
Codziennie na Legia.com - w Kalendarium Legii - przypominać Wam będziemy istotne wydarzenia ze 104-letniej historii klubu z Łazienkowskiej przypadające na dany dzień. 19 sierpnia 1956 roku Legia odniosła najwyższe w historii zwycięstwo w lidze. Wojskowi pokonali Wisłę Kraków 12:0 – napastnik Ernest Pol strzelił aż pięć bramek, a Lucjan Brychczy trzy.
19 sierpnia 1956 roku piłkarze CWKS-u dokonali wyczynu niezwykłego. W obecności 20 tysięcy widzów rozgromili Wisłę Kraków 12:0. Drużyna „Białej Gwiazdy” to nie byli piłkarscy kelnerzy, ale to, co zaprezentowali w meczu z CWKS-em było szokujące. Po 30 minutach gry, po strzałach Edmunda Kowala i dwukrotnie Ernesta Pola, Wojskowi prowadzili 3:0. Zawodnicy z Krakowa sprawiali wrażenie wystraszonych nowicjuszy, natomiast gospodarzom wychodziło wszystko.
Samego siebie przeszedł w tym meczu Pol, zdobywając pięć bramek. Spory udział w festiwalu strzeleckim miał także wspaniały Lucjan Brychczy, który dołożył trzy gole. Do kapitulacji bramkarza Wisły zmusili dodatkowo wspomniany Kowal (dwukrotnie), a także Henryk Kempny oraz po strzale samobójczym piłkarz Wisły Monica. Po rekordowej wygranej szalejący ze szczęścia kibice wbiegli na boisko i na rękach znieśli piłkarzy do szatni. To był przełom, zapomniano o kryzysie i po tym spotkaniu drużyna kroczyła od zwycięstwa do zwycięstwa, ponownie zdobywając tytuł najlepszej w Polsce.
„Rekordowy rewanż CWKS za wiosenną porażkę z Wisłą” – pisał „Przegląd Sportowy” z 20 sierpnia 1956 roku. I dalej: „Z tuzina bramek strzelonych Wiśle pięć zdobył Pohl. Doskonała gra napadu i pomocy CWKS. Krakowscy kandydaci do reprezentacji nie zdali egzaminu. (...) Przeróżnego rodzaju rekordy padły w tym meczu. Należał do nich przede wszystkim sam rezultat spotkania. Wynik 12:0 nie padł jeszcze na żadnym powojennym meczu ligowym. Prócz tego Pohl pięcioma zdobytymi bramkami ustanowił rekord goli strzelonych na jednym meczu przez jednego zawodnika. Ofiarą wspaniale usposobionego CWKS padła krakowska Wisła, która potrafiła wygrać z wojskowymi wiosną 2:0. Przy porównaniu tych dwu wyników szumi nam w głowie. Jak bowiem mógł przegrać CWKS w Krakowie, skoro na własnym boisku robił z Wisłą dosłownie co chciał i to od samego początku spotkania. (...) Twórcami wysokiego zwycięstwa CWKS byli głównie Pohl, Brychczy i Kowal w napadzie oraz para pomocników, a szczególnie znajdujący się w doskonałej formie Strzykalski. Marceli był na tym meczu wszędzie, grał ambitnie, pchał na zmianę z Zientarą atak do przodu i strzelał. Zdobył on moc oklasków za udane wkraczanie w akcje, podobnie zresztą jak Pohl i Brychczy. Para ta grała przed przerwą na prawej stornie, po przerwie Pohl przeszedł na lewe skrzydło. I tu i tam Pohl grał bez zarzutu będąc wspólnie z Brychczym motorem ataku. Obecna forma Pohla i Brychczego uzasadnia w pełni ich kandydatury do reprezentacji”.
„Leczenie szokiem. Znacie leczenie pewnych chorób, głównie nerwowych, wstrząsami? Zastosowała je do swoich chorych fanatyków Wisła. Bo przecież usłyszeć o przegranej 0:12 to dla kibica szok prawdziwy. Myślano, że to speaker przejęzyczył się, podając w wieczornym 'koncercie sportowym' taką wiadomość. Telefonom więc do redakcji nie było końca. A tu właśnie najbardziej przejął się tym nasz telefon redakcyjny 226-21 i.., zaniemówił. Słyszeliśmy głosy zniecierpliwionych kibiców, a oni nas ani rusz. Przy okazji przepraszamy więc zwracających się po informacje za nasze milczenie i polecamy aparat konserwatorom z Poczty” – pisali z kolei żurnaliści „Dziennika Polskiego”.
19 sierpnia 1956 r., Warszawa, 14. kolejka I ligi
Legia Warszawa – Wisła Kraków 12:0 (5:0)
Bramki: Pol (28, 30, 32, 53, 59), Brychczy (44, 48, 77), Kowal (7, 52), Kempny (79, k.), Monica (72, sam.)
Legia: Szymkowiak – Mahseli, Słaboszowski, Woźniak, Strzykalski – Zientara, Pol, Brychczy, Kempny – Kowal, Ciupa
Wisła: Kalisz – Monica, Snopkowski, Kawula, Michel – Jędrys, Machowski, Kościelny, Gamaj – Adamczyk, Morek
Sędziował: Kowal (Stalinogród), Widzów: 20.000
***
Z kolei 19 sierpnia 1917 roku Legia rozegrała pierwsze w historii spotkanie na wyjeździe. W Krakowie zwyciężyła Cracovię 2:1 i zdobyła nieoficjalny tytuł mistrza Polski.