tak, jak "eLka" w kółeczku. 

Ci zjednoczeni kibice oglądali naprawdę zjednoczoną drużynę. Początek roku Legia miała świetny, a reżyserem wielu fajnych przedstawień był Domagoj Antolić. Chorwat wykonał kawał dobrej roboty, będąc jedną z najbardziej wyróżniających się postaci. 

A Wy robiliście po prostu to co zawsze. Nie będziemy silić się na porównania i barwne opisy. Wy wiecie, że jesteście najlepsi, my wiemy, że jesteście najlepsi. Powiedzmy sobie szczerze - wszyscy to wiedzą. 

Zima to także czas wyjścia trochę poza piłkę. Nasze dzieciaki skrzętnie korzystały z nietypowych uroków Stadionu Narodowego. Sekcja legijnego hokeja trenująca na jednej z najpiękniejszych aren w Polsce? Jesteśmy na tak. 

Piłkarze ciągle robili swoje - wytrzymali wielkie ciśnienie w Gdańsku i wygrali 2:0. Jakby nam ktoś wtedy powiedział, że to ostatni normalny wyjazd... No nie ma opcji, nigdy byśmy nie uwierzyli. 

Na Łazienkowską jednak zdążyliśmy się jeszcze wybrać, podobnie jak wszystkie z naszych licznych sekcji. Na zdjęciu piłkarska sekcja Legia Ladies. O ile drużyna dziecięca działała już prężnie, o tyle w tym roku po raz pierwszy wystartowały seniorki. Dziewczyny, jesteśmy dumni! Z okazji swojego marcowego święta, kobiety i dziewczęta trenujące w legijnych sekcjach, pojawiły się na murawie w przerwie meczu Legia Warszawa - Piast Gliwice. 

Przy Ł3 na większą skalę pojawiła się też pewna meczowa tradycja. Dzieciaki tworzyły papierowe koszulki dla piłkarzy, za które ci chętnie odwdzięczali się prawdziwymi trykotami. Szybko okazało się jednak, że na takie wymiany trzeba będzie jeszcze trochę poczekać...

Koniec. Ktoś ukradł nam futbol. My jednak robiliśmy wszystko, żeby zachować chociaż namiastkę normalności. W dniu, w którym mieliśmy zagrać w Krakowie z Wisłą, wspólnie z Białą Gwiazdą zorganizowaliśmy mecz online naszych e-sportowców. Szczerze mówiąc, wszyscy byliśmy zdziwieni skalą popularności tego wydarzenia. Wszystkim nam brakowało piłki. O, Boże, jak bardzo.

Świat po prostu się zatrzymał - na szczęście jednak nie w każdym aspekcie. Budowa Legia Training Center szła pełną parą. 

Drużyna również nie odpuszczała ani na chwilę. Ciekawi jesteśmy, w której szkole trenerskiej ktoś uczył kiedyś treningu online. Sztab robił wszystko, by jak najlepiej odnaleźć się w nowej rzeczywistości. 

My zresztą również. Ruszyła akcja #GotowiDoPomocy. 

Nasze centrum pomocowe tętniło życiem. Organizacja dowozu posiłków dla seniorów początkowo nie była trudnym zadaniem, ale akcja rozrastała się z każdą chwilą. Po paru dniach liczba wydawanych obiadów wzrosła z kilku do kilkuset. 

Pierwszy posiłek w historii akcji otrzymała od nas Pani Maria. Uśmiech na twarzy seniorki był dla nas bezcenną nagrodą. 

Mówiliśmy już, że skala akcji się rozrastała, prawda? No to rozrosła się tak bardzo, że wyświetlano ją nawet na elewacji Stadionu Narodowego. 

Wyjść i pograć w piłkę - któż z nas nie marzył o tym siedząc zamknięty w domu? W końcu się udało - po 55 dniach przerwy spowodowanej pandemią piłkarze lidera PKO Ekstraklasy wrócili do zajęć grupowych na boisku.

My jednak ani na moment nie zawiesiliśmy akcji. Wciąż działaliśmy, a w dzieło pomocy włączały się również znane osobowości. Nie ukrywamy, że taki widok znacząco poprawiał humor paniom, które śledziły ich losy na ekranach telewizorów!

Piłka wróciła na dobre. Zawodnicy ruszyli na krótkie zgrupowanie do Warki, przygotować się na wznowienie sezonu. 

Treningi wznowiły również nasze dzieciaki. Nawet największy reżim sanitarny nie był w nich w stanie złamać miłości do piłki. 

Futbol i pomoc drugiemu człowiekowi - w trakcie pandemii to były dla nas najważniejsze rzeczy. W #GotowiDoPomocy aktywnie zaangażowany byli sam prezes Legii Dariusz Mioduski i jego małżonka, prezes Fundacji Legii, Anna Mioduska.

O akcji wiedziała już cała Warszawa. Trafiliśmy nawet na ściany budynków.

DZIEŃ MECZOWY. Ileż trzeba było czekać na to, by wreszcie napisać te dwa słowa. W końcu się udało - przy zachowaniu największych obostrzeń sanitarnych Legia Warszawa pojechała na pucharowy mecz do Legnicy. 

Jednym z wyróżniających się wówczas graczy był Marko Vesović. Czarnogórzec stanowił prawdziwy motor napędowy drużyny Legii i rozgrywał kapitalny sezon. Wkrótce plany pokrzyżuje mu jednak bardzo poważna kontuzja. 

Na meczach niby Was nie było, a jednak byliście. Ta oprawa na wielu płaszczyznach jest po prostu genialna. 

Z Wisłą już nie tylko na konsoli - ruszyliśmy na mecz, a klimat przypominał ten rodem z Cyberpunka. 

WRESZCIE! Wspaniale było Was znowu zobaczyć. Wprawdzie tylko 1/4 z Was, ale najważniejsze, że na stadion w końcu wróciło życie. 

Bo to Wy jesteście życiem tego klubu, a klub jest Waszym. Tak było jest i będzie. Z ojca na syna. Zawsze. 

Liga jeszcze grała, a my już mieliśmy spokojniejszą głowę przed kolejnym sezonem. Z Legią Warszawa związał się Filip Mladenović. 

Wielu z Was nie mogło przyjść na stadion, więc my ruszaliśmy w miasto do Was. W dni meczowe najmłodsi warszawiacy otrzymywali od nas legijne upominki. 

Wszyscy ludzie: Obrazy nie mogą boleć. 
Obrazy: 

Obrońcy mieli za to ból głowy z upilnowaniem tego dżentelmena. Jeden z kibiców żartował nawet, że obok odcisku dłoni Lucjana Brychczego, powinien pojawić się odcisk czoła Tomasa Pekharta. Zupełnie serio - pamiętacie lepszą głowę w Legii? 

Niektórzy głowy używają na boisku, inni w gabinetach. Ci drudzy doprowadzili do otwarcia Legia Training Center. Z wizytą do ośrodka zawitał nawet sam premier Mateusz Morawiecki. I wierzcie nam, naprawdę był pełen podziwu. 

Gabinetów ciąg dalszy. Trener Aleksandar Vuković parafuje nową umowę łączącą go z Legią. 

A pod jego wodzą coraz jaśniej zaczęła świecić nowa gwiazda. Bartosz Slisz został najdroższym transferem w historii ligi, ale presja z tym związana w ogóle go nie przytłoczyła. Swoją waleczną postawą i charakterem, szybko zaskarbił sobie sympatię stołecznych kibiców. 

Na tym meczu ładne były tylko zdjęcia. Przegraliśmy 0:3 i odpadliśmy z Pucharu Polski. Nie ma co ukrywać - bolało. 

Ale trzeba było żyć dalej. Po najważniejszej osobie w państwie, odwiedziła nas ta najważniejsza w polskiej piłce. Na Zbigniewie Bońku LTC również zrobiło gigantyczne wrażenie. 

A zresztą - na kim by nie zrobiło? Nawet pracując w ośrodku dzień w dzień, jakoś nie możemy przestać jarać się tym miejscem. 

Zawodnicy również chyba nie narzekają. Swoją pierwszą noc w Legia Training Center spędzili przed meczem z Cracovią, który mógł przesądzić o mistrzostwie. Oni się przygotowywali, my zresztą też - chłodziliśmy szampany. 

I w końcu można je było otworzyć. Do dziś zastanawiamy się co miał w głowie nasz redakcyjny kolega, Mateusz Kostrzewa, kiedy zobaczył sektorówkę przedstawiającą jego zdjęcie. 

Mówisz Legia, myślisz Pan Lucjan. Legenda klubu z Łazienkowskiej zdobyła właśnie swoje... 38 trofeum! 

Jeżeli chcecie poczuć się staro, to przypomnijcie sobie popisy Piotra Włodarczyka i Piotra Mosóra w barwach Legii. A potem pomyślcie, że dwójka małolatów za nimi to ich synowie, którzy własnie zdobyli z Wojskowymi swoje pierwsze mistrzostwo. Niezła zmiana warty, co?

Niezłą pointę postawiliśmy też na tym sezonie. Najlepszy obrońca, najlepszy młodzieżowiec, najlepszy pomocnik i najlepszy trener. Dziękujemy, można się rozejść.

Czy tutaj w ogóle trzeba cokolwiek mówić?

- Czasy się zmieniają, ale pan zawsze jest w komisjach - powiedział Franz Mauer w legendarnym filmie "Psy". Tutaj też czasy się zmieniają, ale to Legia zawsze jest na topie. 

Myśleliśmy, że feta bez Starówki to nie feta. Cóż, Bulwary Wiślane jednak również dały radę - ach, co to była za noc! 

Świętowanie na Bulwarach trwało do białego rana...

...a nad ranem, na szyi króla Zygmunta powiewał już specjalnie uszyty dla niego nowy szalik. 

Do meczu z Lechią przystąpiliśmy już jako mistrzowie Polski, co gospodarze uhonorowali szpalerem. Szacuneczek, Lechio! 

Wszystko co robimy, robimy dla Ciebie, Warszawo. 

A żebyśmy mogli robić to jeszcze lepiej, w tym roku otworzyliśmy ośrodek szkoleniowy. Ulicy, przy której powstał, mogliśmy nadać tylko jedną nazwę. Nadali ją zresztą sami kibice w głosowaniu na Legia.com.

I w końcu oficjalnie otworzyć Legia Training Center. Co tu kryć, jesteśmy dumni. 

Uroczystość uświetniła wizyta świeżo upieczonych mistrzów, którzy w głównej gablocie ośrodka umieścili mistrzowskie trofeum. Młodzi zawodnicy mogą podziwiać je każdego dnia, a my mamy nadzieję, że pewnego razu to któryś z nich włoży do gabloty nowy puchar. 

Sezon późno się skończył, więc i szybko musiał się zacząć. Ruszamy na testy!

Czas start! Przygotowania do rozgrywek 2020/2021 uważamy za otwarte. 

A w nich znakomicie pomagał jegomość na powyższym zdjęciu. Praca takich jak on często jest zupełnie niezauważana, co choćby tym skromnym akcentem chcielibyśmy zmienić. Michał Dąbski, klubowy psycholog, odegrał gigantyczną rolę w podtrzymaniu morale w drużynie w trakcie pandemii, a także odcisnął swoje piętno na każdym z zawodników. Marko Vesović jest święcie przekonany, że to dzięki sesjom z psychologiem poskromił wreszcie charakter i przestał zbierać żółte kartki. A takich głosów z zespołu płynie zdecydowanie więcej. Michał, dzięki, że jesteś! 

Przygotowania do sezonu w Legia Training Center? Nie tylko obowiązek, ale i przyjemność. 

Piłka nożna jest bardzo ważna, ale są rzeczy jeszcze ważniejsze. Jak co roku pamiętaliśmy o bohaterach Powstania Warszawskiego. 

A następnie ogłosiliśmy światu powrót Króla. 

Uczeń i mistrz 15 lat później. I co, zmienili się?

"Naród, który nie szanuje swej przeszłości, nie zasługuje na szacunek teraźniejszości i nie ma prawa do przyszłości". Panie Marszałku, my ją szanujemy. 

Wrócił. Naprawdę. Artur Boruc znów założył koszulkę z "eLką" na piersi. Jak napisał jeden z kibiców: "On z Legii nigdy nie odszedł. On tylko pracował w innych klubach". 

No dobra, schodzimy na ziemię. Jezu, ale to zabolało. 

Ale cóż, trzeba się otrząsnąć i żyć dalej. Wstaje nowy dzień - w tym przypadku z nowym sponsorem. Firma Plus500 znalazła się na koszulkach Legii. 

A nad Warszawą - dzięki nowo powstałym muralom - unosił się duch naszych legend. Pamiętacie słowa Marszałka? No właśnie. Nigdy nie wolno nam o nich zapomnieć. 

1 września jakoś niespecjalnie lubi Polaków. To już 31 lat od tragicznego wypadku w San Diego. 

Możliwości treningu w LTC są ogromne i skrzętnie korzysta z tego pierwszy zespół. Co jakiś czas najbardziej wyróżniający się zawodnicy są zapraszani na zajęcia z "jedynką". Dzięki otwarciu ośrodka proces wspólnego szkolenia może przebiegać dużo sprawniej - trener w tym samym momencie ma możliwość obserwacji swojej drużyny i młodszych roczników, ćwiczących na boiskach obok. 

Jak co roku na płycie głównej gościliśmy uroczysty trening Legia Soccer Schools. Tysiące dzieciaków przewijających się jednego dnia przez Łazienkowską - coś pięknego! 

To również bardzo sympatyczne obrazki - drużyna seniorek Legii po raz pierwszy wystartowała w rozgrywkach ligowych. Najwięcej witaminy mają polskie dziewczyny, a te z Warszawy to już w ogóle! 

W Muzeum Legii gablota poświęcona Arturowi stała na długo przed tym, zanim Król powrócił. Teraz oczywiście została ona jeszcze wzbogacona, ale nie ma wątpliwości, że miejsce Artur przy Łazienkowskiej miał zagrzane już bardzo dawno. 

Nie był to jednak jedyny transfer. 16 września podpisaliśmy kontrakt z najlepszym piłkarzem poprzedniego sezonu ekstraklasy, Joelem Valencią. 

Trochę Wam spamujemy tutaj LTC, ale naprawdę wciąż nie możemy przestać się nim zachwycać. Takich warunków do treningu nie miało żadne pokolenie Legii. 

Bardzo przypadły one zresztą do gustu nowemu trenerowi. 21 września Czesław Michniewicz został trenerem Legii...

...i od razu zamieszkał w bazie treningowej w Książenicach. Czuje się tam tak dobrze, że do tej pory nie zamierza zmieniać adresu. 

Niektóre treningi mogły go jednak przyprawiać o ból głowy. To pierwsze otwarte zajęcia nowego szkoleniowca w LTC z drużyną Legii.

Niektóre mecze przyprawiały z kolei o ból serca. Jak widać na powyższym zdjęciu - nie tylko zresztą nas. 

Legii nie udało się zawitać w Europie, ale naszym piłkarzom owszem. 6 października Michał Karbownik podpisał kontrakt z Brighton & Hove Albion, jednak udało się sprawić, by został na wypożyczeniu do końca sezonu. I dobrze, trzeba sobie zrobić solidne przetarcie przed najlepszą ligą świata. 

Zawsze jesteśmy dumni z naszych wychowanków, zwłaszcza kiedy na plac wychodzą z opaską kapitańską. Mateusz Wieteska wyprowadził zespół m.in. na mecz o Superpuchar. 

A tam jak było, każdy widział. Klątwa trwa. 

Cracovia szaleje ze szczęścia, Radek Cierzniak niepocieszony schodzi z boiska. Dla naszych golkiperów w ogóle był to wyjątkowy rok. Dostępu do bramki Legii strzegło w nim bowiem aż... pięciu z nich! Radosław Majecki, Radosław Cierzniak, Wojciech Muzyk, Artur Boruc i Cezary Miszta. Nieźle, co?

Porażka bolała tym bardziej, że to na niej zobaczyliśmy się z Wami po raz ostatni. Ech, niech to wszystko się już skończy. 

No nic, trzeba było się otrząsnąć i wrócić do pracy. W niej pomaga nam technologia, której trenerzy Czesław Michniewicz i Kamil Potrykus są wielkimi fanami. Na zdjęciu dron w służbie Legii.

Pracowaliśmy więc nad poprawą. Tak instensywnie, że często to piłkarze gasili w Książenicach światło. 

Dżentelmen ze środka niedawno z radością ogłosił, że spodziewa się syna. Nam tej radości również przysporzył sporo. Patrzenie na takich graczy jak Luquinhas, to po prostu czysta przyjemność. 

Na tym młodym człowieku również lubimy zawiesić oko. Jeszcze niedawno do piłkarzy pierwszego zespołu mówił "proszę pana", dziś jest jednym z nich, a w trzech meczach dla Legii nie wpuścił bramki. Zaryzykujemy stwierdzenie, że rośnie nam naprawdę duży talent. 

Pozostałe talenty pracują również. W tym roku druga drużyna Wojskowych swoje mecze zaczęła rozgrywać na stadionie w Grodzisku Mazowieckim i chyba czuje się tam naprawdę dobrze. 

Co tu dużo mówić. Moglibyśmy napisać, że jesteśmy z Igi dumni, ale po takim turnieju to już raczej z Pani Igi. Czapki z głów, wielka sprawa. 

Zwłaszcza pod koniec roku widać było, że piłkarskie życie z Łazienkowskiej 3 przeniosło się na Legionistów 3. Treningi, odprawy, sparingi, a nawet przedmeczowe zgrupowania. Baza tętni życiem i każdy chyba już się przyzwyczaił do podróży między dwoma adresami. Czas wyruszyć na pierwszy wyjazd...

1 września to data dla nas smutna, 23 października upamiętniliśmy zaś rocznicę narodzin naszej legendy. Liście na drzewach zaczęły żółknąć, więc sami wiecie, co to oznacza - Legia niebawem wróci na właściwą ścieżkę. 

Zaczęła grać Legia, zaczął grać i on. Bartek Kapustka sam przyznaje, że gra w piłkę znów sprawia mu ogromną radość. Nie da się ukryć, że naprawdę przyjemnie patrzyło się na jego boiskowe popisy. 

Żyjąc piłką 24 godziny na dobę, Legia nigdy nie zapomina o najważniejszym. 1 listopada, jak co roku, delegacja klubu złożyła wieńce na grobach tych, którzy Wojskowych wspierają z Nieba. 

Gdyby w encyklopedii zawrzeć hasło "zmiana warty", to to zdjęcie zostałoby do niego dołączone jako fotografia poglądowa. 

Ale najgłośniejszy debiut w roku zaliczył bezapelacyjnie ten dzieciak. Kacper złożył się do swojego pierwszego strzału w barwach Legii...

...i zdobył jedną z najważniejszych bramek roku. Chłopaku, ile Ty nam wszystkim dałeś radości! 

"Wiedziałem, że moja chwila w końcu przyjdzie i – szczerze mówiąc – miałem przeczucie, że stanie się to w bardzo ważnym momencie". No stało się, Rafa. Oj stało. 

Sukces zawsze ma wielu ojców, ale w tym przypadku łatwo jest wskazać jednego. Trener Czesław Michniewicz ma niesamowite podejście do młodych zawodników, co szybko zaczęło przynosić efekty. Przyznać się, kto z Was znał nazwisko "Skibicki" przed meczem z Lechem?

Oddajmy jednak cesarzowi co cesarskie. Tomas Pekhart był bezapelacyjnie najgroźniejszym żądłem Legii w 2020 roku. Końcówka rundy również należała do niego. Stan w Ekstraklasie na dziś? 13/13. 

Znak czasów, co? Puste trybuny klub postanowił wykorzystać w inny niż dotychczas sposób. Gwarantujemy jednak, że nawet najładniejszy baner nie jest tak piękny jak widok Waszych twarzy. 

Wielkimi krokami zbliżały się Święta. Akcją #SuperMistrzowie postanowiliśmy spełnić marzenia dzieci niepełnosprawnych. Czy mieliśmy dużo pracy? Mieliśmy. Czy zorganizowanie wszystkiego było proste? Nie było. Czy uśmiech dzieciaków był czymś absolutnie magicznym? Był. Serio, nie zamienilibyśmy tego czasu poświęconego im na nic innego. 

O proszę, a kto to wreszcie do nas przyszedł? No dobra, bez żartów Marko. Tęskniliśmy jak Quebo za Tokio. 

Pierwszy śnieg w historii LTC. Niby trywialna rzecz, ale jednak jakoś bajkowo to wszystko wyglądało. 

Jest sobota wieczór, oglądasz mecz ukochanego zespołu, zamawiasz pizzę, Legia wygrywa w Krakowie z Wisłą po golach w końcówce, a to wszystko robiłeś w towarzystwie swoich idoli z boiska. Właśnie dlatego warto było tworzyć SuperMistrzów! 

Jak już rozwikłaliście co w ogóle znajduje się na zdjęciu, to teraz fajnie można zauważyć różnice. Po lewej boisko, na jakim zimą dotychczas trenowała Legia Warszawa. Po prawej takie, które ma do dyspozycji w ośrodku. To są właśnie te detale. 

Kiedy prezes usłyszał o naszej akcji, bez wahania postanowił się w nią włączyć. Pomagali nam także ludzie spoza Legii - obecnym na zdjęciu chłopakom jedno z marzeń spełnił... Robert Lewandowski. 

Jakość między słupkami, wielka siła charakteru. Trudno ocenić jak ważną dla Legii postacią był w tym roku Artur Boruc. Nawet tacy ligowi wyjadacze jak Filip, cieszą się na pochwały od Króla! 

Granie kończy Akademia. Na tym zdjęciu zmieścił się zaledwie wycinek chłopaków, którzy codziennie trenują z "eLką" na piersi. Coś nam mówi, że za parę lat będziemy mieli z czego wybierać. 

Choinki ubranę. Tę w recepcji klubu wspólnie z dzieciakami dekorowała sama pani prezes Fundacji Legii Anna Mioduska. 

Ostatni mecz w roku, piłkarze wychodzą na boisko z wyjątkową eskortą - dzieciaki nie mogą trzymać ich za ręce, ale towarzyszą im na ekranach tabletów. Zdjęcie symbol, które pokazuje, że w tym roku Legii nie była w stanie złamać żadna przeszkoda. Daliśmy radę w pandemii i jako klub i jako cała społeczność. Społeczność, do której przynależność to duma, ale też olbrzymi zaszczyt. Dziękujemy Wam, że byliście z nami, Legioniści. I wiemy, że zawsze będziecie. 

Udostępnij

Powiązane newsy

Zobacz wszystkie