Legia logo
News2 min read

„Burzliwy” trening w Książenicach [ZDJĘCIA]

Plus500 logo
PKO Bank Polski Ekstraklasa logo

Potężna burza i ulewa, które przeszły w czwartkowe popołudnie nad Książenicami, nie pozwoliły legionistom na zrealizowanie w całości cyklu treningowego. Ze względów bezpieczeństwa po 40 minutach zakończono zajęcia wyrównawcze i piłkarze wraz ze sztabem udali się na podwieczorek.

W czwartek, kwadrans po godz. 16., pod Legia Training Center podjechał autokar z którego wysiedli piłkarze i sztab szkoleniowy Wojskowych. Samolot embraer 170 z legionistami na pokładzie, który leciał z Bodø, półtorej godziny wcześniej wylądował na Lotnisku Chopina w Warszawie. Jeśli ktoś myślał, że po wczorajszym zwycięstwie nad mistrzem Norwegii w 1. rundzie eliminacji do Ligi Mistrzów UEFA piłkarze z Łazienkowskiej dostaną dzień wolny, ten był w błędzie. Trener Czesław Michniewicz na godzinę 17:00 zarządził trening wyrównawczy oraz regeneracyjny.

Po drobnym posiłku, tuż przed godziną 17., piłkarze Legii wyszli na boisko. Upalnie, duszno i bardzo wilgotno (ponad 80%) - to wszystko naraz sprawiało, że tego dnia warunki do treningu w Książenicach nie były optymalne. Dodatkowo nad LTC zaczęło błyskać, a nad boiskami roztoczyły się ciemne chmury. - Dobrze, że zdążyliśmy wylądować, teraz mogłoby być różnie - żartowali piłkarze. Na zielonym placu z trenerem Radosławem Gwiazdą ćwiczyła grupa piłkarzy, którzy albo nie zagrali we wczorajszym meczu ani minuty, albo pojawili się na boisku dosłownie na kilka minut. Reszta legionistów odbywała w budynku LTC trening regeneracyjny - zarówno w siłowni, jak i gabinecie odnowy. - „Skiba”, wszystko w porządku? - zapytał doktor Filip Latawiec pomocnika Legii, który popisał się wczoraj dwoma znakomitymi asystami. - Tak, tylko trochę mnie nogi bolą - odparł z uśmiechem młody legionista, który przed meczem miał problem ze zbitą łydką. - Fajnie się grało, sztuczna murawa trochę inna jak nasza, ale daliśmy radę - śmiał się Kacper.

Tymczasem trening na boisku zaczął się od zajęć ogólnorozwojowych. Piłkarze odbyli kilka okrążeń, po czym przystąpili do ćwiczeń rozciągających. Oddzielnie trenowali bramkarze, wśród których obecny był dawno nie widziany na boisku, rekonwalescent Wojciech Muzyk. Ten jednak po kilkunastu minutach wrócił do budynku, by tam odbyć dalszą część zajęć. Po kilkunastu minutach, przy akompaniamencie coraz głośniejszych wyładowań atmosferycznych, legioniści rozpoczęli grę w „dziadka” w dwóch grupach. Piłkarze się nie oszczędzali, raz po raz zerkając jednak na zmieniającą się z minuty na minutę aurę. Nad LTC robiło się coraz ciemniej, a burza była coraz bliżej. - Panowie, gramy do pierwszej kropli. Jak zacznie padać kończymy i schodzimy do budynku - oznajmił trener Michniewicz. Po upływie kolejnych kilku minut ze względów bezpieczeństwa postanowiono jednak zakończyć wcześniej zajęcia. Piłkarze udali się do szatni, a potem na kolację. Kolejny trening zaplanowano na piątek, na godz. 11:00.

Share

Related news

See all