Marek Papszun: Musimy wygrywać u siebie
Author: Gabriel Rudo, photo: Mateusz Kostrzewa

Author: Gabriel Rudo, photo: Mateusz Kostrzewa
Author: Gabriel Rudo, photo: Mateusz Kostrzewa
- Tak jak powiedziałem w szatni - to musi tak wyglądać, musimy wygrywać u siebie. Zrobiliśmy to mimo kilku urazów. Z naszej perspektywy dobrze przepracowaliśmy okres i dziś to dobrze wyglądało - powiedział na pomeczowej konferencji prasowej trener Legii Warszawa, Marek Papszun.
- Jesteśmy po mini okresie przygotowawczym. Rozpoczęliśmy nowy cykl, więc zależało nam, aby wygrać przed własną publicznością - przed tymi fantastycznymi kibicami. Cel zrealizowany. Tak jak powiedziałem w szatni - to musi tak wyglądać, musimy wygrywać u siebie. Zrobiliśmy to mimo kilku urazów. Z naszej perspektywy dobrze przepracowaliśmy okres i dziś to dobrze wyglądało. Nie pozwoliliśmy przeciwnikowi na wiele - doszli do dwóch groźnych sytuacji. My mieliśmy dwanaście sytuacji, ale nie wszystkie zakończyły się strzałem. Nie wszystko udało się sfinalizować. Strzeliliśmy dwa gole i to wystarczyło. Teraz musimy patrzeć w przyszłość. W sobotę gramy z Cracovią, więc mamy krótszy mikrocykl, ale będziemy chcieli kontynuować serię.
- Dzisiejsze urazy? Trudno powiedzieć. Bartek Kapustka to raczej zbicie, ponieważ został ostro potraktowany przez przeciwników. Kuba Żewłakow, to być może problem z mięśniem dwugłowym, więc musimy wykonać diagnostykę. Mam nadzieję, że nasza sytuacja będzie się poprawiała. Kamil Piątkowski dał radę, gdzie nie trenował trzy tygodnie. W tym tygodniu również - wczoraj zszedł z rozruchu, więc miał utrudnienie.
- Jeśli chodzi o pozycję numer osiem - mamy na dwie ósemki czterech graczy. Michal Sevcik również może tam zagrać. Myślę, że rywalizacja jest tam wyrównana. Najmniejsza rywalizacja jest na środku oborny, bo nie mamy tam podwojonej obsady, ale też możemy szukać przestawienia niektórych graczy. Kacper Chodyna zagrał dobry mecz. Zastąpił Rubena Vinagre bardzo godnie. Dobrze wyglądał w treningu i dziś to potwierdził. Myślę, że powalczy o pierwszy skład.
- Jaka przerwa na kadrę by nie była, ja się dostosuję. Tego czasu jest wystarczająco. Jeśli jest przerwa, to staramy się ją wykorzystać. Popracowaliśmy bardzo dobrze, strzeliliśmy dziewięć bramek w sparingach i to było widać. Dziś nie pozwoliliśmy na wiele, a sami stworzyliśmy sporo zagrożeń pod bramką przeciwnika. W niektórych sytuacjach mogliśmy zachować się lepiej, ale strzeliliśmy dwa gole i to jest ważne.
- Zawsze chcemy grać ofensywnie, ale po drugiej stronie jest przeciwnik i nie wiadomo na ile on nam pozwoli. Jeśli będzie trzeba się bronić, to będziemy to robić przez cały mecz. Gramy u siebie, mamy fantastycznych kibiców, na każdym meczu jest pełny stadion, więc tworzymy widowisko. Pracujemy codziennie, aby rozwijać się w ofensywie. Zawodnicy muszą się rozwijać, bo taka jest moja strategia. Na końcu wynik jest najważniejszy.
- Chciałbym, żeby nasza seria meczów bez porażki trwała jak najdłużej, ale musi kiedyś się skończyć. To nie jest najważniejsze. Priorytetem jest mecz w Krakowie, więc musimy patrzeć na to. Musimy iść dalej. Na razie punktujemy bardzo dobrze i oby to utrzymać. Podobał mi się zespół w drugiej połowie. Pierwsza odsłona była zmienna, z początku my dominowaliśmy, a później przeciwnik. Dobrze wiemy jak podejść przeciwnika i wykorzystać przestrzenie.
- Kadra Polski? Przede wszystkim mamy selekcjonera. Nie możemy pracować we dwóch na tym samym stanowisku. Ja jestem zadowolony z pracy w Legii Warszawa. Nie żałuję tej decyzji i cieszę się, że mogę pomóc temu klubowi. Chciałbym wypełnić ten kontrakt półtoraroczny, ale nie wiadomo jak będzie. Na razie jest okej.
- Muszę przeanalizować mecz. Z perspektywy boiska Rafał Adamski rozegrał świetne zawody i strzelił gola. Aczkolwiek musi wykorzystywać te sytuacje, jak z pierwszej połowy. Brakuje mu regularności. Musi budować powtarzalność i dyscyplinę. Wejście do zespołu miał świetne, później zaczęły się oczywiste błędy. Pracujemy z nim. Rafał dziś dojrzewa, aby się nie zadowalać z prostych rzeczy. W wielu sytuacjach nie był na 100% skupiony, ale teraz już dojrzewa. Jest w nim potencjał.
- Mam nadzieję, że Pan Jarosław Królewski nie zasnął. Legia pokazała tę bardzo ofensywną twarz. Spotkanie po liczbach było wyrównane. W piłce chodzi o konkrety. O esencję zdarzeń, które wydarzyły się na boisku. Życie uczy pokory i na wiele spraw trzeba uważać.
- Myślę, że odpowiedź była po meczu. Otto Hindirch kilkukrotnie ratował nas z opresji. Jest to chłopak inteligentny. Oprócz inteligencji życiowej musi być ta boiskowa. Powiedziałem mu, że musi przekuć grę w reprezentacji w pozytyw. On docenia to, co ma w Legii, że się wypromował u nas. Uważam, że najlepsze przed nim.