
We wtorek o godz. 17:00 w Legia Training Center legioniści odbyli pierwszy trening w tym tygodniu. Po niedzielnym rozbieganiu po meczu z Pogonią Szczecin poniedziałek był dla legionistów dniem wolnym i czasem na regenerację we własnym zakresie.
We wtorkowe popołudnie piłkarze Legii odbyli pierwszą w tym tygodniu sesję treningową. Na początku zajęć na boisku nr 2 w LTC tradycyjnie ćwiczyli pod okiem trenera Łukasza Bortnika. Były zajęcia z piłką, ale nie zabrakło także tyczek, płotków i innych treningowych gadżetów. Tradycyjnie oddzielnie siódme poty wylewali bramkarze. Po kwadrancie zaczęły się intensywne zajęcia z futbolówką. Drużyna została podzielona na dwie grupy. Gra przypominała „dziadka”, ale różniła się tym, że jedni na małej przestrzeni bronili, a drudzy atakowali tak, aby trafić piłką do małej bramki. „Jeden, dwa, trzy, cztery...” - wyliczał gole trener Bortnik, a trzeba przyznać, że piłka często trzepotała w siatce.
Po pół godzinie trener Czesław Michniewicz podzielił grupę na dwa ośmioosobowe zespoły. Tym razem grano cztery razy trzy minuty na cztery małe bramki. Po wymianie piłki i minimum trzech kontaktach z futbolówką, można było już strzelać w bramkę. Jeśli piłka wyszła na aut, akcję trzeba było budować od nowa. Walki i zaangażowania piłkarzom odmówić nie było można, w polu zagrał tym razem nawet Artur Boruc.
Trening zakończyła gra na połowie boiska - trzy razy siedem minut. W pierwszej części panowała dowolność podań, w drugiej grano na dwa kontakty, w trzeciej zaś już tylko na jeden. I tu efektownych goli nie brakowało, a ozdobą było trafienie głową Jose Kante z 18 metrów w samo okienko bramki. Indywidualne treningi z piłką rozpoczęli już Bartosz Kapustka, Kacper Kostorz, Mateusz Wieteska i Inaki Astiz. Niektórzy zawodnicy odbyli trening tylko w siłowni. W środę zajęcia rozpoczną się przed południem - jednostka zaplanowana jest na godz. 11:00.