Mateusz Szczepaniak: Czuję dużą złość i niedosyt
Autor: Janusz Partyka, Canal+, fot. Janusz Partyka

Autor: Janusz Partyka, Canal+, fot. Janusz Partyka
Autor: Janusz Partyka, Canal+, fot. Janusz Partyka
- Czuję niedosyt, bo miałem sytuację, żeby strzelić gola na 2:1. Niestety, później rywale przeprowadzili akcję i zdobyli zwycięską bramkę. Pracuję dalej i się nie zatrzymuję - powiedział na antenie Canal+ po zakończeniu spotkania z Lechem pomocnik Legii, Mateusz Szczepaniak.
– Na pewno czuję złość, bo końcówka meczu należała do nas. Przegrywaliśmy 0:1, ale próbowaliśmy odwrócić losy spotkania. Doprowadziliśmy do wyrównania, później mieliśmy wiele sytuacji, żeby strzelić na 2:1. Niestety się nie udało. Czuję dużą złość, bo uważam, że powinniśmy ten mecz wygrać.
To było dla ciebie specyficzne spotkanie, ponieważ musiałeś wejść na boisko jeszcze w pierwszej połowie, zastępując Rafała Adamskiego. Co usłyszałeś od trenera Marka Papszuna tuż przed wejściem na murawę?
– Przed wejściem na murawę usłyszałem od trenera Marka Papszuna żeby realizować założenia, które ustaliliśmy przed meczem. Byłem dobrze przygotowany do tego spotkania. Jako drużyna wiedzieliśmy co mamy robić. To, co przekazał mi trener, było już tylko formalnością. Do gry wszedłem bez żadnych nerwów.
– W tym meczu skupialiśmy się na sobie, na założeniach, które chcieliśmy realizować. Myślę, że wykonywaliśmy je na bardzo dobrym poziomie, ale niestety nie udało się wygrać. Będziemy dalej pracować, żeby w dalszej części sezonu dogonić Lecha. Czuję niedosyt, bo miałem sytuację, żeby strzelić gola na 2:1. Niestety, później rywale przeprowadzili akcję i zdobyli zwycięską bramkę. Pracuję dalej i się nie zatrzymuję.