
Na pierwszym z poniedziałkowych treningów królowały różnego formatu mniejsze gierki i większe gry.
Nad Belek wyszło słońce. Termometry wskazują 16 stopni, ale lekki wiatr osłabia wyczuwalną temperaturę. Piąty dzień treningów (wczoraj mieliśmy regenerację) ponownie zakłada dwie sesje, zaczęliśmy od części techniczno-taktycznej.
Po rozgrzewce drużyna została podzielona na dwie części - połowa zawodników uczestniczyła w gierce z wykorzystaniem małych i dużych bramek - tu chodziło o wykonanie konkretnej liczby podań na małej przestrzeni, przeniesienie ciężaru gry i finalizację. Decydowała szybkość - ta fizyczna - i szybkość podejmowanie decyzji. Druga ekipa miała grę na utrzymanie między tyczkami i rywalami.
Następnie doskonaliliśmy wyprowadzanie piłki, harmonijne przemieszczanie się formacji i kierunek rozgrywania akcji - to było zadanie trenera Runjaicia. Dużo uwagi poświęciliśmy również rozpoczęciu gry z autu - w tym elemencie, jak i przy stałych fragmentach pracuje asystent Przemysław Małecki.
- Jasne, że czuję się trochę zmęczony, ale tego potrzebujemy w tym momencie. Musimy być gotowi na start rozgrywek. W tym roku pogoda w Turcji jest trochę lepsza niż w ubiegłym - mam nadzieję, że będziemy trenować w takim słońcu jak dziś. Wiem, że kibice oczekują ode mnie, bym częściej zaczął trafiać do siatki. Też tego chcę i mam przekonanie, że w pewnym momencie wszystko zacznie działać - opowiadał Marc Gual, po którym widać było solidnie przepracowaną sesję.
Na pewno jesteście ciekawi, jak obciążenia znosi nasz zespół. Zapytaliśmy o to szefa działu fizyczno-motorycznego Bartosza Bibrowicza: - Obciążenia są przygotowane pod realizację założeń w meczach. Porównując pierwszy tydzień po powrocie z drugim, ten jest dużo cięższy, jest więcej zajęć na boisku. Maksymalizujemy prewencję, żeby urazów - większych lub mniejszych - było jak najmniej. Po pierwszym meczu zawodnicy zgłaszali typowe objawy pomeczowe, ale wczoraj mieliśmy dzień regeneracyjny i od dziś kontynuujemy ciężką pracę.
Jak wiecie, na obozie nie ma już z nami Jurgena Celhaki, który od wczoraj jest w Polsce i rozpoczyna rehabilitację po kontuzji stawu skokowego. - Uraz Jurgena był bardzo pechowy. W pierwszych czterech dniach podczas obozu zabezpieczyliśmy go i otoczyliśmy opieką. Po rozmowach w sztabie postanowiliśmy, żeby wrócił do Warszawy i przeszedł dodatkową diagnostykę. Chcemy zmaksymalizować szanse, żeby jak najszybciej wrócił do drużyny. Jurgenem zajmą się nasi współpracownicy, eksperci, którzy określą czas leczenia - mówił Bibrowicz.
Ponownie wyjdziemy na boisko o 17:00. Do zobaczenia!