Legia logo
Piłka nożna4 min czytania

Superpuchar: Koźmiński i Olkowicz o meczu z Cracovią

Plus500 logo
PKO Bank Polski Ekstraklasa logo

Trudną sytuację zespołu skomentowało dwóch doświadczonych dziennikarzy – Piotr Koźmiński i Łukasz Olkowicz.

Dziś wieczorem Legia stanie przed szansą na zdobycie piątego Superpucharu w historii. O to, czy po sześciu przegranych finałach Wojskowym wreszcie uda się zdobyć trofeum, zapytaliśmy Piotra Koźmińskiego i Łukasza Olkowicza.

 

Piotr Koźmiński, Super Express: 
- Nawet ewentualna wygrana z Cracovią nie zmaże porażki z Karabachem, więc ta wygrana – poza kolejnym trofeum – absolutnie niczego nie zrównoważy. Wydaje mi się nawet, że mecz o Superpuchar jest Legii trochę nie na rękę. Trener Michniewicz ma inne obowiązki, atmosfera jest nie najlepsza, jednak skoro już trzeba grać, to być może zwycięstwo i puchar byłyby jakimś małym otarciem łez. 

 

- Gdyby Legia dysponowała pełnym składem pewnie nie byłoby żadnych wątpliwości co do faworyta. Jednak nawet jeśli weźmiemy pod uwagę absencje kadrowe, moim zdaniem ta rola nadal przypada Wojskowym. Mecz jest w Warszawie, poza tym piłkarze po prostu muszą pokazać kibicom jakiś promyk nadziei. W fanach jest żądanie pokazania tego, że to jest Legia przez wielkie, a nie przez małe „L”. To ostatni dzwonek dla piłkarzy żeby się zmobilizować. Muszą pokazać w jakim klubie grają – noblesse oblige. 

 

- Uważałem okienko Legii za bardzo ciekawe, bo te transfery naprawdę miały sens. Myślałem o nich później i dochodzę do wniosku, że nie wszystko złoto co się świeci. Trzeba zobaczyć, czy za nazwiskiem idzie niezbędne minimum przygotowania i formy. Okazało się niestety, że dla wielu z piłkarzy było jeszcze za wcześnie – ani Kapustka, ani Valencia, nie dali Legii tyle ile powinni dać, bo nie bardzo mieli z czego. Ruchy więc dalej uważam za sensowne, ale niedobry był timing jeżeli chodzi o wprowadzanie graczy do zespołu. Być może oprócz sprowadzonej do Warszawy grupy zabrakło dwóch zawodników, którzy może nie są aż tak znani, ale za to gotowi do gry na już. Rozumiem jednak realia finansowe – łatwo gdybać, gdy nie mówi się o swoich pieniądzach. 

 

- Można dyskutować czy trener Vuković pożegnał się ze stanowiskiem za wcześnie bądź za późno, ale to już się stało, nikt tego nie zmieni. Uważam, że sprowadzenie trenera Michniewicza miało sens – to doświadczony szkoleniowiec, który bardzo się rozwinął pod każdym względem, przede wszystkim jest świetnym taktykiem. Wierzyłem w to, że Legia wczołga się do fazy grupowej, ale zagrała bardzo kiepsko. Mówi się o złym przygotowaniu fizycznym, ale nie wiem czy tam leży główny problem – nie mam dokładnych wyników badań, nie znam się na tej dziedzinie. Jeżeli to kwestia fizyczności, pewnie stanowi to jakąś odpowiedź na złą formę drużyny. Być może jednak chodzi o moment przeprowadzenia transferów – Czesław Michniewicz mówił przecież, że Bartosz Kapustka to najzdolniejszy piłkarz z pokolenia U21, które prowadził, więc coś w tym chłopaku jest. Dajmy czas trenerowi, bo jego wpływ na zespół zobaczymy dopiero na wiosnę. Sezon potoczył się w złym kierunku, ale mam nadzieję, że fala złych emocji minie i zacznie się odbudowa. Każde zwycięstwo jest do niej cegiełką.

 

Łukasz Olkowicz, Przegląd Sportowy: 

- Żałuję, że trener Michniewicz nie miał szansy popracowania teraz wspólnie z zespołem, bo sądzę, że tego drużyna potrzebuje teraz najbardziej. Początki nie były najlepsze, ale z drugiej strony szkoleniowiec naprawdę nie miał dużo czasu, by móc odpowiednio wpłynąć na zawodników. Myślę jednak, że zalążki myśli Czesława Michniewicza zobaczymy – spodziewam się lepszej organizacji gry w defensywie. 

 

- Legia ostatnio nie potrafiła zdominować rywala – po dobrej jesieni, na wiosnę widzieliśmy już tylko śladowe ilości takiej gry. Wojskowi nie przygotowali się do gry w pucharach, bo ich występy w eliminacjach wyglądały tak jak przez ostatnie miesiące poprzedniego sezonu. Legia powinna wrócić do początków – stylu gry opartego na dominacji, bo przecież każdy, kto przyjeżdża na Łazienkowską, myśli o obronie i prowadzenie piłki powinno być domeną warszawiaków. 

 

- Czesław Michniewicz jako nieliczny z polskich trenerów pokazał w kadrze U21, że w krótkim czasie potrafi odcisnąć piętno na zespole. Chodziło tam głównie o organizację obrony i byłem zdziwiony, że nie zobaczyliśmy tego już z Karabachem, ale widocznie czasu było po prostu za mało. Trzeba jednak zalepić przeciekającą tamę – co do tego nie ma żadnych wątpliwości – i szkoleniowiec początki swojej pracy skupi właśnie na tym. Budowanie zespołu porównuję do malowania obrazu – łatwo go zniszczyć, więc łatwo będzie przestać grać dotychczasowym systemem. Kłopot w tym, że malowanie trwa zdecydowanie dłużej, więc na nowy styl Legii będziemy musieli trochę poczekać. Obecnie nie wiem czego spodziewać się po zespole, więc trudno mi nawet jednoznacznie wskazać faworyta tego spotkania. Przed piłkarzami mnóstwo pracy, by znów swoją jakością nie pozostawiali kibicom takich dylematów.

Udostępnij

Powiązane newsy

Zobacz wszystkie