
Niepołomice ostrzą sobie zęby na pucharowe starcie z Legią Warszawa. Władze Puszczy spodziewają się rekordu frekwencji i widowiska, które przez lata będzie wspominane w tym uroczym, liczącym blisko 13 tysięcy mieszkańców, mieście. Sprawdziliśmy, co słychać w Puszczy.
W środowy wieczór legioniści zmierzą się z klubem o długoletnich tradycjach. Futbol zawitał do Niepołomic na początku XX wieku. Już w 1923 roku w mieście funkcjonowały dwa kluby piłkarskie. Pierwszym z nich była “Niepołomianka”, której jednym z założycieli był ówczesny burmistrz miasta Andrzej Wimer. Niemal równocześnie społeczność żydowska stworzyła swój klub, któremu nadano nazwę “Puszcza”. Drużyny rywalizowały ze sobą, choć w miarę upływu czasu granice między nimi zacierały się. W połowie lat 20. XX wieku na boisko wybiegała już wspólna reprezentacja niepołomickich klubów, a w 1926 roku “Puszcza” przestała istnieć jako samodzielny podmiot. W ten sposób powstał Amatorski Klub Sportowy Niepołomice. Kolejne lata przynosiły kolejne zmiany. Futbol pod Krakowem wciąż się rozwijał, a niepołomicki klub ewoluował. W 1930 roku A.K.S nawiązał współpracę z klubem strzeleckim i stał się znany jako Klub Sportowy “Strzelec” Niepołomice. Po zakończonym koszmarze II wojny światowej w Niepołomicach odrodził się zespół, który nawiązywał do starej nazwy - Klub Sportowy “Puszcza”. W czasach PRL-u klub stał się “ludowy”, a dopiero kilkanaście lat temu Puszcza przeszła pod patronat miasta.
Wystarczy formalności - to nie one są w futbolu najważniejsze. Mimo długoletnich tradycji piłka nożna w Niepołomicach nie przyniosła wielu sukcesów. Historyczny awans na zaplecze najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce piłkarze z Niepołomic wywalczyli w sezonie 2012/13, czym uczcili obchody dziewięćdziesięciolecia klubu. Naszym rywalom nie udało się tam zadomowić. Spadek nadszedł szybko, a na ponowny awans czekano w Niepołomicach do 2017 roku. Sezon 2017/18 “Żubry” zakończyły rozgrywki pierwszej ligi na dwunastym miejscu, sezon później uplasowały się na dziewiątej pozycji. Po dziesięciu meczach bieżącego sezonu również zajmują dziewiąte miejsce.
Czy jest to wynik satysfakcjonujący? Nasi środowi rywale na pewno nie mogą być zadowoleni z tego, jak prezentują się przed własną publicznością. W Niepołomicach Puszcza uciułała do tej pory tylko jeden punkt, co jest najgorszym wynikiem w stawce. Największym problemem graczy z województwa małopolskiego jest ofensywa. W dziesięciu meczach ligowych “Żubry” trafiły do siatki rywali tylko osiem razy - jedynie Chrobry Głogów i Odra Opole, a więc ekipy z dwóch ostatnich miejsc, są pod tym względem gorsze. W tym sezonie Puszcza strzeliła tylko jednego gola na własnym stadionie. Dobrze spisująca się obrona Legii Warszawa nie może pozwolić sobie na wpadkę.
Od 2015 roku trenerem Puszczy jest Tomasz Tułacz. W 1992 roku był częścią drużyny, która zdobyła w Barcelonie srebrny medal Igrzysk Olimpijskich. Tułacz buduje swój zespół, łącząc młodość z doświadczeniem i stawia przede wszystkim na Polaków. W kadrze Puszczy znajduje się obecnie tylko trzech obcokrajowców, a w wyjściowym składzie na ostatni mecz z Olimpią Grudziądz znalazło się dziewięciu gracz z kraju nad Wisłą. Legioniści będą musieli uważać w środę na Jakuba Bąka, który w tym sezonie strzelił trzy gole i zanotował jedną asystę. Niebezpieczeństwo może stworzyć także Jose Embalo, który również trzykrotnie wpisał się na listę strzelców.
“Żubry” z rozrzewnieniem wspominają rozgrywki o Puchar Polski z minionego sezonu. W 1/8 finału piłkarze z Niepołomic odprawili z kwitkiem Wisłę Płock (3:1). W ćwierćfinale na drodze naszych środowych rywali stanęła Miedź Legnica. Marzenia o awansie do półfinału były żywe i wcale nie przesadzone, bowiem legniczanie wygrali tylko jedną bramką. Do tej fazy rozgrywek Puszcza Niepołomice dotarła też w sezonie 2016/17. Wtedy to drogę do półfinału przerwali niepołomiczanom piłkarze Pogoni Szczecin. Puszcza dobrze wie, jak grać w Pucharze Polski, a gorsza dyspozycja ligowa nie powinna zamydlić nam oczu.
Rezerwy Legii Warszawa wyeliminowały wczoraj z rozgrywek Wigry Suwałki. Zdecydowanym faworytem starcia byli zawodnicy z Podlasia. Legioniści pokazali, że papier nie ma nic wspólnego z wydarzeniami na murawie. Czekamy zatem na potwierdzenie klasy przez pierwszą drużynę, zwycięstwo i spokojny awans.