
Trener Czesław Michniewicz odpowiedział na pytania przed meczem 16. kolejki PKO Ekstraklasy Legia - Raków.
- Przygotowania do meczu? Wiemy co wydarzyło się w Bielsku. Musimy zmierzyć się z konsekwencjami tego co się wtedy stało i zastanowić się nad tym co zrobić, aby wyglądało to zdecydowanie lepiej. Potrzebowaliśmy trochę spokoju, żeby móc przećwiczyć różne ustawienia i nowe koncepcje. Uznaliśmy, że ten tydzień będzie spokojniejszy od mediów. Najczęściej jest tak, że wszystkie treningi są u nas otwarte i myślę, że po meczu z Rakowem wrócimy do tego.
- Brak transferów? Liczę na to, że ktoś do nas dołączy, bo sytuacja kadrowa nie jest najlepsza. Do meczu z Rakowem na mecz gotowych jest szesnastu zawodników. Spośród nich będziemy wybierać podstawową jedenastkę. Biorąc pod uwagę kontuzje i kartki, mamy naprawdę niewielki wybór. Na pewno przydaliby się nowi zawodnicy do rywalizacji i grania na wyższym poziomie. Nie wszystko zależy ode mnie. Wiem, że cały czas coś się dzieje na zapleczu, ale na dzisiaj efektów jeszcze nie ma.
- Pomysł na wyjście z kryzysu? Myślę, że jeżeli chcemy być mistrzem, musimy robić wszystko tak jak mistrzowie. Przede wszystkim trzeba wrócić do takiego nastawienia. Legia to świetna drużyna. Ma duży potencjał, a zawodnicy spore umiejętności. Musimy to jednak prezentować na boisku. Okres przygotowawczy był krótki, ale pokazał, że możemy grać z lepszymi od siebie. Tak samo musi być w lidze. Nie możemy bazować jedynie na błędach przeciwnika. Sami musimy kreować sytuacje. W Bielsku naszym największym problemem było strzelanie bramek. Nie strzeliliśmy żadnego gola, a mieliśmy kilka dobrych ku temu okazji. Złe przyjęcie i niewłaściwy wybór powodowały, że te sytuacje jednak przepadały. Nie mówiłby o kryzysie. To jest dopiero początek rundy. Wierzę w tą drużynę i pracę, którą ona wykonuje. Mam nadzieję, że mecz z Rakowem to wszystko pokaże.
- Nowi piłkarze? Musimy zaakceptować fakt, że przewaga personalna Legii minęła. Jeżeli wszyscy są zdrowi, to trzon drużyny jest bardzo mocny, ale nie możemy dzisiaj wybierać po dwóch czy trzech piłkarzy na pozycję, jak to już kiedyś bywało. Okienko jest otwarte do końca miesiąca. Czy dołączą do nas nowi zawodnicy? Zobaczymy.
- Kamil Grosicki? Kamila chyba każdy dobrze zna. Reprezentant Polski od wielu lat. Na pewno jest to piłkarz z dużym doświadczeniem. Umie strzelić gola, potrafi posłać kluczowe podanie. Doskonale radzi sobie z presją, bo grał na turniejach mistrzowskich. Tyle o nim mogę powiedzieć. Na pewno jest to bardzo dobry piłkarz, a czy czy trafi do nas? Musi się na to złożyć wiele składowych, podobnie jak przy innych ruchach transferowych. Zobaczymy jak się to potoczy.
- Mateusz Wieteska? Mateusz jest wśród szesnastu zawodników, którzy są na dzisiaj gotowi do gry. Zdecydujemy w dniu meczu jak będzie wyglądał nasz skład. Mateusz jest brany pod uwagę.
- Powrót do gry Jędzy? Bardzo ważny powrót z uwagi na rolę, jaką Artur u nas pełni. Jego podejście i zaangażowanie jest dla nas bardzo cenne. Było widać, że Artur źle się czuł wobec nieobecności w pierwszym meczu. Wszystkie mecze sparingowe, najczęściej zaczynał w składzie, który miał mniejsze szanse na występ od pierwszej minuty w lidze. Trenował solidnie, dobrze wyglądał w tym tygodniu. Liczę na jego agresywną i męską grę. W tym spotkaniu zdecydowanie będzie z kim powalczyć. Jest Gutkovskis, czy też Oskar Zawada, także obecność Jędrzejczyka zdecydowanie nam się przyda.
- Sytuacja kadrowa? Gwilia, ani Skibicki nie będą brani pod uwagę na najbliższy mecz. Uraz Kacpra jeszcze nie został do końca wyleczony. Mogę powiedzieć tyle, że młody Szymon Włodarczyk trenuje z rezerwami. Pracuje mocno z drugą drużyną, bierze udział w grach kontrolnych, także myślę, że potrzebuje jeszcze tygodnia czy dwóch aby wrócić do nas i być branym pod uwagę. O reszcie personaliów nie chcę mówić, bo nie po to zamykaliśmy treningi.
- Mateusz Hołownia? Zbyt wiele pracy w defensywie nasi obrońcy nie mieli, mimo tego, że przegraliśmy mecz. To my dłużej się utrzymywaliśmy się przy piłce. Mateusz kilka razy dobrze zachował się w rozegraniu i wprowadzał dobrze piłkę. Myślę, że jeżeli kogokolwiek można dobrze ocenić po tym spotkaniu, to Hołownia był jednym z takich piłkarzy, który nie zawiódł. Dał sygnał, że możemy na niego liczyć. W przyszłości zawodnik lewonożny daje nowe rozwiązania w różnych ustawieniach. Mateusz ma teraz swój czas. Rozmawiałem z nim, że musi ten okres dobrze wykorzystać. Na tej pozycji jeszcze nie grał, ale być może będzie to dla niego optymalna pozycja, a jego kariera nabierze rozpędu.
- Co się działo w Bielsku-Białej? Tu nie taktyka, czy plan gry były problemem. Nastawienie było nie takie jakie zakładaliśmy. Nie wiem z czego to wynikało. Robiliśmy wszystko, żeby wyglądało to jak najlepiej. Chcieliśmy wyglądać optymalnie pod względem psychicznym, taktycznym i fizycznym. Czegoś niestety zabrakło. Dzisiaj nie umiem określić co to było, ale gołym okiem można było dostrzec, że coś jest nie tak. Analizowaliśmy to spotkanie szczegółowo. Rozmawialiśmy z zawodnikami jakie błędy popełnili, żeby pokazać i zwrócić uwagę, że pewne rzeczy muszą być na wyższym poziomie. Generalnie brakowało jednak ducha mistrzowskiego. Musimy go wyzwolić już w meczu z Rakowem.
- Marko Vesović? Marko będzie trenował z drużyną pod koniec lutego. Przynajmniej taką mam nadzieję. Cały czas ciężko pracuje, ale niestety jedynie z boku. Nie trenuje z drużyną, ale myślę że pod koniec lutego to się zmieni. Zależy to jednak w głównej mierze od lekarzy.
- Raków może, a Legia musi? Mecz rozstrzygnie się na boisku. Nieważne co ja powiem i co powie inny trener, to tylko słowa. W sporcie liczą się czyny. My chcemy pokazać na boisku, że potrafimy grać i tworzyć sytuacje. To co się mówi przed i po meczu, to nie ma najmniejszego znaczenia. Nie lubię takiej dyskusji, kto ma większe szanse i kto jest faworytem. Nie zawsze faworyt wygrywa i nie zawsze zespół skazany na porażkę faktycznie przegrywa spotkanie. To jest sport.