
2015/16 był sezonem wyjątkowym. Legia obchodziła stulecie istnienia i nie było innej możliwości niż mistrzostwo Polski, aby obchody spiąć odpowiednią klamrą. Ale pojawił się problem. Na imię mu było Piast Gliwice.
Zaczęło się znakomicie. Trzy efektowne wygrane na starcie sezonu 2015/16, komplet punktów, 11:1 w bramkach. I coś się zacięło. Po 11 kolejkach ligowych sensacyjnie liderujący Piast miał 10 punktów przewagi nad Legią! Przy Łazienkowskiej wdrożono plan ratunkowy, czyli zatrudnienie Stanisława Czerczesowa. Legioniści mozolnie odrabiali straty. Rywala dopadli już w lutym, wygrywając u siebie z Ruchem (2:0). Jednak sezon zasadniczy kończyli tylko z przewagą dwóch punktów, a wtedy je jeszcze dzielono. Wiadome było, że o tym, kto zostanie mistrzem Polski, będzie decydowało bezpośrednie starcie.
Doszło do niego 8 maja 2016 roku. Faworyci szli łeb w łeb, mając po 37 punktów. Do końca sezonu pozostawały trzy kolejki. Oba zespoły musiały zmierzyć się z presją oczekiwań kibiców, ale pod tym względem zdecydowanie lepiej poradzili sobie legioniści. Z początku niemrawi, ale odetchnęli po golu strzelonym przez Igora Lewczuka, po centrze Guilherme z rzutu rożnego. Mieli to, co chcieli, czyli prowadzenie. Ale Piast się nie poddawał. Atakował groźnie i tylko dzięki dobrym interwencjom Arkadiusza Malarza, nie zdołał wyrównać.
Kluczowa akcja miała miejsce tuż przed końcem pierwszej połowy. Ten, który tak dobrze kopał piłkę z narożnika boiska, Guilherme, tym razem idealnie przymierzył prawie z linii pola karnego. Precyzyjnie, tuż obok interweniującego Jakuba Szmatuły. Na trybunach szał, ale połączony z głębokim oddechem ulgi. Już nic nie mogło zabrać Legii mistrzostwa Polski. Wygrana dawała komfort, że w dwóch ostatnich spotkaniach wystarczyło zdobyć trzy punkty.
Legioniści nie zamierzali poprzestać na dwóch golach. Wbili kolejne dwa. Najpierw Kasper Hamalainen wykorzystał świetne i inteligentne podanie Michała Kucharczyka, a następnie Nemanja Nikolić rzut karny po faulu na Guilherme. Legia rozbiła Piasta czterema bramkami i postawiła pieczęć na kolejnym mistrzostwie Polski. Odzyskanym, po niepowodzeniu w rywalizacji z Lechem Poznań rok wcześniej. W ostatnich dwóch kolejkach przegrała w Gdańsku (0:2), ale na zakończenie sezonu robiła u siebie Pogoń (3:0). Nikolić został najlepszym strzelcem (28 goli), a Malarz najlepszym bramkarzem. - Dotrzymaliśmy słowa! - mówił po ostatnim meczu w sezonie.