Legia logo
News4 min read

Historia: Kalendarium Legii (20 lutego): Boruc - przywiązany do barw

Plus500 logo
PKO Bank Polski Ekstraklasa logo

Codziennie na Legia.com - w Kalendarium Legii - przypominać Wam będziemy istotne wydarzenia ze 104-letniej historii klubu z Łazienkowskiej przypadające na dany dzień. 20 lutego 1980 roku w Siedlcach na świat przychodzi Artur Boruc, aktualny bramkarz Wojskowych i ulubieniec kibiców Legii.

Artur Boruc pochodzi z niezwykle usportowionej rodziny. Jego ojciec przez wiele lat uprawiał hokej na lodzie w barwach Pogoni Siedlce. Sam Artur zainteresował się piłką nożną na początku szkoły podstawowej, a na pierwszy trening Pogoni dziewięciolatka zaprowadził jego starszy brat w roku 1989. Wkrótce Boruc został pierwszym bramkarzem zespołu juniorów młodszych. Jako szesnastolatek Boruc zaliczył pierwszy mecz w drużynie seniorów – w sezonie 1995/1996 zadebiutował w pierwszym zespole Pogoni w meczu z Orlętami Łuków w ramach rozgrywek III ligi. Dwa lata później zdobył z drużyną Pogoni Puchar Polski na szczeblu wojewódzkim.

Początek poważnej kariery golkipera z Siedlec przypadł na rok 1998, kiedy jako zawodnik reprezentacji Polski U-19 wystąpił na stadionie przy Łazienkowskiej w sparingowym meczu z Legią. Po udanym występie otrzymał propozycję uczestnictwa w obozie szkoleniowym Wojskowych na Sycylii, w następstwie czego został piłkarzem Legii. Na początku przygody z naszym klubem na zmianę z Wojciechem Kowalewskim bronił bramki drugiej drużyny Legii, skąd jesienią 2000 roku trafił w ramach wypożyczenia do II-ligowego wówczas Dolcanu Ząbki, gdzie grał do końca rundy. Wiosną 2001 wrócił do Legii od początku trenując już z pierwszym zespołem. W lidze zadebiutował dość przypadkowo – 8 marca 2002 roku w spotkaniu z Pogonią Szczecin, zmieniając w bramce kontuzjowanego Radostina Stanewa. Miejsca między słupkami już nie oddał – Od tamtego czasu stał się podstawowym bramkarzem, sięgając w tamtym sezonie po mistrzostwo Polski i Puchar Ligi.

W rozgrywkach o europejskie puchary zadebiutował 12 sierpnia 2004 w spotkaniu o Puchar UEFA z FC Tbilisi. Jego kariera przy Łazienkowskiej nabierała rumieńców z miesiąca na miesiąc. Boruc bronił dobrze, zawsze był pewny siebie, szybko zjednał sobie także sympatię kibiców podkreślając na każdym kroku swoje przywiązanie do barw. Do historii przeszedł mecz w Płocku wiosną 2007 roku, kiedy to – już jako zawodnik Celticu Glasgow – wszedł na płot w sektorze gości i prowadził z fanami Legii kilkuminutowy doping. Jest także członkiem Stowarzyszenia Kibiców Legii Warszawa. W pierwszym okresie gry przy Łazienkowskiej rozegrał 88 meczów, strzelił także swoją jedyną bramkę w ekstraklasie, wykorzystując rzut karny w meczu z Widzewem (6:0) 8 czerwca 2004 roku.

Latem 2005 roku Artur Boruc przeszedł do Celticu Glasgow, gdzie niemal natychmiast stał się pierwszym bramkarzem zespołu z Celtic Park. W pierwszym sezonie gry w Szkocji ekslegionista został Mistrzem Szkocji oraz zdobył Puchar Ligi. „Borubar” słynął w Szkocji także z wielu kontrowersji, także na polu religijnym, co skutkowało wysokimi karami nakładanymi przez federację. Przysporzyło mu to także niezwykłej popularności wśród fanów Celticu. Po pięciu latach, 12 lipca 2010 roku, Fiorentina ogłosiła, że porozumiała się z klubem z Glasgow w sprawie transferu Boruca i Polak podpisze z nią kontrakt po przejściu testów medycznych. Pierwsze tygodnie Boruca we Florencji nie były łatwe, przegrał rywalizację w bramce z Sebastienem Freyem, ale dzięki jego kontuzji (podobnie jak w sytuacji ze Stanewem w Legii) Boruc został pierwszym bramkarzem „Fiołków”. Boruc zakończył sezon z 36 spotkaniami w Serie A, jednak nie przedłużył kontraktu z włoskim klubem. We wrześniu 2012 roku przeszedł na zasadzie wolnego transferu do Southampton F.C. Po dwóch latach, we wrześniu 2014 roku został wypożyczony do A.F.C. Bournemouth. Na Wyspach wyrobił sobie solidną markę, będąc jednym z najlepszych bramkarzy.

Latem 2020 roku Artur Boruc wrócił do Legii Warszawa. Idol kibiców z Ł3, który w meczu z GKS Bełchatów po 15 latach ponownie założył bluzę bramkarską z „eLką” na piersi, został przy okazji najstarszym piłkarzem w historii klubu. 40 lat, 5 miesięcy i 23 dni miał Król Artur, gdy w piątkowy wieczór wyszedł na boisko w meczu 1/32 Fortuna Pucharu Polski z GKS-em Bełchatów. Boruc jest również pierwszym 40-latkiem, który zagrał dla najbardziej utytułowanego polskiego klubu. - Czy podpisałbym się pod zdaniem „Artur Boruc nigdy z Legii nie odszedł. Po prostu pracował w innych klubach”? Myślę, że tak, to bardzo ciekawe zdanie. Wiadomo, że moje serce zostało tutaj. Kiedy wspierałem Legię z trybun Ibrox w eliminacjach Ligi Europy UEFA, nie miałem pojęcia, że tak szybko wrócę. Bardzo często o tym rozmyślałem, ale nie zdawałem sobie sprawy, że fizycznie to się stanie. Było kilka okazji, ale nigdy do tego nie doszło. Tym razem też nie byłem do końca pewny, czy te przenosiny się ziszczą. Często rozmawialiśmy, jak wygląda moja sytuacja w klubie. W końcu nadszedł moment, w którym AFC Bournemouth było w trudnej sytuacji i trzeba było podejmować konkretne decyzje związane z przyszłością. Wtedy zaczęliśmy rozmawiać częściej i namiętniej. Pojawiły się konkrety. Bardzo się cieszę, że tak szybko się to potoczyło. Krytykom nie chcę nic mówić. Przemówię na boisku - powiedział chwilę po podpisaniu kontraktu bramkarz Legii Warszawa. Do tej pory Artur Boruc rozegrał w barwach Legii 108 meczów (63 zwycięstwa, 24 remisy i 21 porażek), strzelając jednego gola. W reprezentacji Polski (2004-2017) rozegrał 65 spotkań.

Share

Related news

See all