Legia logo
Piłka nożna3 min czytania

Historia: Kalendarium Legii (18 sierpnia) - Remis, który dawał nadzieję

Plus500 logo
PKO Bank Polski Ekstraklasa logo

Codziennie na Legia.com - w Kalendarium Legii - przypominać Wam będziemy istotne wydarzenia ze 104-letniej historii klubu z Łazienkowskiej przypadające na dany dzień. 18 sierpnia 2011 roku piłkarze Legii zremisowali przed własną publicznością ze Spartakiem Moskwa 2:2 w kwalifikacjach do Ligi Europy w sezonie 2011/2012. Piłkarze i kibice Legii byli po tym spotkaniu w nie najlepszych nastrojach. Uzyskanie korzystnego wyniku w meczu rewanżowym na Łużnikach wydawało się zadaniem karkołomnym. Historia jednak pokazała, że wynik osiągnięty w Warszawie wystarczył, by po rewanżowym spotkaniu w Moskwie cieszyć się z pierwszego w historii klubu awansu do grupy Ligi Europy UEFA.

Dwa razy Miroslav Radović dawał prowadzenie warszawianom w sierpniowym spotkaniu IV rundy kwalifikacji do Ligi Europy UEFA. Dwa razy stan meczu wyrównywał jednak Brazylijczyk Ari i legioniści ostatecznie zremisowali pierwsze spotkanie 2:2. Po ciekawym i emocjonującym meczu przy Łazienkowskiej, to Rosjanie byli teoretycznie bliżej awansu do fazy grupowej Ligi Europy UEFA.

„Dysproporcja między grą defensywną, a ofensywną Spartaka jest duża. Spróbujemy wykorzystać ich błędy w obronie i zagramy o bramki” – mówi na konferencji przed meczem trener Legii Maciej Skorża. Na potwierdzenie jego słów potrzeba było trzech minut w meczu z Rosjanami. Obrońcy i bramkarz gości zachowali się tak, jak by byli jeszcze na rozgrzewce, biernie patrząc jak Rybus kopie piłkę wzdłuż bramki. Miroslav Radović dostawił tylko nogę i było 1:0 dla gospodarzy.

„Rosjanie wyglądali na zszokowanych, a Legia grała świetne widowisko. Po stracie piłki cofała się na swoją połowę i dobrze, ale nie rozpaczliwie, się broniła. Spartak grał na stojąco i pierwszy celny strzał oddal w 20. minucie. Gole powinni strzelać legioniści, ale precyzji brakowało Manu, który z 18 metrów nie trafił do pustej bramki, nie sięgnął też piłki podanej przez Ljuboję. Warszawianie biegali ze wszystkich sił, zagrali z niesłychaną ambicją i długo powstrzymywali bezradnych Rosjan. Gdyby tylko w ataku mieli kogoś o umiejętnościach Ljuboji i Radovicia – prowadzenie mogło być wyższe. Serbowie grali świetnie, szczególnie 33-letni Ljuboja, który brał udział niemal w każdej akcji Legii. To on wypracował drugą bramkę – z dwoma rywalami i bramkarzem na plecach zagrał piętą i w 69. minucie Radović znowu wbił piłkę do pustej bramki. Legia prowadziła 2:1, bo szaleńcze tempo i bieganie w pierwszej połowie kosztowało warszawian mnóstwo sił. Skorża nie mylił się, co do potencjału ofensywnego rywali – zaraz po przerwie kapitalnego gola na 1:1 strzelił Brazylijczyk Ari. Kilkadziesiąt sekund po drugim trafieniu Radovicia Ari trafił po raz drugi. Pod koniec opadli z sił także rywale, którzy mają w swojej kadrze zawodników kosztujących miliony euro. W Legii takich nie ma, ale we czwartek zespół Skorży nadrabiał wszelkie bramki ambicją i zaangażowaniem oraz dyscypliną. Nie ustrzegł się błędów, ale nie przegrał z drużyną lepszą od siebie. Osiem minut przed końcem strzał Gola z paru metrów instynktownie obronił ukraiński bramkarz Dykań, piłkę spod nóg Kucharczyka wybił jeden z obrońców i teraz to Rosjanie są w lepszej sytuacji. Na pewno jednak nie spodziewali się, że osiągnięcie takiego wyniku w Warszawie będzie kosztowało ich tyle wysiłku” – relacjonowali dziennikarze portalu sport.pl.

Legia jechała do Moskwy, by strzelić jak najszybciej gola i liczyć na zero strat z tyłu. Na Łużnikach miała zagrać bez pauzujących za kartki Manu, Radovicia i Komorowskiego. O rewanżowym meczu w kolejnych odcinkach Kalendarium.

18 sierpnia 2011 r., Warszawa, IV runda el. Ligi Europu UEFA

 

Legia Warszawa – Spartak Moskwa 2:2 (1:0)

Bramki: Radović (3, 68) – Ari (52, 71)

 

Legia: Skaba – Jędrzejczyk, Żewłakow, Komorowski, Wawrzyniak – Borysiuk, Gol, Manu (90' Żyro), Radović, Rybus (63' Kucharczyk) – Ljuboja

Spartak: Dykań – Ari, Pareja, Rodriguez, Makiejew, De Zeeuw (79' Ananidze) – Carioca, K. Kombarow, Dziuba (57' Zotow), Emenike (63' Kozłow) – Welliton

Sedziował: M. Laslie Dean; Widzów: 23.450.

Udostępnij

Powiązane newsy

Zobacz wszystkie