
Wakacje sprzyjają odwiedzinom dawno niewidzianych gości. W ostatnich dniach gościem kustosza Muzeum Legii Wiktora Bołby, był były piłkarz Wojskowych Jan Samek. Mieszkający na co dzień w USA legionista odwiedził swój dawny klub po 19 latach od ostatniej wizyty w Polsce.
Jan Samek ze studenckiego zespołu AZS-AWF Warszawa od razu trafił do mistrzowskiej drużyny Legii Warszawa. W niej zostawił po sobie ślad, zdobywając w sezonie 1969/1970 tytuł mistrza Polski, a w roku 1973 zostając zdobywcą krajowego pucharu.
- Po przyjściu na Łazienkowską z akademickiej drużyny w Legii dopiero poczułem, co znaczy prawdziwy futbol. Drużyna Legii lat 1968-1970 rozdawała karty w polskiej lidze. Zresztą był to zespół, który najpierw w 1970 roku awansował do półfinału Pucharu Europy, dzisiejszego odpowiednika Ligi Mistrzów UEFA, by potem, w 1971 roku, dotrzeć do ćwierćfinału tych rozgrywek. Chociaż nie pograłem w Legii wiele, to uważam, że moja przygoda z tym klubem nie była nudna. Trafiłem w Legii na świetnych trenerów - Wacława Kuchara, Jaroslava Vejvodę, Andrzeja Zientarę czy Andrzeja Strejlaua. Także na znakomitych piłkarzy, od których wiele się było można nauczyć. Przede wszystkim takich tuzów jak: Lucjan Brychczy, Kazimierz Deyna, Janusz Żmijewski, Bernard Blaut czy Lesław Ćmikiewicz. W tej skupiającej wielu reprezentantów drużynie zostałem zaakceptowany przez kolegów, niemniej nie poradziłem sobie na tyle, by wskoczyć na dłuższy czas do pierwszej jedenastki - wspominał Jan Samek.
- Po latach nie mogę na nic narzekać, bo samo to, że byłem w Legii pośród tych wielkich znakomitości powoduje, że do dziś mam satysfakcję, że taki trener jak Jaroslav Vejvoda zwrócił na mnie uwagę. Dziś jestem pod ogromnym wrażeniem obiektów Legii. Widziałem szatnie, gabinety odnowy i loże. To jest światowy standard. Rozczuliła mnie ściana mistrzów, na której dostrzegłem swoją podobiznę. To bardzo miłe, że chociaż od 1976 roku mieszkam w Ameryce, pamięć o człowieku trwa - dodał nie kryjąc łez wzruszenia.