Legia logo
News9 min read

Emil Krysiński: Awans jest dla mnie spełnieniem marzeń

Plus500 logo
PKO Bank Polski Ekstraklasa logo

Radość, radość i jeszcze raz radość. To uczucie, które najlepiej opisuje gościa, z którym mieliśmy okazję porozmawiać. Prezes zarządu Legia Futsal – Emil Krysiński odsłania przed nami kulisy historycznego awansu do ekstraklasy.

Człowiek wychowany tutaj, na Legii. Kibic warszawskiego zespołu, a także prezes zarządu sekcji futsalu stołecznej drużyny. W rozmowie z Legia.com Emil Krysiński opowiada o kulisach wymarzonego awansu do Ekstraklasy, drodze i trudnościach, jakie musiał przejść zarówno on, jak i zawodnicy Legii, a także o nietypowej propozycji złożonej przez… zespoły z pierwszej ligi. Jesteście ciekawi szczegółów? Koniecznie przeczytajcie naszą rozmowę.

 

- Przede wszystkim w imieniu swoim, jak i całej redakcji Legii, chciałbym złożyć Panu, ale również zawodnikom i trenerom gratulacje. Emocje po samym awansie już nieco opadły?

- Bardzo dziękuję, zarówno w swoim imieniu, jak i całej naszej sekcji. Dostaliśmy wiele gratulacji i to jest dla nas naprawdę bardzo miłe. Emocje już opadły. W niedzielę mieliśmy dzień na świętowanie, a dzisiaj już skupiamy się nad tym, co jest przed nami. Mamy do rozegrania jeszcze jeden mecz w lidze, a na horyzoncie rozgrywki Ekstraklasy. Wszystko dzieje się w naprawdę szybkim tempie.

 

- Czym dla Pana jest ten awans? Pewnego rodzaju nagrodą za wysiłek włożony w funkcjonowanie tej drużyny?

- Dla mnie osobiście, jako kibica Legii Warszawa od najmłodszych lat, ten awans jest spełnieniem marzeń. Cieszę się, że mogę realizować swoją pasję – futsal, łącząc ją również z miłością do ukochanej, warszawskiej drużyny. Ciężka praca została doceniona. Jestem dumny, że przyczyniłem się do powstania tak wspaniałego projektu. Początki były bardzo trudne. Musieliśmy znaleźć naprawdę mocne argumenty, aby realizować swoje założenia. Powstanie futsalowej sekcji Legii Warszawa było wielkim wydarzeniem dla całej tej dyscypliny i z każdej strony dostawaliśmy wiele wsparcia. W końcu udało się dopiąć swego i przystąpić do rozgrywek w drugiej lidze. Minęły dwa lata, a już awansowaliśmy do futsalowej Ekstraklasy. Ciężką pracę wykonał cały sztab ludzi. Każdy dołożył swoją cegiełkę, by móc cieszyć się z tego, co wspólnie osiągnęliśmy.

 

- Jak wyglądał ten sezon z perspektywy prezesa?

- Mimo kilku meczów, które wygrywaliśmy dużą różnicą bramkową, ten sezon był dla nas naprawdę ciężki. Każda drużyna rywalizująca z naszym zespołem traktowała to starcie jako najważniejsze spotkanie sezonu. Musieliśmy wielokrotnie wyszarpywać i walczyć do ostatnich minut meczów. To było dla nas bardzo trudne wyzwanie, a sama liga obfitowała w wiele emocjonujących starć. Niezależnie od tego co się działo my cały czas wierzyliśmy w pozytywne zakończenie. Sezon był dla nas trochę jak rollecoaster – od momentów zwątpienia, po wielki wybuch radości. Wszystko zakończyło się jednak tak, jak sobie wymarzyliśmy.

- Marzeniem większości tych chłopaków była gra w tej drużynie i nie trzeba ich dodatkowo motywować. Nasi zawodnicy doskonale zdają sobie sprawę z wielkości klubu, w którym się znajdują.

- Wspomniał pan o momentach trudnych, w których pojawiały się pojedyncze oznaki zwątpienia. Po prześledzeniu tego sezonu rozgrywek widzimy jednak, że futsaliści Legii jedynie raz mieli serię dwóch meczów ligowych bez zwycięstwa. Czy ta stabilność była Pana zdaniem kluczem do awansu?

- Zdecydowanie tak. Tutaj chciałbym też skupić się na podejściu drużyny. Nawet mimo porażki nasi zawodnicy ciężko trenowali, a zdarzało się nawet, że niepowodzenia spowodowały jeszcze bardziej wzmożoną pracę nad poszczególnymi mankamentami. Motywacja w naszym zespole była ogromna, a każdy chciał zrealizować cel, który sobie wcześniej założył. Nie załamywaliśmy się i dalej szliśmy do przodu. Konsekwencja – to słowo klucz, które chciałbym tutaj użyć. Z meczu na mecz byliśmy coraz lepszą drużyną, co pozwoliło nam teraz cieszyć się z wielkiego sukcesu.

 

- Zwycięstwo z Victorią Sulejówek dało futsalistom Legii wymarzony awans do Ekstraklasy. Czy może Pan zdradzić, jak wyglądało przygotowanie do tego spotkania od kulis?

- Ciężko było w takim momencie, gdy zdajesz sobie sprawę, że jesteś tak blisko osiągnięcia swojego celu, nagle się od wszystkiego odciąć. Widziałem to również wśród zawodników. Awans był przecież na wyciągnięcie ręki, a w naturze ludzkiej takie zachowanie jest normalne. Tutaj natomiast chylę czoła przed całą drużyną i sztabem trenerskim za to, że potrafili w jakimś stopniu odciąć się od tego wszystkiego co działo się do tej pory i skupić się na niedzielnym spotkaniu. Widziałem po naszych futsalistach, że żadna bagatelizacja nie wchodziła w grę, gdyż przed niedzielnym spotkaniem nic jeszcze nie wygraliśmy. Założenie w szatni przed starciem z Victorią było proste – To jest ten najważniejszy mecz!

 

- To nastawienie było na pewno bardzo ważne. Gdy czytałem wywiady futsalistów Legii wszyscy zgodnie mówili, że wybrali stołeczną drużynę mając na uwadze walkę o najwyższe cele. Tą mistrzowską atmosferę czuć było w tej drużynie?

- Tak jak wspomniałeś, atmosfera w naszej drużynie jest naprawdę rewelacyjna. Gramy w Legii Warszawa i zawsze chcemy wygrywać. Najważniejsze jednak dla mnie jest to, że my tę sekcję budujemy od dwóch lat na zasadach wzajemnego szacunku. Dużo ze sobą rozmawiamy i nie boimy się poruszać bardzo trudnych tematów. Marzeniem większości tych chłopaków była gra w tej drużynie i nie trzeba ich dodatkowo motywować. Nasi zawodnicy doskonale zdają sobie sprawę z wielkości klubu, w którym się znajdują. Zebraliśmy grupę ludzi, którzy mają jeden wspólny cel – wygrywanie i sięganie po trofea. Mając takie podstawy możemy dalej budować drużynę zwycięzców.

- W ciągu tego roku bardzo się rozwinęliśmy pod względem sportowym. Wciąż jednak mamy dużo pokory i świadomości naszej siły. Nasz najlepszy czas jeszcze przyjdzie.

- Doszły mnie słuchy, że jeszcze przed startem rywalizacji drugiej ligi Futsalu w sezonie 2019/20, Legia Warszawa dostała propozycję rozgrywania swoich meczów w pierwszej lidze już od początku funkcjonowania drużyny. Wniosek ten został jednak odrzucony, a drużyna chciała awansować na ten szczebel rozgrywek jedynie w sportowy sposób. Czy tak faktycznie było?

- Tak. Jak mam być szczery, to mieliśmy nawet trzy takie propozycje [śmiech]. Gdy tylko zostało ogłoszone, że powstaje sekcja Futsalu Legii Warszawa, od razu pojawiły się takie pytania. Osoby zarządzające naszą drużyną zadecydowały jednak, że nie chcemy szukać dróg na skróty. Legia to jest Legia. Od początku chcieliśmy pokazywać swoją wartość na boisku. Pragniemy budować ten zespół na własnych zasadach, na wzór własnych myśli i postanowień. Korzystanie z tego typu opcji nie było naszym zdaniem odpowiednim zabiegiem. Najważniejsza była realizacja krok po kroku własnych celów i to na pewno nam się udało.

 

- Jesteśmy uczniem, ale uczniem bardzo ambitnym – udało mi się wychwycić to zdanie w jednym z Pana wywiadów. Czy z perspektywy dwóch awansów, Legia Futsal nadal potrzebuje nauki, czy może jest już w pełni ukształtowaną i dojrzałą drużyną?

- Rozwijać i uczyć trzeba się cały czas. Jeżeli ktoś tego nie robi, wówczas spada jego poziom umiejętności. Nam jest jeszcze bardzo daleko do tego, co sobie założyliśmy – chcemy być czołową, polską drużyną futsalową. Wiemy gdzie na ten moment jest nasze miejsce w szeregu i ile pracy musimy włożyć, aby stawać się coraz lepszym zespołem. W ciągu tego roku bardzo się rozwinęliśmy pod względem sportowym. Wciąż jednak mamy dużo pokory i świadomości naszej siły. Nasz najlepszy czas jeszcze przyjdzie.

 

- Wspomniał Pan o swoim miejscu w szeregu. Gdy szukałem argumentów, dokumentujących przewagę Legii nad innymi rywalami pierwszej ligi Futsalu, zwróciłem uwagę na kadrę naszego zespołu. Nasi rywale wielokrotnie rozpoczynali mecze mając w zespole 13-14 zawodników, podczas gdy zespół Legii liczy aż 21. futsalistów. Czy Pana zdaniem, to również miało znaczący wpływ na końcowy rezultat?

- Zdecydowanie się z tobą zgadzam. Duży wpływ na nasze wyniki miało też to, że do naszej drużyny dołączyła dwójka niezwykle doświadczonych zawodników, z przeszłością w Ekstraklasie. Dali oni naszemu zespołowi dodatkową świeżość i poszukiwaną przez nas jakość. W takich warunkach duży rozwój poczynili także inni nasi gracze. Każdy z tych chłopaków wnosił coś do drużyny i to przełożyło się na osiągnięty sukces. Zbudowaliśmy zespół nie tylko świetnych futsalistów, ale również wspaniałych ludzi. Nieważne kto akurat przebywał na boisku, wiadome było, że da z siebie wszystko i nie będzie odstawał poziomem od pozostałych zawodników.

- Będziemy chcieli zbudować fundamenty takiej drużyny, która będzie mogła realnie rywalizować z najlepszymi zespołami w kraju.

- Po osiągnięciu tego sukcesu podziękował Pan za cierpliwość i wiarę w tę drużynę. Ciężko było zachować „chłodną głowę” we wszystkich nerwowych momentach sezonu?

- Oczywiście, że tak. Moja cierpliwość parę razy została wystawiona na próbę, ale to mnie też bardzo rozwinęło. Ten zespół nauczył mnie wielu rzeczy i również za to mogę mu podziękować. Szczerze mówiąc, praca na co dzień w takim towarzystwie jest dla mnie wspaniałą przygodą i realizacją pasji. Mimo trudnych momentów chcemy cały czas podążać do przodu. Starałem się zachować chłodną głowę, ale nie zawsze było to proste. Najważniejsze jednak, że zrobiliśmy to, co sobie założyliśmy, nawet kosztem szarpania moich nerwów [śmiech].

 

- Wybiegnijmy zatem trochę w przyszłość. Jakie cele stawia sobie Legia przed zbliżającym się, nowym sezonem futsalowej Ekstraklasy?

- Legia Warszawa w każdym meczu będzie grała o zwycięstwo. Zdajemy sobie sprawę z tego, jak duży przeskok jest między pierwszą ligą, a Ekstraklasą. Nie będziemy chcieli jednak patrzeć na rywali, a skupiać się bardziej na własnych założeniach. Ciężko jest na ten moment uściślić, które miejsce by nas satysfakcjonowało. To wszystko rozegra się na boisku. Chcemy godnie reprezentować barwy stołecznej drużyny i w każdym meczu dać z siebie wszystko. Trzeba mieć też na uwadze to, że z Ekstraklasy będzie spadało teraz aż pięć zespołów. Walka w elicie będzie na pewno zażarta i wyrównana.

 

- Zapoznania się z Ekstraklasą, a następnie walka o najwyższe cele? W jednym z wywiadów wspomniał Pan, że do 2024 roku Legia będzie chciała być mistrzem Polski. Czy Pan prezes może podtrzymać te słowa?

- Wszystko przyjdzie z czasem. Musimy powoli realizować to, co sobie założyliśmy. Awansowaliśmy do Ekstraklasy, a kolejnym celem jest poznanie tej ligi i ciągła nauka. Mogę powiedzieć, że celem na przyszły sezon nie będzie walka o mistrzostwo Polski. A jeśli chodzi o datę, którą podawałem? Podtrzymuje! Będziemy chcieli zbudować fundamenty takiej drużyny, która będzie mogła realnie rywalizować z najlepszymi zespołami w kraju. Na wszystko przyjdzie jednak odpowiednia pora.

- Pojawienie się na futsalowej mapie Polski takiej marki jak Legia, już samo w sobie wzbudza ciekawość kibiców.

- Celem dla piłkarzy Legii na pewno jest również gra w narodowych barwach. Ma Pan przed oczami grupę zawodników naszego zespołu, która mogłaby z powodzeniem reprezentować Biało-Czerwone barwy?

- Występy w futsalowej Ekstraklasie są dla każdego szansą na szersze pokazanie swoich umiejętności. To są bardzo ambitni zawodnicy i jestem przekonany o tym, że będą oni dążyli do takiego wyróżnienia. Mamy w zespole takich graczy, którzy mogą zostać zauważeni przez trenera reprezentacji. Nie chcę tutaj podawać nazwisk, ale na pewno jest grono chłopaków, mogących znaleźć się w orbicie zainteresować selekcjonera Biało-Czerwonych. Wszystko jest teraz w ich nogach [śmiech].

 

- Na zakończenie, mam do Pana jeszcze jedno pytanie. Futsal to dyscyplina, która dynamicznie rozwija się w naszym kraju. Jak duże znaczenia ma awans do Ekstraklasy w kontekście świadomości naszych kibiców?

- Na pewno awans do Ekstraklasy pomoże w szerzeniu popularności tej dyscypliny w naszym województwie. Ja w futsalu tak naprawdę funkcjonuje od trzech lat, ale zdążyłem szybko pokochać ten sport. Uważam, że pojawienie się na futsalowej mapie Polski takiej marki jak Legia, już samo w sobie wzbudza ciekawość kibiców. Za nami poszły także inne drużyny m.in. Widzew Łódź i Śląsk Wrocław. Mamy więc jasny znak, że ta dyscyplina sportu prężnie się rozwija. Chciałbym żeby kibice mieli świadomość tego, czym jest futsal. Dynamizm, efektywność, nieszablonowe zagrania, to tylko niektóre z jego atutów. Jestem przekonany, że z czasem ta popularność będzie wzrastała. Widzę to także na przykładzie naszej sekcji. Wielu kibiców Legii miało blade pojęcie o futsalu do momentu, gdy nie wpadliśmy na pomysł założenia właśnie takiej drużyny. Zainteresowanie cały czas rośnie i będzie rosło z dnia na dzień. Niezmiernie cieszę się z tego powodu. Nasza idea została zrealizowana, a założone cele spełniliśmy w 100%. Czas teraz no nowe wyzwania, ale wierzę, że wspólnie damy radę spełnić wszystkie marzenia!

 

- Na sam koniec, chciałbym jeszcze raz podziękować wszystkim kibicom. Cały czas czuliśmy wasze wsparcie. Okazało się ono nieocenione w kontekście walki o awans. Bez was nie osiągnęlibyśmy tak wielkiego sukcesu.

Share

Related news

See all