
W czwartek, 11 maja o godz. 18:00, koszykarze Legii Warszawa rozegrają trzeci mecz serii ćwierćfinałowej play-off Energa Basket Ligi w której jej rywalem jest PGE Spójnia Stargard. Jeśli warszawianie pokonają po raz kolejny stargardzian, wywalczą awans do półfinału Mistrzostw Polski.
Podopieczni Wojciecha Kamińskiego do Stargardu udali się w środę przed południem. W porze czwartkowego spotkania, legionistów czeka trening w Stargardzie. Sztab trenerski ma do dyspozycji wszystkich graczy, w tym Billiego Garretta, który po niespełna dziesięciominutowym występie w meczu numer dwa, czuje się bardzo dobrze i w czwartek będzie mógł spędzić na parkiecie więcej minut.
O ile w pierwszym meczu serii ćwierćfinałowej, Legia zaliczyła bardzo słabą skuteczność z dystansu (5/25 za 3 pkt.), to dwa dni później trafiała już zdecydowanie lepiej (10/24) - można rzec, że na swoim standardowym poziomie. Kolejny raz bardzo ważną postacią w stołecznym zespole był Kyle Vinales, który nie tylko na całym parkiecie ograniczał poczynania lidera stargardzian, Fortsona, ale i raz za razem napędzał ataki legionistów. Oprócz świetnych indywidualnych statystyk (24 pkt., 7/14 z gry, 5 as. i 5 zb.), podczas gry Kyle'a w drugim meczu, Legia uzyskała 18-punktową przewagę. Wysoką dyspozycję potwierdzili również Travis Leslie oraz Aric Holman, który do dobrej skuteczności (4/6 z gry), był najczęściej faulowanym graczem Legii (6 przewinień rywali) i pewnie wykorzystał wszystkie rzuty wolne (5/5). Przed
czwartkowym meczem legioniści muszą przede wszystkim popracować nad koncentracją, bowiem liczba strat (19) to wynik, który nie przystoi na tym etapie rywalizacji, i który może mieć wpływ na wynik końcowy meczu w Stargardzie.
PGE Spójnia na pewno tanio skóry nie sprzeda i w czwartek rzuci na szalę wszystko, co ma do zaoferowania. Wszak porażka oznaczać będzie dla podopiecznych Sebastiana Machowskiego koniec - mimo wszystko udanego, bo zakończonego pierwszym od lat udziałem w play-off - sezonu.
Na pewno jak zwykle wiele zależeć będzie od dyspozycji Courtneya Fortsona, który w dwóch dotychczasowych spotkaniach nie punktował tak, jak potrafił to czynić w sezonie zasadniczym. Bardzo dobrą dyspozycję rzutową pokazał Karol Gruszecki (18 pkt., 7/11 z gry), a także Paweł Kikowski (12 pkt., 3/6 za 3). Legionistom udało się ograniczyć poczynania świetnie dysponowanego w meczu numer jeden, Brody'ego Clarke'a (tym razem 10 pkt. i 5 zb.), który swój występ zakończył przedwcześnie z powodu pięciu przewinień. Tak jak w dwóch pierwszych meczach, gracz wystąpi w specjalnej masce na twarzy, w której trenuje od zaledwie kilku dni. Innym graczem, który w poniedziałek na Bemowie miał problemy z faulami jest Ajdin Penava - Bośniak na parkiecie spędził zaledwie 12 minut.
Spójnia w obecnym sezonie na własnym parkiecie wygrała 10 meczów i poniosła pięć porażek. Żadnej z drużyn wygrana na tym terenie nie przyszła łatwo. Jeśli legioniści po raz trzeci będą triumfować nad PGE Spójnią, już w czwartek zakończą serię - wówczas będą mieli więcej czasu na regenerację przed półfinałami (początek serii w przyszły piątek). W rywalizacji Śląska z Treflem (rywale Legii/Spójni w II rundzie) na pewno dojdzie do przynajmniej czterech spotkań, bowiem po dwóch meczach rozegranych we Wrocławiu, jest remis 1:1.
Legia przegrała pod koniec stycznia w Stargardzie 80:97, grając jednak wówczas bez Arica Holmana i z Łukaszem Koszarkiem będącym świeżo po chorobie, z kolei dla Kyle'a Vinalesa był to dopiero drugi występ w barwach Legii. Dwa wcześniejsze mecze Zielonych Kanonierów w Stargardzie - w październiku 2022 roku oraz w marcu tego samego roku, kończyły się ich zwycięstwami. W obecnym sezonie drużyny mierzyły się czterokrotnie - Spójnia zaliczyła dwie wygrane (w sezonie zasadniczym), podobnie jak Legia (w play-off).
Spotkanie rozpocznie się o godzinie 18:00 w hali przy ulicy Pierwszej Brygady w Stargardzie. Transmisję spotkania obejrzeć można odpłatnie na platformie Emocje.TV.