Legia logo
News2 min read

Cierpienie na boisku, czyli piątkowy trening w LTC

Plus500 logo
PKO Bank Polski Ekstraklasa logo

W piątkowe przedpołudnie na boisku nr 2 w Legia Training Center w Książenicach legioniści odbyli koleje zajęcia przed czekającym ich niedzielnym spotkaniem z Piastem Gliwice. Trening upłynął pod znakiem gry na utrzymanie, odpowiedzialności za piłkę i stałych fragmentów.

Punktualnie o godz. 11:00 piłkarze trenera Czesława Michniewicza stawili się na boisku nr 2 ośrodka LTC w Książenicach. Na placu zameldowało się osiemnastu zawodników z pola i czterech bramkarzy. Oddzielnie ćwiczyli Vamara Sanogo i Vako Gvilia, choć ten drugi wziął udział w części treningu razem z resztą drużyny. W budynku klubowym - oprócz rekonwalescentów - pozostali Artur Jędzrzejczyk, Andre Martins, Bartosz Kapustka, Luquinhas i Paweł Wszołek, którzy ostatnio grali co trzy dni i dziś mieli nieco luźniejsze zajęcia. Na boisku z pierwszą drużyną ćwiczył natomiast obrońca rezerw Wojskowych Ariel Mosór.

Trening rozpoczął się tradycyjnie od części zajęć siłowych i ogólnorozwojowych. Trener Łukasz Bortnik pracował z legionistami przez 20 minut, po czym zarządzono grę w dziadka na jeden kontakt z wykorzystaniem małych bramek. Było sporo szybkiej wymiany piłki, niekonwencjonalnych zagrań i śmiechu. Widać, że nastroje w drużynie przed czekającym ją niedzielnym spotkaniem z Piastem Gliwice są bardzo dobre. Po pierwszej części zajęć legioniści przeszli na drugie boisko, gdzie mieli już wyłącznie piłkę przy nodze. Na początek na zmniejszonym polu gry trener Michniewicz zaordynował grę na utrzymanie w ustawieniach 4-4-2 i 4-3-3, obowiązkowo na dwa kontakty z piłką. - Panowie, przyjęcie kierunkowe i zagranie, wychodzimy na pozycję - instruował swoich podopiecznych. Tutaj już żartów nie było, każdy podchodził bardzo rzetelnie do wykonywanych obowiązków, choć zdarzały się łatwe straty, co z kolei nie podobało się szkoleniowcowi. - Odpowiedzialność za piłkę musi być większa! Pamiętajcie, ktoś straci, a cały zespół musi gonić. Ten kto straci piłkę robi przewrót w przód, kto źle poda także - informował swoich piłkarzy szkoleniowiec.

Trzeba przyznać, że po kilku przewrotach z czasem było ich coraz mniej. Piłkarze wzięli sobie słowa trenera do serca. Kiedy przed podaniem piłki potknął się młody Bartłomiej Ciepiela, Michniewicz od razu zażartował: - „Ciepiel”, ale przed podaniem nie musisz robić przewrotu w przód... Po czym już z pełną powagą dodał: - Panowie, ryzykujemy wtedy, kiedy ma to sens, jak możemy zdobyć bramkę, inaczej grajmy bezpiecznie. Gra była szybka, piłkarze wychodzili na pozycję, a piłka „chodziła” coraz dokładniej. - Starajmy się grać do przodu, nie zamykajmy się, wykorzystujmy skrzydłowych - instruował szkoleniowiec. - Wszyscy muszą cierpieć na boisku, odpowiedzialność za stratę piłki ponosi cała drużyna. Tak więc od teraz, kto straci i źle poda, przewrót w przód robi cały jego zespół - dodawał.

Ostatnim elementem treningu była gra z uderzeniami na bramkę. Grano na małej przestrzeni z naciskiem na prostopadłe podania, dośrodkowania ze skrzydła i wykończenie akcji. - Grajmy szybciej, wychodźmy na pozycję, nie grajmy tylko do nogi, więcej ruchu! Kto się nie rozwija, ten się zwija panowie! - nie dawał za wygraną szkoleniowiec Legii. Po zakończeniu treningu na placu gry pozostali jeszcze Filip Mladenović, który z użyciem imitacji muru kilkanaście razy uderzył na bramkę Radosława Cierzniaka i Cezarego Miszty, a także Tomas Pekhart oraz Maciej Rosołek, którzy pod okiem trenera Przemysława Małeckiego wykańczali akcje strzałem na bramkę z pola karnego. Następne zajęcie legioniści mają zaplanowane na sobotę, na godz. 11:00.

Share

Related news

See all