Legia logo
Piłka nożna3 min czytania

Historia: Kalendarium Legii (20 października): Wojskowi zdobyli Bukareszt

Plus500 logo
PKO Bank Polski Ekstraklasa logo

Codziennie na Legia.com - w Kalendarium Legii - przypominać Wam będziemy istotne wydarzenia ze 104-letniej historii klubu z Łazienkowskiej przypadające na dany dzień. 20 października 2011 roku legioniści – po golu Miroslava Radovicia – zwyciężyli w meczu wyjazdowym Rapid Bukareszt 1:0. Mecz odbył się w ramach 3. kolejki fazy grupowej Ligi Europy, w której podczas tamtej edycji piłkarze z Warszawy pokazali się z bardzo dobrej strony.

Rumuńskich piłkarzy pogrążył Miroslav Radović, który w 73. minucie uderzeniem głową strzelił jedynego gola. Tym samym legioniści pokonali w Bukareszcie rywali 1:0 wykonując założony plan w stu procentach. „Legioniści przyjechali do Bukaresztu nie przegrać, zdobyć przynajmniej punkt pozwalający zachować przewagę nad Rapidem. Zagrali z zębem, ofiarnie, ambitnie i nad ranem w piątek wylądowali w Warszawie z trzema punktami. Co najważniejsze, zdobyli je zasłużenie, będąc piłkarsko lepsi od swojego przeciwnika. W każdym elemencie. Złotą bramkę, już swoją 10 w tym sezonie, zdobył Miroslav Radović po dośrodkowaniu Macieja Rybusa. Na pięknym Stadionie Narodowym nadal żadnej rumuńskiej drużynie nie udało się wygrać spotkania. Dobre występy Rapidu przeciwko Śląskowi Wrocław sprawiły, że to w Rumunach upatrywano faworyta. Legia szybko pokazała, że przeciwnik nie jest taki straszny, jak go malowano. To gospodarze mieli posiadać inicjatywę, a goście się bronić” – pisali dziennikarze portalu przegladsportowy.pl.

Od początku meczu było jednak dokładnie odwrotnie. To legioniści wymieniali celne podania, a drużyna Razvana Lucescu cofnięta na własną połowę nie mogła znaleźć sposobu na zagrożenie bramki strzeżonej przez Dusana Kuciaka. Legia grała mądrze, a każdy zawodnik wiedział, jaką rolę pełnił na boisku. „Ivica Vrdoljak nie tracił piłek, a rozgrywał. Jakub Wawrzyniak nie spóźniał się na boisku, tak jak na autokar wiozący drużynę na mecz. Wyszedł z hotelu Hilton (tak jak Rapid należącego do byłego wiceministra rządu rumuńskiego Gheorghe Coposa), kiedy cała drużyna już odjeżdżała. Jedyne o co można było się przyczepić do stołecznej drużyny, to za wolno wyprowadzane kontrataki. Dwie, trzy takie akcje można było rozegrać o wiele lepiej. Maciej Skorża zdecydował się na wariant z trójką defensywnych pomocników. W teorii, bo w praktyce Janusz Gol wspomagał trójkę ofensywnych graczy. To właśnie po jego zagraniu już na początku Legia powinna objąć prowadzenie. Kapitalnie prostopadle zagrał do Miroslava Radovicia, najlepszy strzelec drużyny przegrał jednak pojedynek z Danutem Comanem. Mógł się zrehabilitować, bo miał jeszcze jedną dobrą okazję do strzelenia gola, ale trafił w bramkarza Rapidu. Gdyby nie ta nieskuteczność, Legia by prowadziła, bo była zespołem dużo lepszym. Przerwa i zapewne bura ze strony Lucescu obudziła śpiący Rapid. Gospodarze stali się agresywniejsi, podeszli wyżej pod legionistów i skala trudności nagle okazała się dużo wyższa, a mecz dużo atrakcyjniejszy. Niby Rumuni przycisnęli, ale większych problemów Kuciakowi nie sprawiali. Słowak po raz kolejny bronił bardzo dobrze, zachował w trzecim meczu z rzędu czyste konto, a jego drużyna groźnie kontrowała” – relacjonował dalej PS.

20 października 2011 r., Bukareszt, Faza grupowa Ligi Europy

 

Rapid Bukareszt - Legia Warszawa 0:1 (0:0)

Bramka: Radović (73)

 

Rapid: Coman - Duarte, Antonio, Burca, Bozovic - Roman (27' Teixeira), Alexa, Grigore (81' Sburlea), Herea (88' Cassio), Deac - Pancu

Legia: Kuciak - Jędrzejczyk, Żewłakow, Komorowski, Wawrzyniak (81' Rzeźniczak) - Rybus (90' Żyro), Vrdoljak, Borysiuk, Gol (63' Manu), Radovic - Ljuboja

Sędziował: F. Teixeira Vitienes (Hiszpania), Widzów: 15000

***

 

20 października 1957 roku w Chorzowie odbył się rewanżowy mecz w el. mistrzostw świata w Szwecji '58 pomiędzy drużynami Polski i ZSRR. Spotkanie to było nie tylko sportowym, ale także politycznym wydarzeniem, które wpisało się dość mocno w zbiorową świadomość Polaków. 100 tysięcy widzów było świadkami triumfu Polski 2:1 i doskonałej gry duetu Gerard Cieślik (strzelec dwóch goli) – Lucjan Brychczy.

Udostępnij

Powiązane newsy

Zobacz wszystkie