
Po meczu z Zagłębiem Lubin Artur Boruc zabrał głos na antenie Canal+. Golkiper odpowiedział na pytania dziennikarzy dotyczące nie tylko niedzielnego spotkania, ale także całej sytuacji w zespole Legii.
- Może nie tyle nabraliśmy pewności siebie, ile po prostu potrafiliśmy brać na siebie odpowiedzialność. Mieliśmy dobre momenty i mam nadzieję, że takich będzie coraz więcej. Zagłębie nie stworzyło za dużo sytuacji, bo też nie pozwoliliśmy mu na zbyt wiele. Oczywiście możemy grać w obronie lepiej, natomiast uważam, że mimo wszystko nie daliśmy gościom zbyt wielu okazji na zagrożenie naszej bramce – mówił na łamach magazynu Canal+ Artur Boruc.
- Nie mam pojęcia gdzie leży przyczyna naszej gorszej formy. Na treningu wygląda to całkiem nieźle, w meczach zaś zupełnie inaczej. Nie wiem czy to presja, czy brak umiejętności –raczej nie, bo jednak jakość w tym zespole jest. Dyrektor Kucharski miał rację w wywiadzie – na pewno nie gramy na miarę swoich umiejętności.
- Psychologia sportu jest na tyle złożona, że ciężko odpowiedzieć na pytanie kto powinien pociągnąć zespół. Na boisku musimy to zrobić wszyscy – wygrywamy i przegrywamy jako zespół. W każdym aspekcie naszej gry jest dużo do poprawy, ale myślę, że ta drużyna zasługuje na lepsze wyniki. Mniej niż 9 punktów w najbliższych trzech meczach będzie niedosytem. Mam nadzieję, że wreszcie zaczniemy grać dobrze i damy od siebie coś kibicom - staram się zresztą przyłożyć do tego rękę. Cieszę się, że teraz będziemy grać często, bo dla zawodnika taki rytm meczowy to bardzo dobra sytuacja.
- Wiedziałem, że Starzyński zmienia od czasu do czasu róg, w który uderza, ale robi to na tyle skutecznie, że udało mu się mnie zmylić – mogę mu tylko pogratulować. Nie wiem jak moje statystyki bramkarskie będą wyglądały w końcowym rozrachunku, liczę przede wszystkim na trzy punkty w każdym meczu. Kwestią drugorzędną jest zachowanie przeze mnie czystego konta. Oczywiście milej schodzić z boiska bez wpuszczonego gola, ale najważniejszy jest dorobek całej drużyny.
- Cytat, który wrzuciłem na Instagram to taka „chwila natchnienia”. Pomyślałem o tym i coś mnie tknęło żeby to opublikować – zakończył z uśmiechem Artur Boruc.